Karol Marks

Praca najemna

Linki:

PRACA NAJEMNA I KAPITAŁ


[...]


Gdyby zapytano robotników: «ile wynosi wasza płaca robocza?» […] Mimo różnic w ich odpowiedziach zgodni oni będą wszyscy w jednym punkcie: płaca robocza jest sumą pieniędzy, którą kapitalista płaci za określony czas pracy lub za wykonanie określonej pracy.

Kapitalista, zdawałoby się, kupuje więc ich pracę za pieniądze. Za pieniądze sprzedają mu oni swą pracę. Jest to jednak tylko pozór. To, co w rzeczywistości sprzedają oni za pieniądze kapitaliście, jest to ich siła robocza. Tę siłę roboczą kupuje kapitalista na przeciąg jednego dnia, tygodnia, miesiąca itd. I po nabyciu jej zużywa ją każąc robotnikom pracować w ciągu umówionego czasu. Za tę samą sumę pieniędzy, za jaką kapitalista kupił ich siłę roboczą, np. za dwie marki, mógłby on kupić 2 funty cukru [...]. Dwie marki, za które kupił on dwa funty cukru, są ceną dwóch funtów cukru. Dwie marki, za które kupił użytkowanie siły roboczej w ciągu dwunastu godzin, są ceną dwunastogodzinnej pracy. Siła robocza jest zatem towarem, zupełnie tak jak cukier. Pierwszy mierzy się za pomocą zegara, drugi za pomocą wagi.

Swój towar, siłę roboczą, robotnicy wymieniają na towar kapitalisty, na pieniądze, przy czym wymiana ta odbywa się w pewnym określonym stosunku. Tyle a tyle pieniędzy za użytkowanie siły roboczej w ciągu takiego a takiego czasu. Za dwunastogodzinne tkanie — dwie marki. A czy te dwie marki nie reprezentują wszystkich innych towarów, które mogę kupić za dwie marki? W rzeczywistości więc robotnik zamienił swój towar — siłę roboczą — na inne towary wszelkiego rodzaju, przy czym zamienił ją w określonym stosunku. Dając mu dwie marki kapitalista dał mu tyle to mięsa, tyle to odzienia, tyle to drzewa, światła itd. w zamian za jego dzień roboczy. Dwie marki wyrażają zatem stosunek, w jakim siła robocza wymienia się na inne towary, wyrażają wartość wymienną siły roboczej robotnika. Wartość wymienna towaru, oszacowana w pieniądzu, nazywa się właśnie jego ceną. Płaca robocza jest więc tylko szczególną nazwą ceny siły roboczej, którą zazwyczaj nazywa się ceną pracy, ceną tego osobliwego towaru, który nie może istnieć inaczej jak w ludzkim ciele i krwi.

Weźmy jakiegokolwiek robotnika, np. tkacza. Kapitalista dostarcza mu warsztatu tkackiego i przędzy, Tkacz siada do pracy i z przędzy powstaje płótno. Kapitalista bierze płótno i sprzedaje je, np. za dwadzieścia marek. Otóż, czy płaca robocza tkacza jest udziałem w płótnie, w dwudziestu markach, w wytworze jego pracy? Bynajmniej. Na długo przed sprzedaniem płótna, a może na długo przed całkowitym utkaniem go, tkacz dostał swą płacę roboczą. Kapitalista wypłaca więc tę płacę nie z pieniędzy, które uzyskał za płótno, lecz z pieniędzy, które ma w zapasie. Towary, otrzymywane przez tkacza w zamian za jego towar, siłę roboczą, tak samo nie są jego produktem, jak nie jest nim warsztat tkacki i przędza, dostarczona mu przez bourgeois.

Płaca robocza nie jest więc udziałem robotnika w wytworzonym przezeń towarze. Płaca robocza jest częścią już istniejącego towaru, za którą kapitalista kupuje określoną sumę produkcyjnej siły roboczej.

Siła robocza jest więc towarem, który jego posiadacz, robotnik najemny, sprzedaje kapitałowi. Po co on go sprzedaje? Aby żyć.

Lecz działalność siły roboczej, praca, jest życiową działalnością robotnika, przejawem jego własnego życia. I tę działalność życiową sprzedaje on drugiemu, aby zapewnić sobie potrzebne środki do życia. Jego działalność życiowa jest więc dla niego tylko środkiem umożliwiającym mu istnienie. Pracuje on, aby żyć. On sam nie zalicza pracy do swego życia, jest ona raczej ofiarą z jego życia, jest ona towarem sprzedanym drugiemu. Dlatego też produkt jego działalności nie stanowi celu jego działalności. Nie wytwarza on dla siebie samego ani jedwabiu, który tka, ani złota, które wydobywa w kopalni, ani pałacu, który buduje. To, co wytwarza on dla siebie samego, jest to płaca robocza; a jedwab, złoto, pałace przemieniają się dla niego w określoną ilość środków do życia, być może, w bawełniany kaftan, miedzianą monetę i mieszkanie w suterenie. A robotnik, który w ciągu dwunastu godzin tka, przędzie, wierci, toczy, buduje, kopie, tłucze kamienie, dźwiga itp., czyż może on uważać to dwunastogodzinne tkanie, przędzenie, świdrowanie, toczenie, budowanie, kopanie, tłuczenie kamieni za przejaw swego życia? Za życie? Na odwrót. Życie zaczyna się dla niego tam, gdzie czynność ta ustaje. Za stołem, na ławie szynkowej, w łóżku. Natomiast dwunastogodzinna praca nie ma dla niego sensu jako tkanie, przędzenie, wiercenie itd., lecz jako zarobkowanie, które pozwala mu korzystać ze stołu, ławy szynkowej, łóżka. Gdyby jedwabnik prządł po to, żeby móc spędzać swą egzystencję jako gąsienica, to byłby prawdziwym robotnikiem najemnym. Siła robocza nie zawsze była towarem. Praca nie zawsze była pracą najemną, tj. pracą wolną. Niewolnik nie sprzedawał swej siły roboczej posiadaczowi niewolników, tak jak wół nie sprzedaje chłopu swej pracy. Niewolnik wraz ze swą siłą roboczą jest raz na zawsze sprzedany swemu właścicielowi. Jest on towarem, który z rąk jednego właściciela może przejść do rąk drugiego. On sam jest towarem, lecz siła robocza nie jest jego towarem. Chłop-poddany sprzedaje tylko część swej siły roboczej. Nie on dostaje płacę od właściciela ziemi, lecz raczej właściciel ziemi dostaje od niego daninę.

Chłop-poddany należy do ziemi i panu tej ziemi przynosi plony. Wolny robotnik natomiast sprzedaje siebie samego i to po kawałku. Sprzedaje na licytacji 8, 10, 12, 15 godzin swego życia, sprzedaje jeden dzień po drugim temu, kto zapłaci więcej, posiadaczowi surowców, narzędzi pracy i środków do życia, tj. kapitaliście. Robotnik nie należy ani do właściciela, ani do ziemi, ale 8, 10, 12, 15 godzin jego codziennego życia należą do tego, kto je kupi. Robotnik porzuca, kiedy zechce, kapitalistę, któremu się wynajął, a kapitalista odprawia, kiedy mu się podoba, robotnika, skoro nie ciągnie już z niego żadnej lub też zamierzonej korzyści. Lecz robotnik, którego jedynym źródłem dochodu jest sprzedaż siły roboczej, nie może porzucić całej klasy nabywców, tj. klasy kapitalistów, nie skazując się na głodową śmierć. Nie należy on do tego lub innego kapitalisty, lecz do klasy kapitalistów, przy czym sam musi dbać o to, aby znaleźć nabywcę spośród klasy kapitalistów.

[…]


Kapitał składa się z surowców, narzędzi pracy i wszelkiego rodzaju środków utrzymania, które służą do wytwarzania nowych surowców, nowych narzędzi pracy i nowych środków utrzymania. Wszystkie te części składowe kapitału są tworami pracy, produktami pracy, nagromadzoną pracą. Nagromadzona praca, która służy jako środek do nowej produkcji, jest kapitałem.

TAK MÓWIĄ EKONOMIŚCI.



Co to jest niewolnik? Jest to człowiek czarnej rasy. Jedno wyjaśnienie warte jest drugiego.

Czarny jest Czarnym. Dopiero w określonych warunkach staje się on niewolnikiem. Przędzarka bawełny jest to maszyna do przędzenia bawełny. Jedynie w określonych warunkach staje się ona kapitałem. Wyrwana z tych warunków, tak samo nie jest kapitałem, jak złoto samo przez się nie jest pieniądzem, a cukier nie jest ceną cukru.

W produkcji ludzie oddziaływują nie tylko na przyrodę, lecz i wzajemnie na siebie. Produkują oni wyłącznie współdziałając ze sobą w określony sposób i wymieniając między sobą swą działalność. Żeby produkować, wchodzą w określone związki i stosunki wzajemne i tylko w granicach tych społecznych związków i stosunków odbywa się ich oddziaływanie na przyrodę, odbywa się produkcja.

W zależności od charakteru środków produkcji będą różne oczywiście stosunki społeczne, w jakie wchodzą względem siebie wytwórcy, warunki, w jakich wymieniają oni swą działalność i uczestniczą w całokształcie produkcji. Z wynalezieniem nowego narzędzia wojny, broni palnej, zmieniła się z konieczności cała wewnętrzna organizacja armii. Przekształciły się stosunki, w których jednostki składają się na armię i mogą działać jako armia, zmienił się również wzajemny stosunek między różnymi armiami.

Stosunki społeczne, w jakich produkują jednostki, społeczne stosunki produkcji zmieniają się zatem, przekształcają się wraz ze zmianą i rozwojem materialnych środków produkcji, sił wytwórczych. Stosunki produkcji w swym całokształcie tworzą to, co nazywa się stosunkami społecznymi, społeczeństwem, i to społeczeństwem na określonym historycznym szczeblu rozwoju, społeczeństwem o swoistym, wyróżniającym je charakterze. Społeczeństwo starożytne, społeczeństwo feudalne, społeczeństwo burżuazyjne są to takie kompleksy stosunków produkcji, z których każdy oznacza zarazem szczególny szczebel rozwoju w dziejach ludzkości.

Kapitał jest również społecznym stosunkiem produkcji. Jest to burżuazyjny stosunek produkcji, stosunek produkcji społeczeństwa burżuazyjnego. Środki utrzymania, narzędzia pracy, surowce, z których składa się kapitał — czyż wszystko to nie zostało wytworzone i nagromadzone w danych społecznych warunkach, w określonych stosunkach społecznych? Czyż nie zostają one zastosowane do nowej produkcji w danych warunkach społecznych, w określonych stosunkach społecznych? I czyż właśnie ten określony charakter społeczny nie przekształca produktów, służących do nowej produkcji, w kapitał?

Kapitał składa się nie tylko ze środków utrzymania, narzędzi pracy i surowców, nie tylko z produktów materialnych, składa się zarazem z wartości wymiennych. Wszystkie produkty, z których się składa, są towarami. Kapitał jest więc nie tylko sumą materialnych produktów, jest on sumą towarów, wartości wymiennych, wielkości społecznych.

[…]


Dzięki temu, że — jako samodzielna siła społeczna, tj. jako siła jednej części społeczeństwa, zostaje ona zachowana i pomnożona drogą wymiany na bezpośrednią, żywą siłę roboczą. Istnienie klasy nie posiadającej nic prócz zdolności do pracy jest niezbędną przesłanką kapitału.

Dopiero panowanie nagromadzonej, przeszłej, uprzedmiotowionej pracy nad bezpośrednią żywą pracą czyni z nagromadzonej pracy kapitał.

Istota kapitału nie na tym polega, że nagromadzona praca służy pracy żywej jako środek do nowej produkcji. Polega ona na tym, że żywa praca służy pracy nagromadzonej jako środek do zachowania i pomnożenia jej wartości wymiennej.

Robotnik otrzymuje w zamian za swą siłę roboczą środki utrzymania, a kapitalista otrzymuje w zamian za nie pracę, produkcyjną działalność robotnika, twórczą siłę. Dając tę siłę robotnik nie tylko zwraca to, co spożywa, ale nadaje nagromadzonej pracy wartość większą, niż posiadała ona poprzednio. Robotnik otrzymuje część istniejących środków utrzymania od kapitalisty. Do czego służą mu te środki utrzymania? Do bezpośredniego spożycia. Ale skoro zużywam środki utrzymania, to giną one dla mnie bezpowrotnie, chyba że używam czasu, w ciągu którego te środki zachowują mnie przy życiu, na wytworzenie nowych środków utrzymania, aby podczas spożywania stworzyć moją pracą na miejsce wartości ginących przy spożyciu, nowe wartości. Lecz tę właśnie reproduktywną, szlachetną siłę robotnik odstępuje przecież kapitałowi w zamian za otrzymane środki utrzymania. Stracił ją więc dla siebie samego.

[...]


Czy robotnik w fabryce bawełny wytwarza tylko materiały bawełniane? Nie, wytwarza on kapitał. Wytwarza wartości, które od nowa służą do sprawowania komendy nad jego pracą i tworzenia przy jej pomocy nowych wartości. Kapitał może się pomnażać jedynie wymieniając się na siłę roboczą, powołując do życia pracę najemną. Siła robocza robotnika najemnego może się wymieniać na kapitał jedynie pomnażając kapitał, wzmagając potęgę, której jest ona niewolnicą. Pomnażanie kapitału jest zatem pomnażaniem proletariatu, to jest klasy robotniczej.

Interes kapitalisty i robotnika jest więc ten sam, twierdzą bourgeois i ich ekonomiści. I w rzeczy samej. Robotnik ginie, jeśli go kapitał nie zatrudni. Kapitał ginie, jeśli nie wyzyskuje siły roboczej; ażeby ją wyzyskiwać, musi ją kupić. Im szybciej pomnaża się kapitał przeznaczony na produkcję, kapitał produkcyjny, im bardziej przeto kwitnie przemysł, im bardziej bogaci się burżuazja, im lepiej idą interesy, tym więcej robotników potrzeba kapitaliście, tym drożej sprzedaje się robotnik.

[…]


Twierdzenie, że interesy kapitału i interesy robotników są te same — oznacza w rzeczywistości tylko, że kapitał i praca najemna są to dwie strony jednego i tego samego stosunku. […] Póki robotnik najemny jest robotnikiem najemnym, los jego zależny jest od kapitału. Oto zachwalana wspólność interesów robotnika i kapitalisty.

[…]


Jeśli rośnie kapitał, to rośnie masa pracy najemnej, rośnie liczba robotników najemnych, słowem: panowanie kapitału rozciąga się na większą ilość jednostek. I załóżmy najpomyślniejszy wypadek: gdy rośnie kapitał produkcyjny, rośnie popyt na pracę, rośnie więc cena pracy, płaca robocza.

[…]


Dostrzegalny wzrost płacy roboczej zakłada szybki wzrost kapitału produkcyjnego; szybki wzrost kapitału produkcyjnego wywołuje również szybki wzrost bogactwa, zbytku, potrzeb społecznych i społecznych uciech. Chociaż więc dostępne robotnikowi uciechy wzrosły, to jednak zadowolenie społeczne, jakie one dają spadło w porównaniu ze wzmożonymi uciechami kapitalisty, niedostępnymi dla robotnika, w porównaniu ze stanem rozwoju społeczeństwa w ogóle. Społeczeństwo rodzi nasze potrzeby i uciechy: mierzymy je zatem miarą społeczną, nie zaś przedmiotami służącymi do ich zaspokojenia. Ponieważ noszą charakter społeczny, są one względne.

[…]


Płaca robocza jest częścią już istniejącego towaru, za którą kapitalista kupuje określoną sumę produkcyjnej siły roboczej. Ale tę płacę roboczą musi kapitalista zwrócić sobie z ceny, za którą sprzedaje on produkt wytworzony przez robotnika; musi ją zwrócić sobie tak, że z reguły pozostaje mu przy tym jeszcze nadwyżka ponad wyłożone koszty produkcji — zysk. Cena sprzedaży towaru, wytworzonego przez robotnika, dzieli się dla kapitalisty na trzy części: po pierwsze, zwrot ceny wyłożonych przezeń surowców oraz zwrot zużycia wyłożonych przezeń również narzędzi, maszyn i innych środków pracy; po drugie, zwrot wyłożonej przezeń płacy roboczej i po trzecie, nadwyżka ponad to — zysk kapitalisty.

[...]


Realna płaca robocza może pozostać ta sama, może nawet wzrastać, a tym niemniej względna płaca robocza może spadać. Przypuśćmy np., że wszystkie środki utrzymania spadły w cenie o 2/3, podczas gdy dzienna płaca spadła tylko o 1/3, a więc np. z 3 marek na 2 marki. Chociaż robotnik może obecnie za te 2 marki kupić większą ilość towarów niż poprzednio za 3 marki, jednakże jego płaca robocza zmniejszyła się w stosunku do zysku kapitalisty. Zysk kapitalisty (na przykład fabrykanta) zwiększył się o jedną markę, tj. w zamian za mniejszą sumę wartości wymiennych, jaką płaci robotnikowi, musi robotnik wytworzyć większą sumę wartości wymiennych niż uprzednio. Udział kapitału wzrósł w stosunku do udziału pracy. Podział bogactwa społecznego między kapitałem a pracą stał się jeszcze bardziej nierównomierny. Kapitalista przy pomocy tego samego kapitału sprawuje komendę nad większą ilością pracy. Władza klasy kapitalistów nad klasą robotniczą wzrosła, społeczne położenie robotnika pogorszyło się, został on zepchnięty jeszcze o jeden szczebel niżej w porównaniu z kapitalistą.

[...]


Zysk rośnie w tym samym stopniu, w jakim spada płaca robocza, i spada w takim stopniu, w jakim płaca robocza rośnie. […] interesy kapitału i interesy pracy najemnej są sobie krańcowo przeciwstawne. […] czy wzrost kapitału produkcyjnego i wzrost płacy roboczej są rzeczywiście tak nierozerwalnie ze sobą związane, jak to twierdzą ekonomiści burżuazyjni? Nie powinniśmy im wierzyć na słowo. Nie powinniśmy im nawet wierzyć, że im tłuściejszy jest kapitał, tym lepiej tuczy on swego niewolnika

PŁACA, CENA I ZYSK


[…]


Podobnie jak wartość wszelkiego innego towaru, wartość siły roboczej jest określona przez ilość pracy niezbędnej do jej wytworzenia. Siła robocza człowieka istnieje jedynie w jego żywej osobowości. Ażeby móc rosnąć i utrzymać się przy życiu, musi on skonsumować pewną sumę środków utrzymania. Ale człowiek, jak maszyna, zużywa się i musi być zastąpiony przez innego człowieka. Prócz określonej ilości środków do życia, niezbędnych dla swego własnego utrzymania, potrzebuje on dodatkowej ich ilości dla wychowania dzieci, które mają go zastąpić na rynku pracy i uwiecznić ród robotników. Ponadto dalsza jeszcze suma wartości musi być wydatkowana na rozwój jego siły roboczej i na nabycie określonej kwalifikacji.

[…]


Jeżeli od wartości towaru odejmiemy wartość, która zastępuje wartość zużytych nań surowców i innych środków produkcji, tj. odejmiemy wartość, przedstawiającą pracę minioną zawartą w towarze, to pozostała część jego wartości sprowadzi się do ilości pracy, dodanej przez ostatnio zatrudnionego robotnika. Jeżeli ten robotnik pracuje dwanaście godzin dziennie, jeżeli 12 godzin przeciętnej pracy krystalizuje się w ilości złota równej Sześciu szylingom, to ta dodana wartość sześciu szylingów jest jedyną wartością, którą stworzyła jego praca. Ta dana wartość, określona przez czas jego pracy, jest jedynym funduszem, z którego zarówno robotnik czerpie swą część, jak i kapitalista swą dywidendę — jedyną wartością służącą do podziału na płacę i zysk. Jest rzeczą jasną, że sama ta wartość nie ulegnie zmianie na skutek zmiennych proporcji, w jakich może ona być podzielona między obie strony. Nic się również nie zmieni, jeżeli zamiast jednego robotnika weźmiecie całą ludność robotniczą i np. zamiast jednego dnia dwanaście milionów dni roboczych.

Ponieważ kapitalista i robotnik mają do podziału tylko tę ograniczoną wartość, tj. wartość mierzoną całkowitą pracą robotnika, więc im więcej dostaje jeden, tym mniej dostaje drugi i odwrotnie. Jeżeli dana jest określona ilość, to jedna jej część będzie wzrastała w tym samym stosunku, w jakim druga będzie się zmniejszała. Jeżeli zmieniają się płace, to zysk zmieni się w przeciwnym kierunku. Jeżeli płace spadają, zysk się podniesie; jeżeli zaś płace się podnoszą, zysk spadnie.

[…]


Stopa wartości dodatkowej, gdy inne okoliczności pozostają bez zmiany, zależeć będzie od stosunku między częścią dnia roboczego, niezbędną dla odnowienia wartości siły roboczej, a dodatkowym czasem pracy lub pracą dodatkową, wykonaną, dla kapitalisty. Będzie ona zatem zależeć od stosunku, w jakim dzień roboczy jest przedłużony ponad czas, w ciągu którego praca robotnika może tylko odtworzyć wartość jego siły roboczej lub zwrócić jego płacę.

[…]


Chociaż tylko część dziennej pracy robotnika jest opłacona, podczas gdy druga część pozostaje nieopłacona i chociaż ta nieopłacona lub dodatkowa praca tworzy właśnie fundusz, z którego powstaje wartość dodatkowa lub zysk, wydaje się, jak gdyby cała praca była pracą opłaconą.

To fałszywe złudzenie odróżnia pracą najemną od innych historycznych form pracy. Na podstawie systemu pracy najemnej nawet praca nieopłacona wydaje się pracą opłaconą. W przeciwieństwie do tego przy pracy niewolnika nawet opłacona część jego pracy wydaje się nieopłaconą. Naturalnie i niewolnik musi żyć, ażeby móc pracować, i część jego dnia roboczego idzie na pokrycie wartości jego własnego utrzymania. Ale ponieważ między nim a jego panem nie została zawarta żadna transakcja i między stronami nie było aktu kupna i sprzedaży, przeto wydaje się, że cała jego praca zostaje oddana darmo.

Weźmy, z drugiej strony, chłopa pańszczyźnianego, takiego, jaki, można powiedzieć, istniał jeszcze wczoraj na całym wschodzie Europy. Chłop ten pracował na przykład trzy dni dla siebie na własnym albo przydzielonym sobie polu, a następnie trzy dni wykonywał przymusową i bezpłatną pracę w majątku swego pana. W tym wypadku opłacona i nieopłacona część pracy były wyraźnie oddzielone, oddzielone w czasie i przestrzeni; i nasi liberałowie wybuchali moralnym oburzeniem na tak niedorzeczną myśl, że się człowiekowi każe pracować darmo.

W rzeczywistości zaś wychodzi na jedno, czy człowiek pracuje 3 dni w tygodniu na siebie samego na swoim własnym polu i 3 dni bezpłatnie w majątku swego pana, czy też pracuje on w fabryce lub warsztacie 6 godzin na dobę dla samego siebie, a 6 godzin dla swego przedsiębiorcy — chociaż w tym ostatnim wypadku opłacona i nieopłacona część pracy są nierozdzielnie ze sobą zmieszane i charakter całej transakcji jest kompletnie zamaskowany przez pojawienie się umowy i zapłaty, otrzymywanej w końcu tygodnia. Bezpłatna praca wydaje się w jednym wypadku oddawana dobrowolnie, w drugim — przymusowo. Na tym polega cała różnica.

[…]


rozwój nowoczesnego przemysłu musi coraz bardziej przechylać szalę na korzyść kapitalisty i niekorzyść robotnika, a zatem ogólną tendencją produkcji kapitalistycznej jest nie podnoszenie, lecz zniżanie przeciętnej płacy, czyli spychanie wartości pracy w mniejszym lub większym stopniu do jej najniższej granicy. Ale jeżeli w tym systemie taki jest stan rzeczy, czyż oznacza to, że klasa robotnicza winna wyrzec się oporu przeciw grabieżczym zamachom kapitału, że winna ona zaniechać usiłowań jak najumiejętniejszego wyzyskania nadarzających się możliwości w celu przejściowej poprawy swego bytu? Czyniąc tak klasa robotnicza stoczyłaby się do poziomu apatycznej masy załamanych duchowo nędzarzy, dla których nie ma już ratunku. Dowiodłem, zdaje mi się, że walka robotników o poziom płacy stanowi zjawisko nierozerwalnie związane z całym systemem pracy najemnej, że w 99 wypadkach na 100 ich wysiłki zmierzające do osiągnięcia podwyżki płac są tylko usiłowaniem utrzymania danej wartości pracy i że konieczność starć z kapitalistą o cenę pracy jest związana z ich położeniem, zmuszającym ich do sprzedaży samych siebie jako towaru. Jeśli robotnicy ustępowaliby tchórzliwie w swoich codziennych konfliktach z kapitałem, pozbawiliby się niewątpliwie zdolności podjęcia jakiegokolwiek szerszego ruchu.

Ale jednocześnie, nawet jeśli pominiemy zupełnie powszechną niewolę, związaną z systemem pracy najemnej, klasa robotnicza nie powinna przed sobą samą przeceniać ostatecznych wyników tych codziennych walk. Nie powinna ona zapominać, że walczy z następstwami, ale nie z przyczynami tych następstw; że hamuje ona tylko ruch w dół, ale nie zmienia jego kierunku; że stosuje tylko środki łagodzące, ale nie leczy choroby. Dlatego też robotników nie powinny pochłaniać wyłącznie te nieuniknione potyczki partyzanckie, wynikające wciąż z nieustannych zamachów kapitału lub ze zmian rynkowych. Powinni oni zrozumieć, że wraz z całą nędzą, którą system obecny na nich sprowadza, stwarza on zarazem warunki materialne i formy społeczne, niezbędne dla ekonomicznej przebudowy społeczeństwa. Zamiast konserwatywnego hasła: «Sprawiedliwa płaca za sprawiedliwy dzień roboczy», robotnicy powinni wypisać na swym sztandarze hasło rewolucyjne: «Zniesienie systemu pracy najemnej».

Dodatkowe informacje

Praca najemna - czy wykonywana przez nas codziennie czynność, którą wyrażamy naszą życiową aktywność i wymieniamy ją za pieniądze - środki do życia, możew rzeczywistości być symptomem naszego zniewolenia? Czy to możliwe, że im więcej pracujemy w kapitaliźmie, tym bardziej umacniamy warunki tego zniewolenia? Przedstawiam fragmenty esejów "Płaca, cena i zysk" oraz "Praca najemna i kapitał", których we własnej osobie Karol Marks opisuje naturę pracy najemnej oraz jej współzależność z kapitałem.

Wersja PDF