14.01.2026
JAK KAPITALIZM PRZECHWYTUJE KRYTYKĘ?
Link: https://www.youtube.com/post/Ugkxdzyu-vwSAX9ptvEI5gU6lYzbhGtWCikr
Ostatnio na posiedzeniu z przyjaciółmi Youtube pozostawiony na autoplay służył jako DJ. W pewnym momencie Youtube właczył Creedence Clearwater Revival - Fortunate Son z teledyskiem z 2007 roku. Coś wydawało mi się w tym teledysku bardzo nie tak.
Wiedziałem, że piosenka Fortunate Son została napisana we wściekłości spowodowanej niesprawiedliwością poboru do wojny w Wietnamie, którego z łatwością unikali synowie bogaczy i polityków. Piosenka wskazywała amerykańskie nierówności klasowe poprzez złość i oburzenie i stała się hymnem ruchu przeciwko wojnie w Wietnamie, symbolem protestu.
A jednak teledysk był kompilacją obrazów wywołujących pozytywne skojarzenia z ideą ameryki. Teledysk ukazywał różnorodność ameryki – widok wieżowców z oddali, pustynia, samochody, samochody, koszykówka, motocykle, samochody. Ukazywał też zwykłych ludzi, nie należący do 1% najbogatszych. Uśmiechnięci kowboje i szczęśliwi tańczący indianie, zadowoleni imigranci, hipsterzy, skejterzy. Coś w ich postawie nie pasowało mi do oburzenia, z którym ta piosenka została napisana. Odnosiłem wrażenie, że ten teledysk nie jest, tak jak piosenka, krytyką ameryki, a raczej celebracją ameryki; albo raczej celebracją IDEI ameryki. Moje wątpliwości zostały rozwiane, gdy ukazał się finalny kadr teledysku, załączony poniżej.
Autor piosenki Jon Fogerty, jak to zwykle bywało w przypadku twórców w tamtych czasach, nie posiada praw do piosenki własnego autorstwa. Własność nad piosenką posiada kapitalistyczny moloch Concord Records. Autor nie brał więc udziału w tworzeniu teledysku, ani nie pytano o jego zgodę.
Wytwórnia powiedziała na ten temat: „50 rocznica zespołu [...] tworzy nowe ścieżki dla nowych pokoleń, by odkryć ich ponadczasowe, ogólnoamerykańskie brzmienie”. Reżyser teledysku powiedział: „Chciałem ukazać i podkreślić społeczność i pozytywność, które wszyscy dzielimy ze sobą [...] chciałem pokazać jak odczuwa się Amerykę, kiedy jedzie się w trasę poprzez Stany [...] Dla mnie protest teraz oznacza po prostu pokazywanie czystej pozytywności w obliczu podziałów i złości”. Dla Pana reżysera, reprezentującego zdaje się uśmiechnięte skrzydło imperializmu, najlepszą metodą protestu w bogatym kraju, który zmusza setki tysięcy własnych mieszkańców do bezdomności i bankructwa z powodu problemów zdrowotnych, który dokonuje rozbojów na całym świecie kosztem setek tysięcy niewinnych ludzkich istnień – najlepszą metodą protestu w takim kraju jest zachowanie uśmiechu w obliczu podziałów.
Oto więc jak kapitalistyczna wytwórnia tępi pazury artystów. Wytwórnia przyznaje, że teledysk ma być drogą, dzięki której nowe pokolenia odkrywają tę muzykę. Lecz nie odkryją już jej jako protest, lecz jako pozytywną celebrację ameryki. Ten proces stępiania pazurów poszedł dalej i podobnie jak również krytyczne wobec USA „Born in the U.S.A.”, Fortunate Son stało się w zasadzie jednym z hymnów Ameryki. W roku 2020 podczas swojej kampanii wyborczej piosenki tej na wiecach używał Donald Trump. Urodzony w bogatej rodzinie, dzieki swojemu statusowi uniknął poboru do Wietnamu - jest więc dosłownie i w całości obiektem krytyki tej piosenki. Fogerty powiedział, że „Trump używa moich słów i mojego głosu, by przekazać wiadomość, której nie popieram” i wysłał Trumpowi list nakazujący mu zaprzestania używania tej piosenki, lecz list nie miał żadnej mocy prawnej, gdyż piosenkę posiada wytwórnia, która takiego listu nie postanowiła wysłać. W roku 2025 ta antywojenna piosenka została użyta przez Trumpa ponownie na paradzie wojskowej.
Takie przytępianie pazurów, wyrywanie kłów, jest w kapitaliźmie powszechne. Nieważne czy mowa tu o muzykach i innych artystach, czy o politykach i naukowcach, czy nawet o samych rewolucjonistach. Zamiast zabraniać populacji dostępu do kontrsystemowych treści, kapitalizm przejmuje nad nimi własność i kontroluje to, w jaki sposób są one przedstawiane i konsumowane. Z czasem stopniowo pozbawia się oryginalnego przekazu i nawet antywojenną piosenkę zamienia się w jingoiistyczny hymn morderczego imperium. O tym procesie na płaszczyźnie politycznej Lenin pisał:
„Klasy uciskające nieustannie prześladowały wielkich rewolucjonistów za ich życia, na nauki ich odpowiadały dziką wściekłością, szaloną nienawiścią, niepohamowaną powodzią kłamstw i oszczerstw. Po ich zgonie usiłuje się z nich uczynić nieszkodliwe obrazy święte, kanonizować ich niejako, otoczyć pewną sławą ich imię w celu „pocieszenia” i ogłupienia klas uciskanych, wyjaławiając treść rewolucyjnej teorii, przytępiając jej ostrze rewolucyjne, trywializując ją. Burżuazja i oportuniści znajdują obecnie wspólny język wewnątrz ruchu robotniczego na gruncie takiego „obrobienia” marksizmu. Przeoczają, zacierają, wypaczają rewolucyjną stronę nauki, jej ducha rewolucyjnego. Wysuwają na plan pierwszy i sławią to, co możliwe jest do przyjęcia lub wydaje się, że jest możliwe do przyjęcia dla burżuazji.”
Czy znacie inne przykłady tego procesu? Dajcie znać w komentarzach.