30.10.2024

Elekcja w USA

Link: https://www.youtube.com/channel/UChSAxjMi_i04_mcYFMbWYwA/community?lb=UgkxX9WbGbqOiCs92P3CcO4mGotzgY

Zbliża się elekcja w USA i miliony amerykanów zatracają się w przepychankach słownych wobec tego który reprezentant największych kapitalistów, który entuzjastyczny poplecznik l*dobójstw4 zrobił na nich lepsze wrażenie.

Cytując z radzieckiego filmu „На прицеле ваш мозг” (Na celowniku Twój mózg - film można znaleźć na youtube albo archive.org z angielskimi napisami pod tytułem "The Target is Your Brain"):

„Chemy przypomnieć wam definicję, którą Engels nadał Ameryce: „Klika politycznych handlarzy, dla których polityka jest jedynie komercyjnym przedsiębiorstwem.”

„Sprzedajemy kandydatów w ten sam sposób, w jaki biznes sprzedaje swoje produkty” ~ Leonard Hall

„Polityczne kampanie otwarcie przypominają komercyjne reklamy, jedynie zastępując towary kandydatami. ~ pisano w magazynie Time

[...]



„Według mnie, wyborca wahający się pomiędzy dwoma kandydatami, jest jak klient wahający się między wyborem jednej lub drugiej marki pasty do zębów. Wybierze markę, która wywarła najlepsze wrażenie na jego umyśle” ~ Rooser Reeves [...]

„W rzeczywistości w USA istnieje system jednopartyjny. Istnieje partia Demopublikańska przebrana za dwie partie – Demokratów i Republikanów. Nie ważne na kogo głosujesz, wygrywa partia Demopublikańska.” ~ R.Ridger

Dobrze ustanowiony mechanizm Demopublikanów bezpiecznie skrywa zamiary ich kandydatów. Najważniejszym zadaniem jest stworzenie atraktywnego imidżu kandydatów. Reszta jest nieważna. [...]”



Demokraci to lewe skrzydło partii Demopublikańskiej. Reprezentują oni interesy grupy największych kapitalistów, którzy przedkładają długoterminowy zysk ponad krótkoterminowy zysk. Republikanie to prawe skrzydło partii Demopublikańskiej – reprezentują oni interesy grupy największych kapitalistów, którzy są bardziej zainteresowani natychmiastową maksymalizacją zysku. To jest cała różnica. Cała reszta to teatr.

Cały okres wyborczy to jedno wielkie mydlenie ludziom oczu i odwracanie ich uwagi od poważnych problemów. Polityka przeznaczona do publicznej konsumpcji jest na poziomie pięciolatków.

Swoją drogą muszę wspomnieć przezabawnym fakcie, że Trump wielokrotnie nazywa Kamalę Harris „komunistyczną, marksistowską, faszystką”. Edukacja polityczna w USA polega na tym, by podrzucić ludziom parę słów, których mają się śmiertelnie bać, nie rozumiejąc ich, a potem można obrzucać konkurencyjnego kandydata tymi epitetami. Ostatecznym pytaniem pozostaje, czy Trump mówiąc to, po prostu gada, co mu ślina na język przyniesie, czy dokładnie wie co robi, wiedząc, że przemawia jego docelowi odbiorcy to kompletni kretyni. Ostatecznie jednak, nazywanie dalekoprawicowych postaci (takich jak Kamala) Marksistami jest bardzo niebezpieczne. Dyskurs stopniowo przesuwany jest coraz bardziej w prawo, aż wszystko, co złe, zostanie okrzyknięte „lewicowym” i okaże sie, że wszystkie problemy świata biorą się z Marksizmu (Herr Adolf by się zgodził). Okaże się, że to Marksizm właśnie jest tą antyamerykańską siłą, która niszczy USA od środka i doprowadza do opresji białych, tradycyjnych amerykanów (rasy panów).

Najśmieszniejsze jest w tym wszystkim, że przy każdych wyborach amerykanom wmawia się, że to są „najważniejsze wybory w ich życiu” i że „demokracja jest zagrożona”. Ten sam cyrk powtarza się co kilka lat od dekad.

To, że w Polsce i Europie nadal wielu ludzi uważa USA za wyznacznik czegokolwiek dobrego mnie przeraża i przerasta. Za sto lat ludzie będą z niedowieżaniem uczyć się o tym, jak USA zahipnotyzowało cały świat i posługując się jawnym kretynizmem budowało sobie opinię „najlepszego kraju na świecie”.