19.03.2026
LIBERAŁOWIE, TEORIE SPISKOWE I SPOŁECZEŃSTWO KLASOWE
Link: https://www.youtube.com/post/UgkxylHTrJz3mQsPRqT3rAOkC_-Izjm9-HOx
Trzeba z pełną powagą przyznać, że ludzie zagłębieni w teoriach spiskowych, zarówno ci, którzy uważnie je badają, ci którzy po prostu bezkrytycznie wierzą we wszystkie jakie napotkają, a nawet ci, którzy kierują się antysemityzmem i innymi bzdurnymi intepretacjami, są znacznie bliżej prawdy niż typowy liberał.
Obserwujemy napaść USA na Wenezuelę, Iran i duszenie Kuby. Najbardziej zacofane elementy społeczeństwa, wściekle rasistowskie, głęboko spropagandyzowane ideologią klas rządzących, przyklaskują i cieszą się z powodu odrażającej agresji najpotężniejszego imperium w historii ludzkości. Apolityczni centryści po prostu starają się tym nie przejmować i żyć swoje życia. Antykapitalistyczne lewica znów prawi o tym, że ta agresja jest nieuniknionym rezultatem kapitalizmu i jedynie międzynarodowa rewolucja i solidarność ludzi pracujących przeciwko kapitalistom może zatrzymać postęp w kierunku wojny światowej i faszyzmu. A co robią liberałowie? Liberałowie „wierzą w demokratyczne instytucje”. Zaczynają dostrzegać zagrożenie faszyzmu i wojny i odpowiadają: „musimy wierzyć w nasze instytucje, w siłę demokracji, w wybory...” i tak dalej. Dalej szczerze wierzą, że ten system, który mi widzimy poprzez media i publiczne instytucje, jest najwyższą instancją władzy, że decyzji nie dokonuje się poza parlamentem, poza sejmem, że te instytucje władzy nie uginają się pod wpływem zewnętrznych decyzji. Dlatego oburzają się, że wojna Trumpa jest „nielegalna”, „wywołana bez zgody kongresu”, „niekonstytucyjna” – tak jakby decyzje ludzi, którzy rzeczywiście dzierżą władzę, wiązała jakaś tam konstytucja czy kongres.
Dlatego piszę, że nawet antysemici są bliżej prawdy. Chociaż dostrzeżenie faktu – że „demokratyczne instytucje” może wcale nie są dla nas dobre, może są potajemnie sterowane (albo wywiera się na nie) zewnętrzny wpływ przez potężną elitarną grupę – a następnie dojście do wniosku, że przyczyną tego problemu jest to, że ta grupa to Żydzi, świadczy o poziomie krytycznego i logicznego myślenia i dostrzegania ciągów przyczynowo-skutkowych na poziomie psa, to jest to i tak większy wyczyn niż liberalna ślepa wiara w istniejące demokratyczne instytucje. Ta ekstremalna naiwność liberałów i ślepa wiara w „instytucje” przejawia się tym, że sam fakt, że coś jest „teorią spiskową” często jest dla nich wystarczającym powodem, by zbyć ją jako fałsz – kompletnie ignorując, że nierzadko teorie spiskowe przestają być jedynie teoriami, gdy pojawi się więcej dowodów.
Od jakiejś dekady popularną teorią spiskową w Ameryce jest „deepstate”, czy też „głębokie państwo”. Teoria mówi o tym, że oprócz tego państwa, które my widzimy, jest jeszcze głębia, której niedostrzegamy, głębsze państwo, ci, którzy faktycznie pociągają za sznurki, lecz media o nich nie mówią - nieautoryzowana, nieelekcyjna grupa osób, która podejmuje najważniejsze decyzje bez konsultacji z ludem. Podczas gdy liberałowie zbywali te teorię i nawoływali do wiary w demokratyczne instytucje i wyśmiewali piwniczaków od teorii spiskowych, przez lata jedynie głośniejsza stawała się sprawa pewnego słynnego posiadacza pewnej słynnej wyspy, który NIE popełnił samobójstwa.
Okazało się, że właściciel wyspy powiązany był z Donaldem Trumpem, który wywiera duży wpływ na konserwatywne i półfaszystowskie sekcje populacji USA. Ale był też powiązany z politykami bliżej Obamy, którzy wywierali wpływ na sekcje liberalne. Był powiązany z Billem Gatesem, wpływającym na „postępową” sekcję liberałów. Był powiązany z Noamem Chomskym, wywierającym wielki wpływ na antykomunistyczną „lewicę”. Istnieją powody by podejrzewać, że partnerka pana od wyspy była moderatorką r/worldnews i r/politics na reddicie wpływając w ten sposób na lewicową sekcję liberałów oraz, że pan od wyspy maczał w palce w założeniu /pol/ na 4chanie wpływając na najbardziej prawicowe, wściekle nacjonalistyczne i rasistowskie sekcje populacji. A to jedynie czubek góry lodowej.
I nie chodzi tu o to, że sam właściciel wyspy i kilka osób mu najbliższych sterowało tymi wszystkimi medialnymi, biznesowymi i politycznymi osobami. Chodzi raczej o to, że różne sekcje klasy rządzącej, większość ważnych postaci kapitalimzu, są powiązane w jedną sieć, splecioną znacznie ciaśniej niż można by przypuszczać i przez tą sieć, oprócz podejmowania decyzji, oprócz współnego korzystania z obsenicznie luksusowego i absurdalnie amoralnego stylu życia, kreują jeszcze to, co ludzie myślą. Tworzą główną narrację, kontr-|narrację do głównej narracji, kontr narrację do kontr narracji i wiele innych pomniejszych niszowych narracji, z których każda zawiera ziarnko prawdy, ale zabiera ludzi na manowce.
Głębokie państwo nie jest marksistom nieznane. Ponad sto lat temu Lenin pisał: „'W demokratycznej republice - mówi w dalszym ciągu Engels - bogactwo sprawuje władzę pośrednio, ale za to tym skuteczniej' - mianowicie, po pierwsze, za pomocą bezpośredniego przekupywania urzędników'(Ameryka), po wtóre, przez związek rządu z giełdą (Francja i Ameryka)'. W czasach obecnych imperializm i panowanie banków „rozwinęły” do niezwykłej doskonałości obie te metody utrzymywania i urzeczywistniania wszechwładzy bogactwa we wszelkich republikach demokratycznych. […] Wszechwładza „bogactwa” jest pewniejsza w republice demokratycznej dlatego, że nie jest uzależniona od lichej powłoki politycznej kapitalizmu. Republika demokratyczna stanowi najlepszą możliwą polityczną powłokę kapitalizmu i dlatego kapitał, po opanowaniu przezeń tej najlepszej powłoki, utwierdza swą władzę tak niewzruszenie i tak pewnie, że żadna zmiana ani osób, ani instytucyj, ani partyj burżuazyjnej republiki demokratycznej nie zachwieje tej władzy”
A w latach 30 R.P. Dutt pisał: „Epoka imperializmu, scentralizowanego kapitalizmu monopolistycznego, coraz bardziej czyniła z parlamentarnych form demokracji karykaturę. Podczas, gdy pozornie zapewnienie prawa głosu dla większej ilości osób miało wzmocnić „demokrację” w rzeczywistości rola rządzenia była bezpośrednio usuwana z parlamentu i koncentrowana wśród władz wykonawczych, wśród gabinetu, a z gabinetu przeszła w ręce wewnętrznego gabinetu, a nawet do form pozaparlamentarnych, całkowicie odsuniętych od demokracji (np. do Komitetu Imperialnej Obrony, itp.). [...] Odpowiadając realiom kapitalizmu monopolistycznego rządowa rutyna leżała w rzeczywistości w rękach rosnącej w siłę scentralizowanej biurokracji; rzeczywista siła i decyzje polityczne leżały w rękach garstki liderów kapitału finansowego; w tym samym czasie teatrzyk parlamentu, odpowiedzialnych ministrów, wyborów i nominalnie opozycyjnych partii był coraz szerzej rozpoznawany jako dekoracyjny dodatek do konstytucji w celu mydlenia oczu. To było równie widoczne w „demokracjach” USA, Francji i Brytanii.”
Nie jest marksistom nieznana też deprawacja klas rządzących. W artykule „Cywilizowani Europejczycy i dzicy Azjaci” Lenin komentował jak w Brytyjskich indiach kolonialny pułkownik zgw***ił 11 letnią dziewczynkę. Nie był to odosobniony przypadek. Sąd orzekł, że dziewczynka była prostytutką i żadnego naruszenia prawa tutaj nie było, za to skazał na 12 miesięcy więzienia dziennikarza, który zdemaskował to okropieństwo – dziennikarz został oskarżony o zniesławienie. Czyli mamy tu doczynienia z całym systemem broniącym amoralne występki klas rządzących i kolonialnyuch okupantów. Czy to nie brzmi znajomo?
Lecz marksizm posiada coś, czego teorie spiskowe nie posiadają. Ludzie poszukują wciąż prawdy i wciąż nie mogą jej dostrzec, odnajdują ziarnko prawdy to tu, to tam, czują, że coś jest nie tak, cały czas czują, że to co nam mówią, to kłamstwa i czują, że podejście liberałów to naiwniactwo i frajerstwo. Ale wciąż nie mogą znaleźć i to ciągłe poszukiwanie zabiera ich co coraz abstrakcyjniejszych i absurdalniejszych wniosków, zabierając ich na granicę szaleństwa. Lecz materializm dialektyczny ma prostą odpowiedź: materialistyczną analizę klasową. Ci na szczycie nie kontrolują populacji dla jaj, nie robią tego dlatego, że są Żydami, międzygalaktycznymi wampirami, jaszczuroludźmi czy cholera wie czym. To po prostu bogaci ludzie – pasożyty żerujące na bliźnich ludzkich istotach, które osiągnęły takie wyżyny bogactwa i władzy, że wspólnie zajmują się kontrolowaniem populacji po to właśnie, by móc dalej wspólnie utrzymać swoje obsceniczne style życia. A że ci ludzie podlegają prawie całkowitej bezkarności i prawie nieograniczonym możliwościom, rozwija się w nich całkowita degeneracja moralna, gdyż ich materialna pozycja w społeczeństwie to właśnie robi z ich psychiką.
Klasy rządzące usiłują sterować wszystkimi narracjami - zarówno tymi „prosystemowymi” jak i „antysystemowymi” - ale jedną z nich nie mogą kierować, chociaż próbują. Nie mogą sterować socjalizmem naukowym, bo ten całkowicie demaskuje i dyskredytuje ich i wszystkie ich narracje i zapewnia zrozumienie, w którym te wszystkie ziarnka prawdy dodają się w końcu w spójną całość. Socjalizm naukowy to kołek wymierzony prosto w ich serca. No chyba że uważacie, że sam jestem częścią żydowskiej kabały i czytając to jesteście manipulowani przez kolejnego pachołka systemu ;)
Aby posłuchać więcej w temacie gorąco polecam prezentację znajdującą sie na kanale ogranizacji Maoist Communist Union - Epstein and the unraveling of the American Empire.
Adres:
Róg ulicy K. Marksa i ulicy W.I. Lenina,
Tiraspol 3300,
Mołdawska Republika Nadniestrzańska
anty-kapitalistyczne treści od 1848 ®