24.04.2026
CZY ZIEMNIAK JEST BARDZIEJ WARTOŚCIOWY OD LOTNISKOWCA?
Link: https://www.youtube.com/post/UgkxdrQclZAhfIaKpS0qUT7UzGDrdKu52pmU
Znaleziony przeze mnie ostatnio rarytasek w necie: po trwającej kilkanaście wypowiedzi wymianie komentarzy obrońca subiektywnej teorii wartości, doprowadzony do limitów własnego rozumowania, z pełną powagą przyznaje, że według niego ziemniak może być więcej wart od lotniskowca. To jest logiczna konkluzja niektórych burżuazyjnych teorii ekonomicznych. Tłumacząc ostatnie komentarze dyskusji, które zawarłem na screenshotach poniżej:
RUS: „Czy na prawdę twierdzisz, że ludzie po prostu subiektywnie i arbitralnie nadają rzeczom takim jak diamenty czy lotniskowce większą wartość niż rzeczom zawierającym w sobie mniej pracy”? – Tak, absolutnie. Gdyby ktoś zaoferował ci lotniskowiec lub ziemniaka, kiedy nie jesteś głodny ale chcesz dostać się do Hiszpanii bardzo szybko, co byś wybrał? I odwrotnie - gdybyś był głodny ale nie potrzebowałbyś dostać się do Hiszpanii wybrałbyś ziemniaka. Wartość przypisana towarowi jest oparta na twoich potrzebach i zachciankach w danym czasie – to jest znane jako porządek preferencji i to on nadaje rzeczom ich wartość.
TFB: To zupełnie dziecinne. Każdy przyjąłby raczej niesamowicie wartościowy statek i wymienił go na milion ziemniaków i tyle biletów do Hiszpanii ile można sobie wymarzyć. To dlatego, że każdy rozumie, że statek jest bardziej wartościowy.
Tym samym subiektywna teoria wartości została rozłożona na łopatki w dwóch zdaniach. Ale o co właściwie chodzi z tymi teoriami wartości?
W ogromnym skrócie: załóżmy że stworzenie jakiegoś produktu A zajmuje wam sto godzin. Jest inny człowiek, który posiada produkt B, którego bardzo, bardzo potrzebujecie. Temu człowiekowi stworzenie produktu B zajmuje godzinę. Jeżeli wymienicie swój produkt, w który włożyliście sto godzin pracy, na produkt, który ktoś produkuje w godzinę – będziecie się czuć lekko oszukani (przynajmniej mam nadzieję). Doktor habilitowany ekonomii burżuazyjnej powie wam, że z racji, że wówczas potrzebowaliście produktu B, jego wartość była dla was subiektywnie wysoka. Marksista powie wam, że zostaliście oszukani, gdyż wymieniliście produkt wart 100 godzin pracy na produkt wart 1 godzin pracy.
Powyższy przykład jest nadal jednak absurdalny gdyż nie istniejemy w próżni. Produkcja jest zawsze produkcją w warunkach społecznych i jest wykonywana przy użyciu dostępnych na danym poziomie rozwoju technologicznego narzędzi. To znaczy, że wartość danego towaru jest określana przez społecznie uśredniony czas pracy potrzebny do wykonania danego produktu. Jeżeli w kilka godzin wyprodukuję krzesło, a identyczne krzesło można wyprodukować w fabryce w kilkadziesiąt minut, to nie znaczy wcale, że moje krzesło jest kilka razy bardziej wartościowe – jego wartość jest określana przez to ile ŚREDNIO wynosi ilość ludzkiej pracy włożonej w jego produkcję przy danym poziomie rozwoju wytwórczości. Jeżeli rozwój narzędzi podnosi produktywność, w towarach zawarte jest mniej ludzkiej pracy, a więc stają się mniej wartościowe. Dlatego np. dzięki racjonalizacji i automatyzacji produkcji samochody przestały być dobrem luksusowym i stały się dostępne dla mas – ich wartość spadła, co było konieczne, aby móc znaleźć zbyt dla większej ilości z nich.
Ta teoria została wpierw rozwinięta przez burżuazyjnych teoretyków usiłujących odpowiedzieć na pytanie – skąd bierze się wartość? – przede wszystkim przez Adama Smitha i Davida Ricardo. Marks zabrał tę teorię dalej, analizując konsekwencje traktowania ludzkiej pracy jako towar. Jeżeli siła robocza jest towarem, to znaczy, że jej wartość rynkowa jest określana ilością ludzkiej pracy potrzebnej do utrzymania robotników przy życiu i stworzenia nowych. Marks zauważył więc, że płaca nie jest sprawiedliwym wynagrodzeniem za włożoną pracę – jest zakupem towaru po jego rynkowej wartości (mniej więcej, gdyż rynkowa cena zawsze oscyluje wokół wartości, ale raczej rzadko jest jej perfekcyjnym odzwierciedleniem). Siła robocza jest jednak towarem niezwykłym, gdyż jej spożytkowanie tworzy nową wartość - ta nowa wartość może być większa niż wartość wyrażona rynkową ceną siły roboczej. Ta różnica między wartością siły roboczej jako towaru a wypracowaną przez nią nową wartością jest źródłem zysku kapitalisty. To rozumowanie obnaża naturę kapitalistycznego wyzysku, gdyż ukazuje iż pracownicy nie są sprawiedliwie wynagradzani, nawet jeżeli „dobrowolnie” podpiszą umowę o pracę z kapitalistą.
Kiedy Marks zabrał stworzoną przez burżuazyjnych ekonomistów laborystyczną teorię wartości do jej logicznej konkluzji i w ten sposób obnażył kapitalistyczny wyzysk, burżuazyjni ekonomiści wykonali zwrot o 180 stopni. Zaczęli zaprzeczać laborystycznej teorii wartości i zaczęli rozwijać alternatywne teorie, na przykład dziecinną subiektywną teorię wartości. Ta teoria odwraca kota ogonem, stawia świat na głowie. Wyrzuca do śmietnika genialne i wartościowe owoce pracy wybitnych burżuazyjnych myślicieli i zamiast odpowiadać na pytanie: skąd bierze się wartość? – całkowicie go unika. Odrzuca jakiekolwiek materialne źródło wartości i ucieka w czysty idealizm. Społeczeństwo, społeczna produkcja, poziom technologicznego rozwoju... to wszystko traci na znaczeniu i liczy się tylko jednostka i jej subiektywne cele. Wartość nie jest już czymś obiektywnym, czymś co ma swoje źródło w obiektywnie istniejącej produkcji i jej społecznych warunkach – może być czymkolwiek chcesz. Teorie tę ubiera się mądrze brzmiące frazesy, aby dyskusja o tym stała się trudna bez znajomości burżuazyjno-ekonomicznego slangu i nie dało się jej obalić „na chłopski rozum” (a chłopski rozum w tym celu wystarczy).
Istnienie tej teorii – oprócz wyjaśnienia pewnych zachowań i wyborów jendostek na rynku – ma w ostateczności przede wszystkim jeden cel - zamaskowanie kapitalistycznego wyzysku. Zwolennicy tej teorii istnieją na spektrum. Na jednym krańcu znajdziemy naiwniaków, którym należy raczej współczuć i próbować wyprowadzić z błędu niż atakować. Na drugim krańcu znajdziemy doświadczonych burżuazyjnych ekonomistów, którzy całe swoje życie poświęcają i otrzymują pieniądze za to właśnie, by uczynić swoją profesją okłamywanie i ogłupianie ludu pracującego, wmawiać im, że ich warunki upokorzenia i podporządkowania kapitalistom są naturalne i sprawiedliwe.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okej, no to załóżmy, że pewnego popołudnia jak co dzień wybrałeś się na spacer po pustyni, ale zabłądziłeś. Po dwóch dniach włóczęgi, będąc na skraju wyczerpania, spotykasz człowieka, który oferuje ci butelkę wody i mapę. Jest jednak haczyk - odda ci tą butelkę wody i mapę, jeżeli ty obiecasz mu w zamian swój samochód. A więc jeżeli w takiej sytuacji jesteś zdolny wymienić swój samochód na butelkę wody i mapę, to może oznaczać tylko, że SAMOCHÓD NADAL JEST BARDZIEJ WARTOŚCIOWY OD BUTELKI WODY I MAPY A TEN CZŁOWIEK JEST ZWYKŁYM PIEPRZONYM OSZUSTEM SPEKULANTEM NACIĄGACZEM ŻERUJĄCYM NA NIESZCZĘŚCIU BLIŹNICH LUDZKICH ISTOT I JEGO MIEJSCE JEST W [ZREDAGOWANO]!