R.P. Dutt

Jak socjaldemokracja pokonała rewolucję?

Fragmenty piątego i szóstego rozdziału książki „Faszyzm a rewolucja socjalna”

JAK FASZYZM POWSTAŁ WE WŁOSZECH​?


Czemu faszyzm, który jest przedłużeniem rozwoju nowoczesnej polityki kapitalizmu, rozwinął się w swojej odrębnej i całkowitej formie we Włoszech – w drugorzędnym kraju kapitalistycznym?

[…]


W rzeczywistości embrioniczne formy faszyzmu już wcześniej rozwinęły się w innych krajach – przede wszystkim w Finlandii, na Węgrzech, w Polsce i w Niemczech. Ale dopiero we Włoszech faszyzm został po raz pierwszy rozwinięty w kompletny system i w następnej dekadzie przypadek Włoch stał się uniwersalnie rozpoznawanym modelem faszyzmu. Czemu tak się stało? Jak widzieliśmy, faszyzm rozwija się tam, gdzie proletariacka rewolucja Jest bliska objęcia władzy, lecz zostaje powstrzymana przez reformistycznych liderów. To z pewnością był przypadek Włoch po wojnie. Lecz czy bezpośrednio po wojnie proletariacka rewolucja nie była bliższa objęcia władzy w Niemczech niż we Włoszech? Skąd więc ta różnica – czemu faszyzm rozwinął się w Niemczech o wiele później?
Odpowiedź leży nie tylko w znacznie większej sile i ciągłym stawianiu oporu przez niemiecki proletariat, lecz również w podstawowej różnicy w warunkach tych krajów. W Niemczech nastąpiła masowa rewolucja – lecz socjaldemokracja potrafiła odzyskać kontrolę nad większą częścią ruchu robotniczego, by pozbawić rewolucję jej owoców. We Włoszech było jedynie zagrożenie potencjalnej rewolucji; lecz stare socjaldemokratyczne przywództwo straciło kontrolę nad masowym ruchem. A więc metody burżuazji musiały również się różnić.
W Niemczech proletariacka rewolucja faktycznie obaliła stary reżim w 1918, lecz robotnicy zostali pozbawieni owoców swojego zwycięstwa przez socjaldemokratyczne przywództwo. Zadaniem burżuazji na pierwszym etapie było ograniczenie sukcesu rewolucji bez kwestionowania jej zwycięstwa. W tym celu kluczowi okazali się socjaldemokratyczni liderzy w rządzie. Dopiero później, kiedy wpływy socjaldemokratów zmalały i – pomimo i wbrew socjaldemokracji – zagrożenie rewolucyjne z powrotem wzrosło, niemiecka burżuazja musiała wprowadzić w życie dodatkową broń przeciwko klasie pracującej, czyli faszyzm.
Z drugiej strony, we Włoszech, po wojnie nie nastąpiła żadna rewolucja, a jedynie masowy ruch rewolucyjny o ogromnej sile – najsilniejszy ruch rewolucyjny tych krajów, w których rewolucja nie nastała bezpośrednio po wojnie. Nie trzeba było utwierdzać socjaldemokracji u władzy jako domniemanych przywódców i domniemany głos zwycięskiej rewolucji, by zdusić rewolucję, która już osiągnęła zwycięstwo. Rząd pozostał przez cały czas bezpośrednio w rękach burżuazji. Lecz stare socjaldemokratyczne przywództwo straciło kontrolę nad masowym ruchem, który szybko podążał w kierunku rewolucji. Zadaniem burżuazji było zapobiec przerażającej rewolucji proletariackiej. W tym celu socjaldemokracja mogła posłużyć jako hamulec poprzez dezorganizacje sił robotników. Ale w celu zniszczenia sił robotników konieczne było użycie faszyzmu. […] rewolucyjna fala nie była wystarczająco potężna, by przerodzić się w otwarte powstanie i obalenie rządu. We Włoszech więc, w przeciwieństwie do Niemiec burżuazja nie musiała odegrać scenki udawanego przekazania władzy robotnikom. Burżuazja potrzebowała jedynie zmiany formy i metod sprawowania władzy. To dlatego, pomimo mniejszego stopnia rozwoju rewolucji niż w Niemczech, Włochy stały się pierwszym przykładem faszystowskiej dyktatury, któremu później dorównały jedynie Niemcy. […]
Względne gospodarcze zacofanie Włoch oznaczało, że przemysłowy proletariat (a zwłaszcza proletariat zatrudniony w przemyśle na wielką skalę) był relatywnie słabszy niż w innych ważnych krajach przemysłowych […]
Pomimo tego połączenie rolniczego i przemysłowego proletariatu, zwłaszcza w połączeniu z ubogimi chłopami, nie było nieznaczną siłą. [...]
Ponadto socjalizm oparty na programie rewolucyjnym posiadał po wojnie ogromne masowe wsparcie. Włoska partia socjalistyczna, uprzednio słaba i zdominowana przez politykę reformizmu i klasowej kolaboracji do 1910 roku, zaczęła przemieszczać się w lewo w trakcie sprzeciwu wobec wojny Włosko-Tureckiej w 1911 roku. W 1912 roku partia wzmocniła się poprzez wydalenie szowinistycznych reformistów pod przewodnictwem Bonomi i Bissolatiego na kongresie w Reggio Emilia. A więc członkostwo partii, które skurczyło się z 36.000 w 1906 do 24.000 w 1910, wzrosło [...] do 48.000 w 1914. […] Partia wyszła z wojny światowej z członkostwem liczącym 70.000 oraz wielką popularnością i prestiżem.
Rewolucyjna powojenna fala osiągnęła ogromny stopień we Włoszech, afektując robotników przemysłowych, zdemobilizowanych żołnierzy, proletariat rolniczy i ubogich chłopów. Powstała szeroka fala strajków gospodarczych i politycznych, chłopi zawłaszczali ziemię itd. Partia socjalistyczna powiązała się z Kominternem w marcu 1919 na mocy decyzji potwierdzonej przez większość na kongresie w Bolonii w październiku. Na tej podstawie partia uczestniczyła w wyborach w listopadzie w 1919 z komunistycznym programem dyktatury proletariatu i rad sowieckich. Na bazie tego programu uzyskali więcej niż jedną trzecią głosów całej populacji, stając się najsilniejszą partią i okupując 156 z 508 miejsc w parlamencie – w tym samym czasie Mussolini i jego faszyści nie zdołali zdobyć nawet jednego miejsca. Członkostwo partyjne wzrosło do 200.000, a członkostwo konfederacji pracy będącej w sojuszu z partią socjalistyczną wzrosło do 2 milionów. W wyborach samorządowych partia wygrała kontrolę nad ponad 2.000 gmin, czyli jedną trzecią gmin. U szczytu rewolucyjnej fali rząd był bezsilny – co było odzwierciedlone przez pasywność rządu wobec okupacji fabryk w 1920 – ponieważ nie mógł liczyć na wsparcie sił wojskowych. Powszechnym nastrojem było oczekiwanie nadejścia rewolucji socjalistycznej.
A jednak żadna rewolucja nie nastąpiła, ponieważ nie było zdecydowanego rewolucyjnego dowództwa. Komitet wykonawczy Kominternu pisał w październiku 1920:
„Włoska Partia Socjalistyczna działa ze zbyt wielkim niezdecydowaniem. To nie partia przewodzi ludzkim masom, lecz ludzkie masy pchają partię […] We Włoszech istnieją wszystkie warunki konieczne dla zwycięstwa rewolucji, oprócz właściwej organizacji klasy pracującej”.
To zostało całkowicie ukazane w latach 1919-1920. Nie istniała partia komunistyczna przed 1921, kiedy główna rewolucyjna fala już przeszła. Anarchistyczne i syndykalistyczne tendencje oraz inne zamieszania z jednej strony, reformizm u sterów głównej organizacji masowej z drugiej strony oraz pasywne, niezdecydowane dowództwo pomiędzy nimi – to stanowiło ogólny obraz przywództwa włoskiej klasy pracującej podczas fali rewolucyjnej. Pomimo tego, że Włoska Partia Socjalistyczna powiązała się z Kominternem w 1919 u rdzenia przywództwa i pod kontrolą najważniejszych punktów strategicznych pozostali zatwardziali przeciwnicy komunizmu – starzy poplecznicy Turatiego i D’aragony, którzy dominowali w partii do 1910. Jak pokazało głosowanie na kongresie, nie mieli oni już dużego poparcia wśród robotników, lecz pozostali silni, dominowali grupę parlamentarną i kontrolowali oficjalny aparat konfederacji pracy. Pozostali w partii pomimo zaadoptowania komunistycznego programu, gdyż chcieli pokonać linię rewolucyjną. Jak wyjaśniał jeden z ich liderów – Prampolini – na konferencji skrzydła reformistycznego we wrześniu 1922:
„Dzięki pozostaniu w partii mogliśmy wypełnić nasz socjalistyczny obowiązek. Niemożliwe byłoby osiągnięcie celów wewnętrznych, gdybyśmy działali z zewnątrz partii”.
Było oczywiste, że gdyby partia miała wykonać swoje zadanie w postaci przewodzenia rewolucji, pierwszą koniecznością byłoby wydalenie przeciwników rewolucji ze strategicznych pozycji i zastąpienie ich rewolucjonistami. Na to kładł nacisk komitet wykonawczy Kominternu, pod przywództwem Lenina, który był świadomy niebezpieczeństwa, które nadejdzie, jeżeli to nie zostanie wykonane. Komitet wykonawczy, po długich presjach, w końcu – przed latem 1920 roku – kiedy sprawa stała się zbyt nagląca, zażądał wydalenia Turatiego i reformistów w imieniu całego ruchu międzynarodowego. Lecz centryści pod przywództwem Serratiego odmówili i los Włoskiej rewolucji został zapieczętowany. Ta sprawa stała się jedną z ważniejszych spraw drugiego kongresu Kominternu w sierpniu 1920; Serrati ustanowił się w opozycji do Lenina i całego międzynarodowego przywództwa, preferując jedność z Turatim i reformistami niż jedność z Kominternem. Duża część przywództwa opuściła Komintern. Nastąpił rozłam na kongresie w Liborno w styczniu 1921; Serrati i centryści mieli 98.000 zwolenników, Turati i reformiści mieli 14.000, a komuniści 58.000, którzy następnie stworzyli Włoską Partię Komunistyczną. Komuniści zwrócili się do Serratiego i jego skrzydła, którzy stylizowali się na „komunistów jedności”, w celu zjednoczenia się. Posiadaliby wtedy 90% poparcia starej partii i pozbyliby się reformistów. Lecz Serrati i spółka woleli jedność z 14.000 reformistów niż jedność z 58.000 komunistów. A więc szeregi robotników zostały rozbite.
Dwa lata później, tuż przed objęciem władzy przez Mussoliniego Serrati musiał przyznać swój krytyczny błąd. Na kongresie osłabionej i kurczącej się partii socjalistycznej w Rzymie na początku października 1922 Serrati i spółka w końcu wydalili Turatiego i reformistów, którzy teraz stanowili połowę członkostwa, i ponownie zaaplikowali o członkostwo w Kominternie. „Naszą winą” – mówił Serrati – „było to, że nigdy dostatecznie nie przygotowaliśmy się na wydarzenia, które nas wyprzedziły […] dziś wierzymy, że konieczne jest odrzucenie demokratycznych iluzji i stworzenie walczącej, aktywnej i śmiałej partii”. Lecz było już za późno. Zostały dokonane zniszczenia nie do naprawienia. W ciągu czterech tygodniu Mussolini był u władzy. Wiadomość Kominternu do rzymskiego kongresu głosiła:
„Nie może zostać nazwany liderem proletariackich mas ten, kto z wielkim wysiłkiem i po upływie kilku lat dochodzi do poprawnych wniosków, lecz ten, który potrafi wykryć błędne tendencje w ich zarodku i ostrzec pracowników przed niebezpieczeństwem”.

[…]


Rewolucyjna fala okresu 1919-1920 została zmarnowana w zamieszaniu niezorganizowanych walk i demonstracji bez zdecydowanego przywództwa i określenia konkretnych celów. Socjalistyczna Partia wygłosiła slogan: „Rewolucji się nie tworzy. Rewolucja przychodzi sama.” Pod przykrywką tej śmiertelnie niemarksistowskiej koncepcji odpowiedzialność partyjna została porzucona. Energia i samopoświęcenie mas zostało zmarnowane w bezowocnych i nieskoordynowanych akcjach.
Ostatecznym punktem kulminacyjnym rewolucyjnej fali były okupacje fabryk na północy Włoch we wrześniu 1920. Ta akcja robotników została dokonana w odpowiedzi na lokauty dokonane przez pracodawców i istniała groźba, że ta akcja obejmie całe Włochy. Począwszy od przemysłu metalurgicznego w Mediolanie, pod koniec sierpnia okupacje rozprzestrzeniły się do wszystkich branż przed wrześniem, aż 3 miliony robotników okupowało fabryki, ustanawiając własne robotnicze komitety i uzbrojoną straż. Rząd i pracodawcy byli bezsilni i nie mogli liczyć na to, że wojsko podejmie czynności przeciwko robotnikom. Obecne były klasyczne warunki rewolucyjne. Giolitti, premier Włoch, grał na zwłokę. Nielegalne szeregi faszystowskie były wtedy niedołężną garstką, która w swej ostrożności gratulowała z odległości ruchowi robotniczemu, głośno proklamując swoją „sympatię” w okupacjach fabryk, w których nie odegrali żadnej roli i które Mussolini opisał w swoim dzienniku jako „wielką rewolucję”. (Popolo d’Italia, 28 września 1920).
W tej sytuacji burżuazja mogła jedynie liczyć na ratunek wśród reformistycznych przywódców. I nie zawiedli się. Oczywiste było, że jeżeli okupacja fabryk pozostanie pasywnym, ekonomicznym ruchem, a siła polityczna pozostanie w rękach burżuazji, okupacja skończy się jedynie stagnacją i porażką. Warunkiem zwycięstwa było rozciągnięcie okupacji fabryk do podboju władzy politycznej przez robotników – czego burżuazja nie byłaby w stanie odeprzeć. Właśnie temu opierali się reformiści, którzy nalegali, by ruch pozostał ruchem „czysto ekonomicznym” [...] i wynegocjował ugodę z rządem. Krytyczną decyzję podjęto 11 września na połączonej konferencji partii socjalistycznej i konfederacji pracy; 519.245 przegłosowało 409.569 i kontrola została przekazana konfederacji pracy – to znaczy reformistom. Reformiści natychmiastowo rozpoczęli negocjacje z Giolittim. 19 września osiągnięto porozumienie, okupacja fabryk została zakończona w zamian za podniesienie płac o 20% i obietnicę udziału pracowników w kierowaniu przemysłem (ta obietnica podążyła torem innych takich obietnic: komisja utworzona w celu uzgodnienia szczegółów rozpadła się; […]). Esencją ugody było opuszczenie fabryk. Reformistyczni liderzy rozkazali pracownikom opuścić fabryki – zrobili coś, czego ani pracodawcy, ani rząd, ani policja, ani wojsko nie było w stanie zrobić – wyciągnęli robotników z fabryk i przekazali ich z powrotem kapitalizmowi.
Czy zwycięstwo rewolucji było możliwe we wrześniu 1920? Nie ma ku temu żadnych wątpliwości, biorąc pod uwagę dowody podane przez wszystkie strony tego wydarzenia. Liberalny antyfaszystowski historyk, Salvemini, który był głównie zainteresowany bagatelizowaniem wydarzeń rewolucyjnych przedfaszystowskich Włoch w celu zaprzeczenia burżuazyjnych podstaw faszyzmu, pisał:
„Gdyby liderzy konfederacji pracy i partii socjalistycznej chcieli zadać decydujący cios, to była ich okazja […] Bankierzy, wielcy przemysłowcy i wielcy właściciele ziem oczekiwali na socjalistyczną rewolucję jak owieczki czekające na rzeź. Gdyby komunistyczna rewolucja mogła zostać dokonana przez oszołomienie i tchórzostwo klas rządzących, we wrześniu 1920 włoski lud mógł dokonać tylu rewolucji komunistycznych, ile tylko chciał”.
(G. Salvemini, Faszystowska dyktatura, 1928, tom 1)
Wiodący włoski dziennik, Corriere della Sera, pisał 29 września 1920:
„Włochom groził upadek. Nie było rewolucji, nie dlatego, że ktoś stał jej na drodze, lecz dlatego, że konfederacja pracy tego nie chciała”.
Reformistyczni liderzy sami odwrócili rewolucję, a następnie, podobnie, jak później niemieccy reformiści, gorzko narzekali na niewdzięczność burżuazji, która odpłaciła się im za ich usługi faszyzmem:
„Lecz po tym, jak mieliśmy zaszczyt zapobiec katastrofie rewolucyjnej – nadszedł faszyzm” – mówił sekretarz konfederacji pracy w przemowie dwa lata po okupacji fabryk (Daily Herald, 12 kwietnia 1928)
A więc według zgodnych wypowiedzi burżuazji i reformistów rewolucja była całkowicie możliwa we wrześniu 1920 i została zatrzymana jedynie przez reformistów. Faszyzm nie odegrał w tym żadnej roli.
Dopiero gdy rewolucja została pokonana, a szeregi robotników były zdezorganizowane i rozczarowane zdradą reformistów, dopiero gdy to znalazło swoje wyrażenie w szybkim rozpadzie organizacji i członkostwa, faszyzm wkroczył na scenę, pokazując swoją waleczność, bijąc już pokonanych robotników.
Sekwencja tych wydarzeń jest oczywista. Faszystowski szakal atakuje tylko już rannego proletariackiego lwa. Faszyzm nie był bronią burżuazyjnej defensywy przeciwko postępującej proletariackiej ofensywie, lecz zemstą burżuazji przeciwko proletariatowi w odwrocie – już po tym, jak reformizm złamał szeregi robotników. Po porażce proletariatu faszyzm dokończył robotę poprzez zniszczenie organizacji klas pracujących.
Faszyzm istniał w zarodku we Włoszech od początku 1919 […] Były agitator partii socjalistycznej, Mussolini, który w czasie swojej kariery pełnił problematyczną rolę orędownika zamachów bombowych […] zmieniał swoje poglądy z typową dla socjalszowinistów szybkością i w kilka tygodni przestał redagować socjalistyczny i antywojenny magazyn Avanti, w którym potępiał „burżuazyjną wojnę” w sierpniu i wrześniu, i w listopadzie, używając francuskich rządowych funduszy założył […] Popolo d’Italia. Fasci di Azione Interventista, którą założył w Mediolanie w 1915, była jądrem przyszłego faszyzmu. Po wojnie Mussolini i jego poplecznicy stracili podstawę swojej kampanii, a więc szukali nowej i założyli pierwszy Fascio di Combattimento w Mediolanie w 1919 roku w oparciu o szowinistyczny, dezorientujący, republikański i rewolucyjnie-brzmiący program. To był oficjalny początek faszyzmu. Fasci zostało ustanowione jako partia polityczna w grudniu 1920.
W trakcie 1919, aż do jesieni 1920 – to znaczy podczas fali rewolucyjnej – faszyzm nie miał żadnej siły ani masowego poparcia. Oficjalne władze wspierały faszyzm; Popolo d’Italia było rozdawane żołnierzom za darmo przez wojskowe władze w 1919 i 1920. Lecz faszyzm nadal nie zdobywał poparcia. Podczas wyborów w listopadzie 1919 faszyzm nie zdobył nawet jednego miejsca w parlamencie; Mussolini otrzymał 4.795 głosów w Mediolanie przeciwko 180.000 głosów na partię socjalistyczną. Całkowite członkostwo w kraju było znikome. Faszyzm musiał płynąć wraz z rewolucyjnym nurtem. Program faszyzmu nawoływał do obalenia monarchii i arystokracji, konfiskacji zysków wojennych, międzynarodowego rozbrojenia, obalenia giełd, przyznania ziemi chłopom, przekazaniu kontroli nad przemysłem w ręce robotników. Propaganda faszyzmu gloryfikowała strajki, zamieszki głodowe, wzywanie do wieszania spekulantów, zawłaszczenia ziemi przez chłopów, okupacje fabryk przez robotników i potępiała państwo jako wroga – „Przecz z państwem we wszystkich jego postaciach!” głosił Popolo d’Italia 6 kwietnia 1920.
W tym okresie faszyzm był ciągle w fazie przygotowań i nie zajmował ważnego miejsca w asortymencie burżuazyjnych broni przeciwko proletariackiej ofensywie. A więc w obliczu siły fali rewolucyjnej burżuazja musiała użyć innych metod. Nawet podjęto próbę budowy konkurencyjnej partii socjalistycznej na bazie katolickiej „partii ludowej”, która została ustanowiona w 1919 roku z demagogicznym programem i została użyta do podzielenia wiejskiego proletariatu i chłopów […] Lecz główną metodą burżuazji pozostawał liberalizm i przyznawanie koncesji robotnikom w postaci krótszych godzin pracy, podnoszenia płac, ustawy o kontroli pracy i innej podobnej legislatury. […] Liczyli na to, że reformistyczne dowództwo złamie rewolucyjną ofensywę. W tym samym czasie rząd pod przykrywką polityki pozornej „słabości” i odwrotu przygotowywał kontrrewolucję. Żandarmeria (Carabinieri) została powiększona z 28.000 do 60.000 przed latem 1920. Powstała nowa specjalna jednostka – gwardia królewska – składająca się z 25.000 członków. Jednocześnie faszystowskie chuligańskie bandy były zaopatrywane i uzbrajane przez władze.
A więc przejście od polityki Giolittiego do polityki Mussoliniego nie było nagłą zmianą kierunku włoskiej burżuazji. To były dwie strony tej samej polityki. […] Zadaniem Giolittiego i „liberalnego” „demokratycznego” rządu było zmylenie proletariatu udawanymi ustępstwami tak długo, jak siły proletariatu były zbyt potężne, by można było je pokonać bezpośrednio, oraz wspieranie reformistycznych liderów w rozbijaniu proletariackiej siły od wewnątrz. W tym samym czasie ten „liberalny” „demokratyczny” rząd zaczął potajemnie wyposażać i uzbrajać faszyzm. Kiedy ten pierwszy etap został ukończony i siły proletariatu zostały zdezorganizowane przez reformizm, kontrrewolucję spuszczono ze smyczy. Brutalna ofensywa faszyzmu została dokonana pod łaskawą protekcją Giolittiego i jego następców. Ten drugi etap trwał od jesieni 1920 do jesieni 1922. Reformizm dalej był w odwrocie i ufał, że parlamentaryzm go obroni. Kiedy drugi etap zakończył swoją robotę i proletariackie siły zostały rozbite i zwalczone, rozpoczął się okres ostatecznego przejścia do otwartego faszyzmu, a Giolitti i jego następcy pokojowo odstąpili Mussoliniemu drogi.
Ten mechanizm przejścia do faszyzmu, który został powtórzony w Niemczech w identyczny sposób, jest esencją poprawnego zrozumienia rzeczywistego powiązania burżuazyjnej demokracji z faszyzmem.
Faszyzm mógł rosnąć w siłę po jesieni 1920 i dokonywać przemocy jedynie pod bezpośrednią ochroną i z bezpośrednim wsparciem rządów burżuazyjno-demokratycznych, władz wojskowych, policji, magistratu i wielkiej burżuazji. […] Robotnicy i chłopi byli rygorystycznie rozbrajani; faszyści dzierżyli broń bezkarnie. Policja i żandarmeria wspierała faszystów bezpośrednie albo pozostała pasywna. Magistrat rutynowo dyktował srogie wyroki robotnikom, którzy usiłowali się bronić, jednocześnie puszczając faszystów bezkarnie.

[...]


Pomiędzy styczniem a majem 1921, według danych opublikowanych przez Włoską Partię Socjalistyczną, faszyści zniszczyli 120 siedzib ruchu robotniczego, zaatakowali 243 centra socjalistyczne i inne budynki, zabili 202 robotników (w dodatku do 44 zabitych przez policję i żandarmerię) i zranili 1.444. W tym okresie 2.240 robotników zostało aresztowanych przez policję, a jedynie 162 faszystów zostało aresztowanych. Od 1921 aż do początku faszystowskiej dyktatury spalono 500 domów pracy i spółdzielczych sklepów i rozerwano 900 socjalistycznych gmin.
W jaki sposób reformizm i centryzm, który kontrolował większość klasy robotniczej, zareagował na tę ofensywę burżuazji? Głosili robotnikom, że powinni ufać legalnym i pacyfistycznym metodom i używać urny wyborczej. W maju 1921 Giolitti przeprowadził wybory parlamentarne w nadziei, że okres przemocy już złamał siły robotników. Całkowite głosy na socjalistów i komunistów nadal jednak przekraczały sumę z 1919 roku, dosięgając 1.861.000 w porównaniu do 1.840.000 w 1919; 122 socjalistów i 16 komunistów powróciło do parlamentu, co dało 138 socjalistów i komunistów przeciwko jedynie 35 faszystom. Robotnicy usiłowali wykorzystać głosowanie w swojej obronie. Socjalistyczne pismo Avanti proklamowało iluzoryczny triumf: „Włoski proletariat utopił faszystowską reakcję lawiną czerwonych głosów”. Rzeczywistość była odmienna. „Lawina czerwonych głosów” nie robiła żadnej różnicy w sytuacji wojny domowej. Przemoc nie zmalała, a wzrosła.
Następnym krokiem reformistycznego dowództwa było szerzenie jeszcze bardziej katastrofalnych iluzji na temat charakteru walki. Postanowili spróbować osiągnąć oficjalny traktat pokojowy z faszyzmem. 3 sierpnia 1921 został podpisany traktat socjalistyczno-faszystowski, który proklamował koniec wszelkich aktów przemocy. […] Partia komunistyczna odmówiła brania udziału w tej kryminalnej komedii. Porozumienie nie było warte papieru, na którym zostało spisane. Faszystowska przemoc była kontynuowana; Mussolini wyjaśniał naruszenie traktatu, twierdząc, że decyzje zostały „odrzucone” przez jego zwolenników.

[…]


Dokończono tworzenie warunków na podjęcie ostatniego kroku w przekazaniu władzy faszystom przez burżuazję. To odbyło się w październiku. Przekazanie władzy zostało dokonane przez połączone czynności króla, dowódców armii i gabinetu Facty. Teatralny „marsz na Rzym” został zorganizowany 28 października. Ten marsz został zorganizowany we współpracy z sześcioma generałami. Naczelny dowódca armii entuzjastycznie przemawiał przed faszystowskim zgromadzeniem wieczorem 27 października. Gabinet Facty formalnie proklamował stan wojenny; jedynym jego efektem było to, że służby cywilne przekazały władzę służbom militarnym, które pozwoliły faszystom okupować urzędy, koleje, pocztę, telegraf itp. Kiedy to zostało osiągnięte, król zadeklarował 28 października, że odmówił zgody na stan wojenny; stan wojenny został więc wycofany; w efekcie zadeklarowano, że nie da się „obronić” Rzymu przed faszystami. Gabinet Facty, który już wcześniej negocjował z faszystami, zrezygnował. Mussolini został wezwany, by zostać ministrem i przyjechał do Rzymu 30 października w wagonie sypialnym. Tak wyglądała tak zwana faszystowska „rewolucja”, która została w rzeczywistości od początku do końca wykonana odgórnie przez burżuazyjną dyktaturę. Całkowita forma faszystowskiej dyktatury nie została natychmiastowo wprowadzona, gdyż jej metody były wciąż odkrywane za pomocą eksperymentacji. Na początku zachowano pokazowe formy parlamentaryzmu i zezwalano na opozycyjne partie i prasę równolegle do hurtowej, państwowo wspieranej przemocy i terroryzmu w praktyce. Dopiero w 1926 ustanowiono kompletną faszystowską dyktaturę, która stłumiła wszystkie inne partie, organizacje i prasę, związki zawodowe zostały oficjalnie włączone w faszystowskie syndykaty, a reformistyczni liderzy, wliczając w to D’Aragonę, przeszli na stronę faszyzmu.
Włoski przykład zapewnia klasyczną demonstrację faszystowskiej tranzycji. Rozwój faszyzmu, rola różnych osób i sekcji populacji, postępujące etapy tej tragedii klasy robotniczej – to wszystko klarowny i ostry obraz, z którego wszyscy powinni się uczyć. Jakie są główne wnioski?
Po pierwsze – rewolucyjna fala została przełamana nie przez burżuazję, nie przez faszyzm, a przez własne wewnętrzne słabości i brak rewolucyjnego dowództwa – przez reformizm.
Po drugie – faszyzm doszedł do władzy dopiero po tym, jak proletariacka ofensywa została już przełamana od wewnątrz i rozprzestrzeniło się ogólne rozczarowanie. Faszyzm pojawił się na scenie dopiero po bitwie i pod ochroną policji i wojska i udawał bohatera, dręcząc i szlachtując armię, która już była w odwrocie.
Po trzecie – przejście do otwartej faszystowskiej dyktatury nie było nagłą zmianą burżuazyjnej polityki, lecz kontynuacją burżuazyjnej polityki w nowej formie. Faszyzm został przygotowany i wychowany w warunkach burżuazyjnej demokracji w celu umieszczenia go u władzy, gdy warunki będą odpowiednie (jednocześnie dokonywano pokazu „liberalizmu” i ustępstw, tak długo, jak burżuazja była nieprzygotowana).
Te wszystkie lekcje zostały zademonstrowane na klasycznym przykładzie włoskiego faszyzmu. A jednak nadal międzynarodowa klasa pracująca się ich nie nauczyła. Więc zostały zaprezentowane ponownie na jeszcze większą skalę w Niemczech.

JAK FASZYZM POWSTAŁ W NIEMCZECH


Zwycięstwo faszyzmu w Niemczech otworzyło nową stronę w historii całego rozwoju faszyzmu.
Do tego czasu dominującym poglądem w kręgach liberalno-demokratycznych i socjaldemokratycznych było twierdzenie, że faszyzm i „dyktatura” jest ogółem fenomenem krajów zacofanych, krajów mniej rozwiniętych przemysłowo, bez silnego przemysłowego proletariatu – czyli krajów Południowej i Wschodniej Europy.
Lecz Niemcy były krajem najbardziej zaawansowanego i skoncentrowanego rozwoju przemysłowego w Europie i posiadały najbardziej zorganizowany i politycznie świadomy proletariat w całym świecie kapitalistycznym. A jednak najbardziej brutalna i barbarzyńska faszystowska dyktatura, która przyćmiła Włoską dyktaturę, odniosła zwycięstwo w Niemczech w 1933.
Jak to możliwe? Jak ona powstała? To pytanie jest ważnym zmartwieniem krajów Europy Zachodniej i USA, gdyż w tych krajach panują podobne warunki, co w przedfaszystowskich Niemczech.
Odpowiedzi nie można znaleźć po prostu w wydarzeniach roku 1933, lecz w całym okresie piętnastu lat rozwoju niemieckiej rewolucji. Ustanowienie faszystowskiej dyktatury było jedynie punktem kulminacyjnym długiego procesu, który rozpoczął się już w 1918, kiedy Ebert i Hindenburg podpisali swój sojusz przeciwko proletariackiej rewolucji.
Powierzchowni krytycy, skupiający się wyłącznie na wydarzeniach 1933 roku często mówią o „nagłym upadku”, o niesławnej „porażce bez walki” silnej i wysoce zorganizowanej niemieckiej klasy robotniczej. Mówią o „łatwości”, z jaką faszyzm osiągnął zwycięstwo i o „bezradności” niemieckiej klasy robotniczej.
Ten obraz jest fałszywy, jak cała historia niemieckiej rewolucji już udowodniła i w przyszłości jeszcze udowodni. Bitwa niemieckiej klasy robotniczej przeciwko postępującej kontrrewolucji trwała piętnaście lat, zanim faszystowska dyktatura mogła być ustanowiona; w trakcie tej bitwy dziesiątki tysięcy niemieckich robotników oddało swoje życia pod ostrzałem wroga; i jeśli ostatecznie siły klasy robotniczej nie były w stanie zapobiec faszystowskiej dyktaturze, to nie z powodu większej siły faszyzmu, lecz wyłącznie dlatego, że czynności robotników były paraliżowane i hamowane przez większość ich własnego przywództwa i przez ich własny błąd w dyscyplinie i lojalności wobec tego przywództwa. [...]

1. ZDŁAWIENIE REWOLUCJI 1918 ROKU


Ziarna hitlerowskiego zwycięstwa zostały zasiane w 1918 roku. Niemieccy robotnicy obalili stare państwo i władza była w zasięgu ich rąk. Rady robotnicze i żołnierskie były przez krótki okres największą siłą w kraju. Burżuazja i stare władze wojskowe nie były w stanie stawić żadnego oporu. Istniały wszystkie warunki potrzebne zbudowania niezachwianej sowieckiej republiki – oprócz rewolucyjnej partii, która poprowadziłaby robotników do zwycięstwa (partia komunistyczna została utworzona dopiero w grudniu 1918). Siła proletariatu na początku rewolucji, zanim socjaldemokracja zdusiła i zniszczyła tę siłę, jest potwierdzona przez głównych socjaldemokratycznych świadków:
„Upadek armii przekazał całą władzę państwową w ręce proletariatu za jednym zamachem”.

(H. STRÖBEL, NIEMIECKA REWOLUCJA)


„W listopadzie 1918 rewolucja była efektem działalności proletariatu i tylko proletariatu. Proletariat zdobył tak wszechnmocną pozycję, że na początku burżuazja nawet nie śmiała stawiać żadnego oporu”.
(Kautsky, Wstęp do trzeciej edycji Proletariackiej rewolucji, 1931)
Jak więc przeistoczono tę absolutną władzę proletariatu w jej zupełne przeciwieństwo w ciągu piętnastu lat? Jak przeistoczono ją w absolutną władzę burżuazji i milititarystów i całkowite ujarzmienie klasy robotniczej? Odpowiedź na to pytanie, która jest zawarta w tragedii niemieckiej rewolucji 1918 roku, można wyrazić jednym słowem – socjaldemokracja.
Niemiecka partia socjaldemokratyczna była zbudowana na chwalebnej rewolucyjnej przeszłości. Jej pierwsze lata mijały pod wglądem Marksa i Engelsa i była prowadzona przez Bebla i Liebknechta. Partia odmówiła głosowaniu za kredytami wojennymi wojny 1870 roku oraz walczyła i pokonała próby Bismarcka w zdławieniu partii w latach osiemdziesiątych. Partia broniła programu rewolucyjnego marksizmu i na jego podstawie zbudowała masowe organizacje klasy robotniczej. Lecz w epoce imperializmu oportunizm i korupcja szerzyła się w przywództwie, a zwłaszcza wśród liderów reformistycznych związków zawodowych. W ostatnich latach swoich żyć Marks i Engels zdążyli jeszcze ostrzec przed tym niebezpieczeństwem i wzywali do dokonania rozłamu. Ich ostrzeżenia zostały zignorowane; ich słowa i krytyka programu zostały zatajone przed członkami partii. Partia i aparat związkowy w praktyce stawały się coraz bardziej powiązane z państwem kapitalistycznym; przywództwo partii socjaldemokratycznej otwarcie zjednoczyło się z cesarzem, militarystami i burżuazją we wsparciu dla imperialistycznej wojny, przeciwko klasie robotniczej; rozproszone elementy opozycyjne, pomimo ciężkich warunków połączonej cenzury wojennej i cenzury partyjnej zebrały swoje szeregi w nielegalnym Związku Spartakusa, założonym w 1916 i w niezależnej partii socjalistycznej, założonej w 1917. Dzięki tym siłom zorganizowano rewolucję 1918.
Socjaldemokratyczna partia nie brała żadnego udziału w zwycięstwie rewolucji 1918 roku, a wręcz była przeciwna rewolucji od początku. Jak zadeklarował Scheidemann w swoim pozwie o zniesławienie w Berlinie 1922: „Insynuacja, że socjaldemokracja chciała lub zorganizowała listopadową rewolucję, to śmieszne i głupie kłamstwo naszych przeciwników”. Kiedy rewolucja wybuchła socjaldemokratyczni liderzy byli ministrami w koalicyjnym rządzie księcia Maksa; w krytycznych dniach ich komitet wykonawczy wielokrotnie nawoływał lud do zakończenia rewolucji; kiedy znaleźli się w sytuacji, w której czuli się zmuszeni do żądania abdykacji cesarza, zrobili to, według Scheidemanna (Vorwärts, 6 grudzień 1922) w nadziei na ocalenie monarchii. Liderzy związków zawodowych negocjowali o sojusz z pracodawcami, który został podpisany 15 listopada 1918.
Pomimo tego większa część robotników, żołnierzy i marynarzy, którzy w rzeczywistości prowadzili rewolucję przeciwko liderom socjaldemokracji, byli w tym samym czasie zorganizowani w partii socjaldemokratycznej i podlegali jej przywódcom. To była śmiertelna sprzeczność listopadowej rewolucji, która doprowadziła do jej upadku.
Gdy tylko rewolucja zwyciężyła 9 listopada, socjaldemokratyczni liderzy śpieszyli się, by błagać rewolucyjnych liderów – Liebknechta i niezależnych – by mogli brać udział w zwycięskiej rewolucji i razem stworzyć rząd. To w tym momencie, o poranku 9 listopada, ten centryzm w postaci niezależnych i lewicowych socjaldemokratycznych liderów, podjął katastrofalny krok, który zapieczętował los rewolucji. Liebknecht prawidłowo odrzucił pomysł koalicji z jawnymi agentami burżuazji, którym ta koalicja jedynie przywróciłaby prestiż i pomogła zdusić rewolucję. Gdyby niezależni podążyli za Liebknechtem i stworzyli silny blok rewolucyjny, wydalając socjalimperialistów z przywództwa zwycięskiej rewolucji (Związek Spartakusa i niezależni kontrolowali większość Berlińskich rad robotniczych i żołnierskich), zdyskredytowani liderzy socjaldemokratyczni, utożsamiani ze starym, obalonym reżimem, najpewniej nie byliby w stanie zapobiec zwycięstwa rewolucji.
Lecz niezależni, w imię „jedności” wybrali inną drogę. Sprzymierzyli się z socjaldemokratycznymi wrogami rewolucji w rządzie koalicyjnym. W ten sposób, tam, gdzie wszystkie inne sposoby zawiodły, burżuazyjne wpływy zostały ponownie ustanowione w samym sercu nowego ustroju. […] burżuazyjno-militarystyczny reżim został ponownie ustanowiony w socjaldemokratycznej skorupie.
Rada komisarzy ludowych, odpowiedzialna przed radami robotniczymi i żołnierskimi, została powołana i składała się z trzech socjaldemokratów i trzech niezależnych. Rządowe formy, które zostały zaadoptowane, ukazały, jak silny był pęd mas w momencie rewolucji w kierunku ustanowienia sowieckiej republiki. Lecz liderzy nowego, formalnie sowieckiego ustroju, byli zaprzysiężonymi przeciwnikami, których jedyną myślą było obalenie tego ustroju.
Gdyby listopadowa rewolucja się utrzymała, oczywiste jest, że jej pierwszym zadaniem było zniszczenie podstaw władzy poprzedniego reżimu, który został tymczasowo pokonany, ale nadal istniał: rewolucja musiałaby, we wszystkich strategicznych punktach, wymienić starą reakcyjną biurokrację, kastę militarystów i magistraturę; musiałaby przejąć banki i wielkie przedsiębiorstwa; musiałaby stworzyć uzbrojone siły robotników w obronie rewolucji. Gdyby to zostało dokonane, kiedy proletariat miał siłę to zrobić, faszyzm nigdy nie byłby w stanie pokazać się w Niemczech.
Lecz socjaldemokratyczny rząd zrobił coś zupełnie odwrotnego. W każdym miejscu potwierdził i chronił stary reżim; utrzymał starą biurokrację i wszystkie reakcyjne instytucje; mianował burżuazyjnych ministrów wojny, marynarki, spraw zewnętrznych i wewnętrznych; nakazał rozbroić robotników i uzbrajał i wyposażał specjalne oddziały kontrrewolucyjne pod dowództwem najbardziej reakcyjnych oficerów-monarchistów. To używając tych białych gwardii, autoryzowanych, finansowanych i wyposażanych przez rząd socjaldemokratyczny, robotnicza rewolucja została utopiona w krwi; Liebknecht i Róża Luksemburg zostali zamordowani; oficerowie, którzy ich zamordowali, nie zostali ukarani i otwarcie gloryfikowali swoje przestępstwo pod rządami socjaldemokratów; opór robotników był stabilnie dławiony przez systemowy terror pod koniec 1918 i w trakcie 1919.
A więc rewolucja 1918 została pokonana przez socjaldemokrację. W ten sposób zostały położone podstawy faszyzmu.
Co sprawiło, że socjaldemokratyczni liderzy zachowali się w sposób, który mógł oznaczać jedynie zniszczenie również ich własnej pozycji? Przed 1920 socjaldemokratyczni ministrowie już uciekali z Berlina nocą przed tymi samymi oficerami, których potem uzbrajali i wyposażali. Jedynie czyny robotników ich uratowały; Przed 1933, kiedy opór robotników został jeszcze bardziej złamany, a siła kontrrewolucji została zbudowana, ich organizacja została oficjalnie rozwiązana, a oni sami stali się uchodźcami.
Ślepota, głupota, wariactwo – to najczęstsze odpowiedzi tych, którzy są ich apologetami w obliczu okropnych następstw ich czynów.
Lecz w rzeczywistości socjaldemokratyczni liderzy działali z pełną świadomością tego, co robią i nie mogli działać inaczej na podstawie całej swojej linii politycznej. Ich jedyną myślą w okresie 1918-1919, jak obficie udowodniły ich wspomnienia, było „uratowanie Niemiec przed Bolszewizmem”; to w rzeczywistości oznacza uratowanie kapitalistycznego reżimu – jak zawsze w imieniu „demokracji”. Ale nie mogli tego dokonać, używając sojuszu z najbardziej reakcyjnymi i militarystycznymi klasami w celu stłumienia klasy robotniczej. Weszli więc w sojusz z burżuazją, militarystami, ze sztabem generalnym armii i szeregami kontrrewolucjonistów – lecz zrobili to w imieniu „demokracji”. W okresie rewolucyjnym walka klasowa nie zna półśrodków: albo zwycięstwo rewolucji klasy robotniczej, albo całkowite zwycięstwo reakcji; albo Kornilow, albo Bolszewizm; albo Hindenburg, albo komunizm. Rzeczywistości podziałów klasowych rozerwały na strzępy „demokratyczne” pretensje. Tylko dwie drogi były możliwe w powojennych Niemczech: albo zwycięstwo rewolucji klasy robotniczej, albo całkowite zwycięstwo reakcji. W swojej wrogości dla pierwszej z tych dróg socjaldemokracja wybrała tę drugą. Weszli w jawny sojusz z reprezentantami starego reżimu.
Bezpośredni sojusz Hindenburga i prezydenta Eberta – lidera socjaldemokracji – został oficjalnie zapieczętowany w listownej wymianie. Hindenburg pisał do prezydenta Eberta w grudniu 1918 (list został później zacytowany przez syna Eberta w lutym 1933 w publicznym apelu do Hindenburga, który błagał o tolerancję dla socjaldemokracji w faszystowskim reżimie ze względu na przeszłe zasługi socjaldemokratów):
„Zwracam się do Ciebie, ponieważ powiedziano mi, że Ty, jako ktoś, kto również jest prawdziwym Niemcem, który kocha ojczyznę ponad wszystko inne, jesteś w stanie stłumić osobiste opinie i pragnienia, tak samo, jak ja musiałem je tłumić z powodu sytuacji w naszej ojczyźnie. W tym duchu zawarłem z Tobą sojusz, by uchronić nasz lud przed grożącą nam katastrofą”.
Generał Groener, szef niemieckiego sztabu generalnego w okresie listopadowej rewolucji, zaprezentował te same dowody w trakcie sprawy sądowej o zniesławienie w Monachium 1925. Mówił, że „sojusz” został zawarty pomiędzy starymi monarchistami sztabu generalnego i socjaldemokratami w celu pokonania Bolszewizmu. Jego słowa brzmiały następująco:
„10 listopada 1918 rozmawiałem telefonicznie z Ebertem i zawarliśmy sojusz w celu walki z Bolszewizmem i Sowietyzmem i przywrócenia prawa i porządku [...]
Każdego dnia pomiędzy 11 wieczorem i 1 w nocy sztab naczelnego dowództwa rozmawiał z Ebertem, używając specjalnego, tajnego telefonu. Od 10 listopada naszym bezpośrednim zadaniem było wyrwanie władzy w Berlinie z rąk robotniczych i żołnierskich rad przedstawicielskich.”
A więc ziarna faszyzmu i zwycięstwa kontrrewolucji zostały zasiane przez socjaldemokrację. Przez cały czas od początku rewolucji, podczas gdy robotnicy byli bezwzględnie rozbrajani i poddawani srogim karom za posiadanie broni, nielegalne, uzbrojone kontrrewolucyjne oddziały, które były pierwszą formą faszyzmu, były tolerowane i chronione przez socjaldemokrację i Entenę. […] Faszystowskie gangi morderców operowały bezkarnie w tak zwanej „demokratycznej republice” […] Tolerancja tych oddziałów przez Ententę […] jest ukazana w pamiętnikach brytyjskiego ambasadora w Berlinie, Lorda D’Abernona [...]”
„Berlin, 22 października 1920. Długa konwersacja z Dr. Simonsem w ministerstwie spraw zagranicznych. Co do rozbrojenia, Dr. Simons powiedział, że żądania Ententy o rozwiązanie pewnych organizacji Enwohnerwehry i organizacji Escherich byłyby równoznaczna z przekazaniem części populacji ich największym wrogom. Bez tych organizacji burżuazja nie jest w stanie oprzeć się czerwonym, którzy są faktycznym zagrożeniem.”
W rzeczywistości rozbrojenie nigdy nie zostało dokonane. Chociaż wszelkie formy i fazy Einwohnerwehry – organizacja Escherich, brygada Ehrhardt i jej następcy, organizacja Consul, Czarna Reichswehra, tak zwane Korpusy Robotnicze, Stahlhelm i oddziały szturmowe – te organizacje kontrrewolucyjne były chronione przez tarczę socjaldemokracji i „demokratycznej republiki” aż do samego ostatecznego zwycięstwa faszyzmu. Lecz robotnicze próby samoobrony, czerwony front, były bezlitośnie tłumione przez socjaldemokrację (przez Severinga jako ministra spraw wewnętrznych w 1929).
Na tej podstawie zbudowano republikę Weimarską, która trwała od 1918 do 1932 na bazie koalicji burżuazji i socjaldemokracji. Przez te lata socjaldemokracja była u władzy: w rządzie federalnym od 1918 do 1925 pod prezydenturą Eberta i od 1928 do 1930 jako gabinet Müllera, przez wszystkie lata rządziła w Prusach przez gabinet Brauna-Severinga, sprawując władzę nad większością populacji Niemiec. Główne stanowiska policyjne były opanowane przez socjaldemokratów. A więc faszyzm doszedł do władzy pod ochroną socjaldemokracji.
Weimarska Republika była na papierze „najwolniejszą demokracją na świecie”. W rzeczywistości zakrywała ona utrzymywanie i ochronę reakcyjnych instytucji starego reżimu, połączoną z przemocowym tłumieniem robotników i ciągłymi powrotami do stanu wojennego i dyktaturze stanu wyjątkowego przeciwko pracownikom (krwawe tłumienia robotników w okresie 1918-1919; terror w regionie Rurh po puczu Kapp–Lüttwitz w 1920, kiedy robotnicy, którzy bronili republiki, zostali skazani przez wojskowe trybunały składające się z oficerów, którzy wzięli udział w puczu; terror w Horsing w Saksonii w 1921; militarne obalenie elekcyjnie wybranego rządu Zeignera w Saksonii w 1923; dyktatura von Seeckta i stan wojenny w Niemczech; strzelanie do robotników, którzy prowadzili pierwszomajowe demonstracje w 1929, gdy Severing był ministrem spraw wewnętrznych; dyktatura stanu wyjątkowego od 1930 do 1933).
O tej „demokratycznej republice”, Mowrer, jeden z wiodących amerykańskich burżuazyjnych dziennikarzy, który nie miał żadnych rewolucyjnych sympatii, mógł jedynie napisać:
„Dziewicza republika, która apeluje do dawnych monarchistów i generałów, by ci bronili ją przeciwko komunistom! Nieuchronnie republika trafia w ręce swoich wrogów […]
Cóż można powiedzieć o republice, która pozwala monarchistycznym sędziom interpretować swoje prawa, która pozwala sprawować rząd dawnym funkcjonariuszom wychowanym w lojalności do starego reżimu; która pasywnie obserwuje, jak reakcyjni nauczyciele i profesorowie uczą jej dzieci nienawidzić obecną wolność i gloryfikują feudalną przeszłość, która pozwala i zachęca odrodzenie militaryzmu, który był główną przyczyną niedawnego upokorzenia kraju?
Cóż można powiedzieć o demokratach, którzy wspierają byłych księciów; którzy uczynili byłego cesarza najbogatszym człowiekiem w kraju w imieniu obrony domniemanych praw własności […] Ta niezwykła republika zapłaciła ogromne renty tysiącom byłych oficerów i urzędników państwowych, którzy nie kryli swojego zamiaru obalenia tejże republiki”.

(E.A. MOWRER, GERMANY PUTS THE CLOCK BACK)


Mowrer pisze dalej, że w 1914 30% oficerów było z pochodzenia arystokratami; w 1932 21% było z pochodzenia arystokratami – to wskazuje na to, w jak niewielkim stopniu reżim zmienił się w czasach „demokratycznej republiki”.
To były warunki, w których faszyzm dochodził do władzy w Niemczech pod rządami burżuazyjnej demokracji. Faszyzm potrafił zutylizować rosnące niezadowolenie, gospodarczą udrękę i rozpowszechnioną nienawiść do traktatu wersalskiego. Ale mógł zutylizować te czynniki i zbudować masowe poparcie na tej podstawie tylko dlatego, że socjaldemokraci, główni liderzy klasy robotniczej, poddali jakąkolwiek inicjatywę w tych kwestiach i utożsamili się z kapitalizmem, z Wersalem i jego rozporządzeniami i z całym reżimem opresji mas. Faszyzm był w stanie zbudować swoją siłę i stworzyć siły zbrojne dlatego, że był odgórnie chroniony i wspierany przez aparat państwowy, policję, wojsko, sądownictwo i wielkich kapitalistów aż do samego ustanowienia faszystowskiej dyktatury.
Faszyzm – jeszcze bardziej niż we Włoszech – rozwijał się w Niemczech pod czujnym okiem i opieką starego reżimu, a zwłaszcza władz wojskowych. Stary sztab generałów pozostał rzeczywistym rdzeniem państwa za kulisami form demokratycznych. Wczesne szeregi kontrrewolucji, które były prekursorami faszyzmu, składały się głównie z oficerów i byłych oficerów. Feder, twórca teorii narodowego socjalizmu, prowadził szkolenia Reichswehry. Hitler został przeprowadzony przez intensywny kurs polityczny przez władze wojskowe, zanim został uruchomiony jako publiczny agitator. Jak sam wspominał w swojej autobiografii, po raz pierwszy zetknął się z partią narodowo-socjalistyczną (która w 1919 istniała pod nazwą „Niemieckiej Partii Pracy”) na rozkazach kwatery głównej armii. Półprofesjonalna organizacja militarna – oddziały szturmowe – zostały zorganizowane w sposób przypominający Reichswehrę.
Lecz faszyzm, by zwyciężyć, musi rozwinąć masowy ruch. Wczesne próby kontrrewolucji, takie jak pucz Kapp–Lüttwitz, opierały się wyłącznie na oficerach, junkrach i biurokracji i mogły zakończyć się jedynie porażką. Pucz Luddendorfa i Hitlera w 1923, chociaż poprzedzony długą agitacją, również zakończył się natychmiastową porażką. Pobłażliwość, z którą zostały potraktowane te rewolty przeciwko państwu, demonstruje półoficjalne wsparcie, z jakim kontrrewolucja była budowana. Buntownicy puczu Kapp–Lüttwitz nie zostali ukarani, podczas gdy robotnicy, którzy chwycili za broń i zwrócili się przeciwko państwu, otrzymali srogie wyroki. Luddendorff nie został ukarany; Hitler został zawieszony na kilka miesięcy, a później otrzymał pozwolenie na wznowienie agitacji. Lecz porażka tych puczy ukazała, że oprócz militarystycznej, terrorystycznej organizacji trzeba jeszcze zbudować masową partię. Na tym zadaniu faszyzm skupił swoją uwagę w następnych latach.
Masowa agitacja niemieckiego narodowego socjalizmu została zbudowana na podstawie programu dwudziestu pięciu punktów […] [program] został [dalej] rozwinięty, by skierować go nie tylko do chłopów i miastowego drobnomieszczaństwa, ale również do robotniczych mas dzielnic przemysłowych. Podczas gdy Włoski faszyzm porzucił jakąkolwiek pretensję do „socjalizmu”, Niemiecki Faszyzm mógł osiągnąć masowe poparcie jedynie poprzez proklamowanie poparcia dla „socjalizmu”. […]
Jednakże faszyzm, jak pokazał przykład Włoch, może jedynie osiągnąć masowe poparcie po tym, jak socjaldemokracja okaże się bezwartościowa i doprowadzi do masowego rozczarowania w trakcie pogarszającego się kryzysu. To jest tło rozwoju faszyzmu. Pierwszy postęp w kierunku osiągnięcia takiej podstawy został dokonany pod koniec 1923 i na początku 1924, po tym, jak inflacja zrujnowała drobnomieszczaństwo i proletariat odniósł rewolucyjną porażkę w 1923; w wyborach w maju 1924 narodowy socjalizm osiągnął 1,9 miliona głosów (przeciwko 6 milionom głosów na socjaldemokrację i 3,6 miliona głosów na komunizm). Ale następujący okres stabilizacji i szeroko zakrojone obietnice socjaldemokracji obiecujące nową erę „zorganizowanego kapitalizmu” i „gospodarczej demokracji” stworzyły nowe nadzieje, nową wiarę w socjaldemokrację i marzenie „demokratycznej” drogi do socjalizmu. Przed grudniem 1924 nazistowskie głosy spadły do 900.000. Cztery lata później, w wyborach 1928 spadły do 800.000 (przeciwko 9,1 miliona głosów na socjaldemokracje i 3,2 miliona na komunizm). Dopiero kiedy światowy kryzys gospodarczy i głodowy reżim Brünninga ujawnił całkowity brak pokrycia obietnic socjaldemokracji – dopiero wtedy faszyzm wykonał skok naprzód, który został ukazany w wyborach we wrześniu 1930 – 6,4 miliona głosów na narodowy socjalizm, 8,5 miliona na socjaldemokrację i 4,5 miliona na komunizm. W wyborach na prezydenta w kwietniu 1932 głosy narodowych socjalistów wzrosły do 13,4 miliona, a w wyborach lipca 1932 narodowo-socjalistyczne głosy osiągnęły swój najwyższy punkt – 13,7 miliona głosów.
Co doprowadziło do tego nagłego wzrostu faszyzmu w Niemczech w latach 1930-1932? Światowy kryzys gospodarczy, który podważył podstawy stabilizacji i Republiki Weimarskiej, a więc jednocześnie podważył pozycję socjaldemokracji, która była z nimi powiązana. Kapitalizm w Niemczech potrzebował użyć innych metod, by sprostać kryzysowi. Potrzebował odrzucić pozostałe osiągnięcia rewolucji – socjalną legislaturę, zmiany w godzinach pracy i płacach, które były główną podstawą wpływów socjaldemokratów wśród klasy robotniczej i głównymi owocami ich polityki. W miejscu ustępstw pierwszych lat rewolucji kapitalizm musiał teraz ustanowić drakońskie zmiany gospodarcze wymierzone przeciwko robotnikom. W tym celu potrzebna była nowa forma wzmożonej dyktatury. Socjaldemokracja została wyrzucona z rządu federalnego i zainstalowano dyktaturę Brünninga latem 1930, która rządziła dzięki rozporządzeniu nadzwyczajnemu – bez parlamentu, ale ze wsparciem socjaldemokracji. Na tej podstawie wprowadzono słynne dekrety głodowe. Pomiędzy 1929 a 1932, według oficjalnych statystyk, całkowite płace wypłacane przez pracodawców spadły z 44,5 do 25,7 miliardów marek; bezrobocie wzrosło do 8 milionów; zasiłki dla bezrobotnych zostały ucięte do średniej odrobinę przekraczającą 9 marek. Ta cała dyktatura i ofensywa została przeprowadzona ze wsparciem socjaldemokracji. To były warunki, które umożliwiły szybki wzrost faszyzmu.
Gdyby socjaldemokracja była gotowa połączyć siły z komunizmem przeciwko dyktaturze Brünninga i jego głodowej ofensywie, nie ma wątpliwości, że wzmożony atak kapitalistów nie osłabiły frontu klasy robotniczej i nie wspomógł faszyzmu, a wręcz przeciwnie, doprowadziłby do wzmożenia walki klasowej i wzmocniłby klasę robotniczą poprzez szeroką masową mobilizację, nie pozostawiając miejsca faszyzmowi. Lecz socjaldemokracja, zamiast połączyć siły z komunizmem, wolała wspierać dyktaturę Brünninga, dekrety głodowe oraz pomogła przeprowadzić atak na robotników w imię polityki „mniejszego zła”. To była główna słabość proletariatu w decyzyjnych latach przygotowania faszystowskiej dyktatury. Wsparcie dla dyktatury Brünninga przez większość ogranizacji robotniczych i związków zawodowych zdezorganizowała i rozbiła szeregi proletariatu. Tylko dzięki tej dezorganizacji proletariackich szeregów wydarzenia lat 1930-32, zamiast wzmocnić szeregi robotników, przekazały inicjatywę faszyzmowi.
Liderzy niemieckiego kapitalizmu dobrze wiedzieli […] że polityka, której używali w latach kryzysu gospodarczego i jej ataki na wszystkie sekcje robotników nieuchronnie oznaczała osłabienie podstaw socjaldemokracji i jej poparcia wśród robotników, a więc wzmocnienie komunizmu. Osłabiona i zdyskredytowana socjaldemokracja nie mogła już powstrzymać postępu komunizmu. […] Niemieccy kapitaliści rozumieli, że konieczne było przejście do nowego systemu politycznego i zbudowanie obok socjaldemokracji równoległego systemu masowej organizacji, w celu pokonania postępu komunizmu, gdyż socjaldemokracja nie była już skuteczna w rozpraszaniu i niszczeniu siły klasy robotniczej.
W rezultacie to w tym okresie, od czasu dyktatury Brünninga, niemieccy kapitaliści i właściciele ziem znaleźli narodowy socjalizm jako narzędzie, które już jest gotowe, by mogli go użyć, i zaczęli przeznaczać narodowemu socjalizmowi ogromne wsparcie. Nieograniczone fundusze, nie tylko niemieckiej burżuazji, ale i zagranicznej burżuazji wpłynęły do kufrów narodowego socjalizmu. Gigantyczna, wszechstronna, rozrzutna agitacja, która nie ma sobie równych w historii, została przeprowadzona w tych latach; podczas gdy terrorystyczne bandy otrzymywały wiele wsparcia ze strony policji i sądów w celu zniszczenia robotniczej agitacji, rządowa dyktatura była surowa wobec jakiejkolwiek zmilitaryzowanej organizacji i agitacji klasy robotniczej. Gigantyczny i sztuczny rozrost narodowego socjalizmu w tym okresie (który już zaczął poważnie słabnąć jesienią 1932) był wysoce zorganizowanym produktem całego mechanizmu kapitalistycznej dyktatury. Wszystkie politycznie zacofane i rozczarowane elementy populacji, drobnomieszczaństwo, elementy zdeklasowane i zacofani robotnicy zostali schwytani w sieć narodowego socjalizmu.
Świadomi klasowo robotnicy, którzy zostali rozczarowani socjaldemokracją, przeszli na stronę komunizmu. Politycznie zacofane elementy przeszły do faszyzmu. […]
Pomimo całej wysoce szczodrze opłacanej i wspieranej przemocą agitacji nazistowskiej, siły klasy robotniczej, gdyby zostały zjednoczone, byłyby znacznie potężniejsze od sił faszystowskich. […] Pod każdym rzeczywistym społecznym i politycznym względem pod względem organizacji, jedności, społecznej roli, politycznej świadomości i siły bojowej siły klasy robotniczej, gdyby były zjednoczone, byłyby niezmiernie potężniejsze od nazistów.
Decydującą kwestią była więc kwestia zjednoczonej walki klasy robotniczej. Partia komunistyczna poświęcała temu cały swój wysiłek. Im poważniejsza i bardziej nagląca stawała się ta kwestia, partia komunistyczna wzywała raz po raz robotników, zwłaszcza powiązanych z partią socjaldemokratyczną, oraz generalną federację związków zawodowych o zjednoczony front klasy robotniczej przeciwko faszyzmowi i kapitalistycznym atakom.
Pierwsze ogólnokrajowe wezwanie o zjednoczony front zostało wystosowane w kwietniu 1932 przez partię komunistyczną i opozycję czerwonych związków zawodowych, które wzywały o zjednoczoną akcję wszystkich organizacji robotniczych przeciwko ofensywie płacowej. Ten apel uzyskał pewne wsparcie wśród niższych organów związków zawodowych i członkostwa partii socjaldemokratycznej, lecz został odrzucony przez dowództwo partii socjaldemokratycznej i związków zawodowych, którzy utrzymywali zakaz zjednoczonego frontu.
Drugie wezwanie o zjednoczony front zostało wystosowane w 20 czerwca 1932 roku, kiedy dyktatura von Papena wydaliła socjaldemokratyczny rząd z Prusów. Partia komunistyczna bezpośrednio zaadresowała komitet wykonawczy partii socjaldemokratycznej i generalnej federacji związków zawodowych, proponując wspólną organizację generalnego strajku w celu odwołania dekretów nadzwyczajnych i rozwiązania oddziałów szturmowych. Socjaldemokratyczni liderzy odrzucili to wezwanie o zjednoczony front, potępiając jakiekolwiek wezwanie do strajku generalnego jako prowokację i deklarując, że jedyną metodą stawiania oporu przeciw faszyzmowi jest urna wyborcza.
Trzecie wezwanie o zjednoczony front zostało wystosowane 30 stycznia 1933, kiedy Hitler został mianowany kanclerzem. To wezwanie było tak popularne, że chociaż socjaldemokratyczni liderzy nie wyrazili żadnej oficjalnej odpowiedzi, musieli wyjaśnić swoją odmowę w prasie i wysunęli wstępne alternatywne sugestie „paktu o nieagresji” […] i odmawiali podjęcia jakichkolwiek czynności przeciwko Hitlerowi, twierdząc, że jest on u władzy legalnie i nie można się mu przeciwstawiać.
Czwarte wezwanie o zjednoczony front zostało wystosowane 1 marca 1933 po spaleniu Reichstagu i uwolnieniu nazistowskiego terroru na pełną skalę. To wezwanie nie uzyskało odpowiedzi ze strony liderów socjaldemokracji i związków zawodowych, którzy poszukiwali jakiegoś porozumienia w celu tolerancji socjaldemokracji pod władzą faszyzmu.
Jednocześnie do tych bezpośrednich wezwań o zjednoczony front partia komunistyczna z całych sił próbowała stworzyć oddolny zjednoczony front wraz z socjaldemokratycznymi i niezorganizowanymi robotnikami oraz członkami związków zawodowych w całych Niemczech. To wezwanie uzyskało masową odpowiedź, co było widoczne w rosnącej ilości masowych demonstracji, strajków i innych akcji; lecz to wezwanie było bardzo ograniczone z powodu oficjalnego zakazu na zjednoczony front wystosowanego przez liderów socjaldemokracji i związków zawodowych, którzy wykluczali wszystkich członków i organizacje, które brały udział w zjednoczonym froncie.
W świetle tych faktów żaden bezstronny sędzia nie jest stanie wydać żadnego innego werdyktu – powstanie zjednoczonego frontu klasy robotniczej, jedynej siły, która mogła pokonać Hitlera, zostało uniemożliwione wyłącznie przez oficjalny zakaz liderów socjaldemokracji i związków zawodowych. To był decydujący czynnik, który umożliwił zwycięstwo faszyzmu w Niemczech.
Socjaldemokracja odrzuciła zjednoczony front, ponieważ podążała za alternatywną linią polityczną, którą uważała za poprawną w celu pokonania faszyzmu – linię jedności z burżuazją i wsparcia dla państwa burżuazyjnego nawet w warunkach dyktatury. To była linia tak zwanego „mniejszego zła”. Czym było to pojęcie „mniejszego zła”? Istniejąca dyktatura burżuazyjna, nawet po tym, jak demokratyczne formy zostały odrzucone, nawet pod rządami Hindenburga, Brünninga, von Papena i von Schleidera była określana „mniejszym złem” w porównaniu do zwycięstwa faszyzmu. A więc należało ją wspierać, a każdy cios przeciwko klasie robotniczej miał być pasywnie akceptowany bez walki (tą samą linią polityczną podążali austriaccy socjaldemokraci, wspierając dyktaturę Dolfussa). Lecz te formy dyktatury były jedynie przygotowaniem podłoża dla całkowitego faszyzmu. Krok po kroku niszczyły opór robotników, a kiedy ich zadanie zostało ukończone, przekazały państwo Hitlerowi. A więc linia „mniejszego zła” oznaczała pasywną akceptację każdego etapu rozwoju całkowitego faszyzmu. Nawet gdy Hitler doszedł do władzy, jego „legalne” rządy zostały uznane za „mniejsze zło” niż nielegalny nazistowski terror, a więc nie należało stawiać im oporu.
Pierwszym krokiem tej polityki była „tolerancja” dyktatury Brünninga w 1930 roku.
Drugim decydującym krokiem było wsparcie Hindenburga jako kandydata na prezydenta w 1932. Socjaldemokracja twierdziła, że zwycięstwo reakcyjnego Hindenburga było konieczne, by pokonać Hitlera (w przeciwieństwie do komunistów, którzy ostrzegali robotników, że „głos na Hindenburga to głos na Hitlera”). Jak tylko Hindenburg został mianowany prezydentem dzięki wsparciu socjaldemokratów, zanim rok dobiegł końca, Hitler został ustanowiony u władzy.
Trzecim decydującym krokiem była pasywna akceptacja wydalenia konstytucyjnego rządu socjaldemokratycznego Prus przez von Papena w 1932.
W całych Niemczech socjaliści, którzy przeczytali wiadomości o wydaleniu Brauna i Severinga, czekali na nieuniknioną odpowiedź – strajk generalny – i nie doczekali się.

(MOWRER, GERMANY PUTS THE CLOCK BACK)


Zamiast tego socjaldemokratyczni ministrowie odnieśli się do sądu najwyższego w Lipsku, który zabawiał się szczegółowymi dyskusjami o legalnym statusie wydalonych ministrów aż do dokończenia budowy faszystowskiej dyktatury, która sprawiła, że dalsza dyskusja była niepotrzebna.
Punkt kulminacyjny nadszedł w rzeczywistości już w lipcu 1932. Od tej pory było dla burżuazji oczywiste, że całkowita faszystowska dyktatura może zostać ustanowiona bez żadnego oporu ze strony socjaldemokracji, która używała swych wpływów jedynie w ograniczaniu robotników.
Pomimo iż efektywna organizacja zjednoczonego frontu klasy robotniczej została zatrzymana przez oficjalny zakaz i aktywną opozycję socjaldemokracji, zjednoczony front częściowo rozwijał się oddolnie dzięki inicjatywie i dowództwu komunizmu. […]

[...]


Odpływ faszystowskiej fali w wyborach w listopadzie 1932 roku był uniwersalnie powitany przez socjaldemokratów jako koniec faszystowskiego zagrożenia. Socjaldemokratyczna prasa mówiła o „ostatecznym unicestwieniu Hitlera”. Wiodący organ drugiej międzynarodówki, wiedeński Arbeiterzeitung pisał: „Jedna rzecz jest teraz jasna: Niemcy nie będą faszystowskie”. Brytyjski publicysta labourzystów, Laski, pisał w Daily Herald:
„Myślę, że można bezpiecznie przewidywać, że hitlerowski ruch przekroczył swoje apogeum i nieprawdopodobne jest, by był w stanie jeszcze długo utrzymywać pozory trwałości, którą miał jeszcze kilka miesięcy temu. Hitler lub kilku z jego partyzantów możliwe, że wkroczą do gabinetu von Papena; lecz w tym wypadku zostaną łatwo przytłoczeni przez siły prawicy […] Dzień, w którym byli oni dużym zagrożeniem już minął […] jedyne co zostało z ich ruchu, to groźba, której nie odważą się wykonać […] Hitler ujawnił siebie jako mit bez stabilnej podstawy”.
(H.J. Laski, Hitler: Just a Figurehead, Daily Herald, 19 listopada 1932)
Takie były mądrości socjaldemokratów w przededniu dyktatury Hitlera. W tym samym czasie komuniści ostrzegali o wyborczych porażkach nazistów:
„Nieważne jak wielka była porażka wyborcza nazistów, twierdzenie, że masowy ruch faszystowski został rozbity, byłoby kryminalnie naiwne”.

(KOMMUNISTISCHE INTERNATIONALE, 1 GRUDNIA 1932)


Po raz kolejny diagnoza komunistów okazała się prawdziwa, tak samo, jak w przypadku wyboru Hindenburga i w przypadku innych kwestii w trakcie całego rozwoju ku faszyzmowi, podczas gdy diagnozy socjaldemokratów okazały się beznadzienie błędne. Wyborczy odwrót nazistów w listopadzie nie oznaczał unicestwienia nazistów – oznaczał coś zupełnie przeciwnego. Dowód malejącego masowego wsparcia dla nazizmu przyśpieszył burżuazyjną decyzję o ustanowieniu faszyzmu u władzy. Śpieszyli się, by ustanowić faszyzm u władzy, zanim jego wsparcie bezpowrotnie spadnie i wsparcie dla komunizmu wśród klasy robotniczej osiągnie pełnię sił. Używając siły państwowej, faszyzm miał odbudować swoją siłę i zdławić całą opozycję.
Osiągnięcie władzy przez faszyzm we Włoszech było odwrotnością „rewolucji”, wykonane całkowicie pod kierownictwem i ochroną najwyższych władz. Osiągnięcie władzy przez faszyzm w Niemczech było jeszcze bardziej haniebne. Nie było żadnego udawanego podboju władzy w postaci „marszu na Rzym”. Nie było kwestii parlamentarnej większości ani koalicji. Nie było kwestii konfliktu z aktualnie rządzącymi władzami. W przeciwieństwie do popularnego mitu, który usiłowano utworzyć po przejęciu władzy przez faszyzm, faszyzm nie osiągnął władzy na fali masowego wsparcia – faszystowskie wsparcie wśród mas malało. Liderzy nazizmu (według wydalonego z partii Otto Strassera) dyskutowali o nadchodzącym szybkim upadku ich ruchu. To właśnie przez to zagrożenie dezintegracji ostatniej linii obrony burżuazyjnej władzy, burżuazja zdecydowała się ustanowić faszyzm u władzy. Faszyzm został ustanowiony u władzy z błogosławieniem prezydenta, na którego polecali głosować socjaldemokraci.
Znaczenie ustanowienia Hitlera u władzy było przede wszystkim amalgamacją już istniejącego, dyktatorczego aparatu państwowego przygotowanego przez Brünninga i von Papena oraz nielegalnych sił bojowych w celu stworzenia pojedynczego, niezrównanego narzędzia terroru dla wojny przeciwko klasie robotniczej. Podczas gdy we Włoszech większa część terroru i materialnej destrukcji została wykonana jeszcze przed zdobyciem władzy, w Niemczech nie było to możliwe, z powodu większej siły klasy robotniczej; przytłaczający terror i zniszczenie, uwolnienie furii bezprawia, odbyło się dopiero po tym, jak naziści zostali bezpiecznie utwierdzeni u władzy państwowej. Jak pisał amerykański burżuazyjny obserwator Calvin Hoover:
„Trzeba zwrócić uwagę na to, że nie było żadnej rewolucji w sensie zdobycia państwowej władzy przeciwko oporowi państwowych sił zbrojnych ani nawet jakichkolwiek innym siłom. Von Papen ukończył zadanie przejęcia państwa bez napotkania oporu w lipcu 1932 i przekazał państwową władzę von Schleicherowi, który przekazał ją Hitlerowi. Napady i ataki, które następnie miały miejsce, odbyły się przeciwko nieuzbrojonym i niestanowiącym oporu jednostkom […] Niebywała zręczność Hitlera w paraliżowaniu chęci stawiania oporu wśród jego przeciwników sprawiła, że te akty przemocy były niepotrzebne, oprócz tego, że satysfakcjonowały one żądzę krwi oddziałów szturmowych”.
(Calvin B. Hoover, Germany Enters the Third Reich, 1933)
„Niebywała zręczność” nie była konieczna; „paraliżowanie chęci stawiania oporu” zostało dokonane nie przez faszyzm, a przez socjaldemokrację.
Często zadawanym pytaniem jest: czemu zdobycie władzy przez Hitlera nie zaowocowało natychmiastowym masowym ruchem oporu potężnej niemieckiej klasy robotniczej. To pytanie ukazuje niezrozumienie panujących warunków. Kontrola większości klasy robotniczej, a w szczególności znacznej większości (prawie dziewięć dziesiątych, według wyborów do rad robotniczych) zatrudnionych pracowników przemysłowych i kontrola nad całą machiną związków zawodowych leżała w rękach socjaldemokratów. Tradycje niemieckiego ruchu robotniczego są tradycjami zdyscyplinowanego ruchu. Decyzja o podjęciu lub niepodjęciu akcji klasy robotniczej przeciwko Hitlerowi leżała przede wszystkim rękach liderów socjaldemokracji i związków zawodowych.
Lecz polityką socjaldemokracji było „tolerowanie” Hitlera, a nawet (zwłaszcza w przypadku liderów związków zawodowych) szukanie porozumienia. Już w 1932 roku socjaldemokratyczni liderzy wypowiadali się pozytywnie o potencjalnym rządzie Hitlera. A więc Severing zadeklarował w kwietniu 1932 roku: „Partia socjaldemokratyczna, nie mniej niż partia katolicka, jest skłonna uznać, że naziści pana Hitlera powinni współdzielić rządową odpowiedzialność”. Partyjny organ Vorwärts pisał w tym samym okresie: „Pomijając względy konstytucyjne, nakazem politycznej roztropności jest pozwolenie nazistom dojść do władzy, zanim staną się większością”. Pozwólmy Hitlerowi dość do władzy; dojście Hitlera do władzy jest nieuchronne; dojście Hitlera do władzy będzie najszybszym sposobem, by ujawnić prawdziwy charakter jego rządów: to była śmiertelnie błędna linia myślenia socjaldemokracji. Tylko komuniści przeciwstawiali się tej linii i proklamowali w tym samym czasie (Rote Fahne, 26 kwietnia 1932): „Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by zablokować drogę Hitlera do władzy rządowej”. Lecz komuniści byli mniejszością.
Kiedy Hitler doszedł do władzy 30 stycznia, socjaldemokratyczni liderzy odrzucili komunistyczne wezwanie o zjednoczoną walkę. Zadeklarowali, że Hitler doszedł do władzy „konstytucyjnie” i „legalnie” (t.j. został odgórnie mianowany przez Hindenburga) i że dlatego nie można się mu sprzeciwiać. Jedynym postępowaniem miało być oczekiwanie na wybory 5 marca. W międzyczasie Hitler uzbrajał oddziały szturmowe, włączył je do aparatu państwowego jako „pomocniczą policję” ze specjalną władzą w sprawach „policjonowania” wyborów, stłamsił całą socjaldemokratyczną i komunistyczną prasę, zabronił jakichkolwiek spotkań i propagandy klasy robotniczej, aresztował tych, którzy walczyli, uwolnił terror i w tych warunkach przeprowadził swoje „wybory”.
Nawet konserwatywny London Times był zmuszony zadeklarować, że takie warunki, jeszcze dwa tygodnie przed spaleniem Reichstagu i uwolnieniem pełnej skali terroru i represji, „sprawiają, że przeprowadzenie normalnych wyborów jest niemożliwe” (London Times, 15 lutego 1933). W przededniu wyborów Daily Herald pisał (4 marca 1933): „Niemiecki lud idzie do urn w kajdanach obrzydliwego terroryzmu […] wynik wyborów nie będzie żadnym wskaźnikiem woli narodu”. Ilość głosów, która w niektórych dzielnicach przekroczyła liczbę wyborców, ukazywała fałszowanie głosów w dodatku do terroru.
Lecz po terrorystycznych wyborach cała socjaldemokracja użyła tej okazji, by zadeklarować, że władza Hitlera jest teraz „poparta demokratycznie” i nie należy się mu przeciwstawiać – co najwyżej można mu się przeciwstawiać, jako „opozycja lojalna parlamentaryzmowi”. […]
Linia socjaldemokratów po wyborach, w obliczu całkowitej faszystowskiej dyktatury i terroru, kontynuowała degradację i służebność aż do ekstremum w celu zapewnienia sobie przychylności faszyzmu. Przemowa jednego z liderów, Welsa, na otwarciu Reichstagu 23 marca była wyraźnym wskaźnikiem tej linii zdobywania przychylności faszyzmu. Wels, jako lider partii, publicznie zrezygnował z komitetu wykonawczego drugiej międzynarodówki, protestując przeciwko rozpowszechnianiu „historyjek o okrucieństwach” dokonywanych przez nazistów. Liderzy związków zawodowych zadeklarowali gotowość do współpracy z faszyzmem, proklamując w swojej prasie, że faszystowska „rewolucja” była zwycięską „kontynuacją” rewolucji 1918 roku. Pisali, że „socjalizm” związków zawodowych jest również „sprawą niemiecką” oraz że głównym, wspólnym wrogiem jest komunizm (Sozial Demokratisher Pressedienst, 9 marca 1933). Na tej podstawie centralny komitet wykonawczy związków zawodowych oficjalnie wezwał robotników do brania udziału w świętowaniu pierwszego maja wraz z Hitlerem. […]
A jednak ta służebność nie zyskała reformistom pozycji tolerowanego adiunkta faszyzmu. Spora część robotników w wielkich przedsiębiorstwach odmówiła podążania za rozkazami ich liderów i odmówiła brania udziału w nazistowskich obchodach dnia pracy. Jak tylko stało się jasne, że kontrola reformistów nad robotnikami stała się zbyt niewielka, by była użyteczna dla faszyzmu, natychmiastowo – to znaczy następnego dnia, drugiego maja – naziści przejęli kontrolę nad związkami zawodowymi i włączyli je w swój front pracy. Starych liderów umieścili w więzieniach i zastąpili ich nazistowskimi oficjałami. […]
Partia socjaldemokratyczna kroczyła tą samą ścieżką haniebnej kapitulacji i następującej dezintegracji. 17 maja cała socjaldemokratyczna partia w Reichstagu głosowała za faszystowską uchwałą i przyłączyła się do jednomyślnego oklaskiwania Hitlera. To również im nie pomogło. Cała własność partii socjaldemokratycznej została skonfiskowana, a 22 czerwca organizacja została formalnie rozwiązana.
Socjaldemokratyczna próba stania się oficjalnie rozpoznawanym i tolerowanym dodatkiem do faszyzmu ostatecznie zawiodła (chociaż w rzeczywistości znaczna ilość funkcjonariuszy, państwowych i cywilnych oficjałów, komendantów policyjnych, organizatorów związków zawodowych itd. bezpośrednio dołączyła do nazistów i kontynuowała pracę na swoich stanowiskach. W podobny sposób lider Reichstagu, Loebe oraz minister spraw wewnętrznych, Severing, później wyrazili swoje wsparcie dla nazizmu). Ta próba nie zawiodła jednak z powodu niedostatecznych starań, lecz dlatego, że faszyzm nie miał wiary w to, że socjaldemokracja może nadal kontrolować robotników, oraz dlatego, że faszyzm nie miał żadnego użytku dla niezależnej organizacji klasy robotniczej, niezależnie od tego, jak służalcze byłoby jej dowództwo. Socjaldemokracja została więc zmuszona przez burżuazję – pomimo wszystkich swoich błagań – do kontynuowania swojego zadania rozbijania klasy robotniczej w warunkach braku legalności. W ten sposób socjaldemokracja byłaby bardziej użyteczna dla burżuazji w przypadku rosnącej fali rewolucyjnej, niż gdyby socjaldemokracja była otwarcie utożsamiana z faszyzmem.
Opozycja wobec faszyzmu spoczywała więc wyłącznie na barkach komunizmu, który był jedyną siłą polityczną w Niemczech, która kontynuowała walkę z faszyzmem pomimo terroru. Lecz partia komunistyczna w trakcie faszystowskiego objęcia władzy nie była w wystarczająco silnej pozycji, by poprowadzić klasę robotniczą przeciwko machinie socjaldemokracji i związków zawodowych. Sześć milionów głosów na komunistów jest mylącą miarą rzeczywistej siły bojowej, ponieważ siła bojowa klasy robotniczej polega na robotnikach zatrudnionych w przemyśle na wielką skalę – a tam właśnie komunizm był słaby. W 1930, w wielkich przedsiębiorstwach zatrudniających w sumie 5.900.000 robotników, reformistyczne związki zawodowe miały 135.689 członków komitetów fabrycznych, czyli 89.9% wszystkich członków komitetów fabrycznych. Proporcja siły komunistycznego wpływu była niewystarczająca, by wciągnąć klasę robotniczą do walki. […]
Decydujące warunki tymczasowego zwycięstwa faszyzmu w Niemczech są więc jasne:
Po pierwsze: zduszenie rewolucji 1918, zniszczenie władzy klasy robotniczej w imieniu „demokracji”, przywrócenie kapitalistycznej dyktatury i ochrona reakcyjnych instytucji starego reżimu pod przykrywką weimarskiej „demokracji”.
Po drugie: wsparcie ze strony socjaldemokracji i związków zawodowych dla dyktatury Brünninga oraz postępujących etapów dyktatury stanu wyjątkowego, które przygotowywały faszyzm.
Po trzecie: odrzucenie przez socjaldemokratów i związki zawodowe zjednoczonego frontu klasy robotniczej i aktywny zakaz brania w nim udziału.
Po czwarte: odmowa ze strony socjaldemokratycznych i związkowych liderów w stawianiu oporu przeciwko Hitlerowi, kiedy doszedł do władzy lub kiedy rozpoczął nazistowski terror.
Doświadczenie Niemiec od 1918 do 1933 jest klasyczną demonstracją tego, w jaki sposób rewolucja robotnicza może zostać zniszczona i wtrącona do najciemniejszej otchłani ujarzmienia klasy pracującej. Historia stworzyła dwie wielkie powojenne rewolucje – rewolucję rosyjską i rewolucję niemiecką. To dwie gigantyczne demonstracje dwóch ścieżek naszej epoki oraz tego, dokąd prowadzą. Rosyjska rewolucja październikowa i niemiecka rewolucja listopadowa wydarzyły się w odstępie dwunastu miesięcy, lecz podążyły różnymi ścieżkami. Pierwsza podążyła ścieżką proletariackiej dyktatury i Kominternu. Druga podążyła ścieżką burżuazyjnej „demokracji” i drugiej międzynarodówki. Teoretyczne wyrażenie tych różnic jest zawarte w kontrowersji pomiędzy Leninem i Kautskim. Dzisiaj – półtorej dekady później – widzimy, dokąd doprowadziły te ścieżki.
Ścieżka proletariackiej dyktatury, ścieżka Lenina i Kominternu, doprowadziła do wzmocnienia robotników i zwycięskiego budowania socjalizmu.
Ścieżka burżuazyjnej „demokracji”, ścieżka Kautskiego i drugiej międzynarodówki, doprowadziła do zwycięstwa faszyzmu.

Analiza historycznego rozwoju faszyzmu we Włoszech, w Niemczech i w Austrii nie pozostawia wątpliwości, że rola socjaldemokracji jest decydująca w rozwoju faszyzmu. Zrozumienie tych dwóch blisko powiązanych zjawisk okresu powojennego – nowoczesnej socjaldemokracji i faszyzmu – jest kluczowe dla zrozumienia całej powojennej polityki kapitalistycznej. Cała kwestia jest jednak przepełniona kontrowersjami i wymaga dokładnej dalszej analizy, jeżeli mamy zrozumieć rzeczywistą naturę faszyzmu i rozwój faszyzmu.
Należy wpierw wyjaśnić, że słowo „socjaldemokracja” jest tutaj używane tylko w odniesieniu do zjawiska socjaldemokratycznych partii po 1914, które zjednoczyły się, by stworzyć druga międzynarodówkę – drugie międzynarodowe stowarzyszenie partii i organizacji socjalistycznych. Chociaż tendencje parlamentarnego oportunizmu i absorpcji w kapitalistyczną machinę państwową były już silne przed wojną w epoce imperializmu, nawet wtedy, gdy nominalnie partie wciąż trzymały się międzynarodowego rewolucyjnego marksizmu i narastał konflikt z rewolucyjnym skrzydłem wewnątrz tych partii, dopiero imperialistyczna wojna 1914 roku doprowadziła do ostatecznego rozwiązania tych sprzeczności i partie te otwarcie ukazały się jako partie kapitalistyczne. Bezpośrednie przejście dużych organizacji klasy robotniczej krajów imperialistycznych, a zwłaszcza parlamentarnych liderów i liderów związków zawodowych, do otwartej jedności z kapitalizmem, jest wielkim historycznym faktem; następująca ewolucja tych partii po wojnie odegrała wielką rolą w pokonaniu rewolucji proletariackiej we wczesnych latach i w rozwoju faszyzmu w późniejszych latach.
Ta druga rola socjaldemokracji już była widoczna we wstępnych jej formach w tych drugorzędnych państwach, gdzie ustanowiono białe (kontrrewolucyjne) dyktatury: na Węgrzech, w Finlandii, Bułgarii itd. W okresie rekonstrukcji i częściowej stabilizacji kapitalizmu z pomocą socjaldemokracji, a jeszcze bardziej w okresie rozwoju światowego kryzysu gospodarczego i rozbicia podstawy kapitalistycznej rekonstrukcji, ten charakter socjaldemokracji stawał się coraz bardziej widoczny. Można prześledzić proces różnorodnych form i etapów „faszyzacji”, zarówno, jak i granie prosto w ręce faszyzmu.
Pomimo tego, chociaż wielu rozczarowanych socjaldemokratów – zwłaszcza po rażącym przykładzie Niemiec i następującym kryzysie drugiej międzynarodówki – zaczynają coraz lepiej rozumieć rolę, którą socjaldemokracja odegrała w rozwoju faszyzmu, komunistyczna analiza „socjalfaszyzmu” jako dominującego charakteru socjaldemokracji, który prowadzi do zwycięstwa faszyzmu, nadal jest odbierana z oburzeniem, niechęcią i niezrozumieniem.
Dlatego więc musimy dokładniej przeanalizować związek socjaldemokracji z faszyzmem.
1. Socjaldemokracja i faszyzm z kapitalistycznego punktu widzenia
Bardzo użyteczne będzie rozpoczęcie tej analizy poprzez rozważenie poglądów nowoczesnego kapitału finansowego na role socjaldemokracji i faszyzmu.
Poglądy kapitału finansowego można odnaleźć ze wzorcową klarownością w Deutsche Führebriefe, czyli w tajnych biuletynach Federacji Niemieckiego Przemysłu w roku 1932. Te „Führebriefe” lub „Listy do przywódców” stanowią „polityczno-ekonomiczną prywatną korespondencję”, pierwotnie wydawaną do poufnego obiegu wśród przywódców kapitału finansowego, zorganizowanych w Federacji Przemysłu Niemieckiego. Numery 72 i 75 z 16 i 20 września 1932 zawierały studium „Społecznej Rekonsolidacji Kapitalizmu” – co jest ujawniającym wyrazem poglądu dominujących grup finansowych.
Autor wychodzi z podstawowego założenia, że utrzymanie rządów kapitalistycznych zależy od podziału klasy robotniczej:
„Najważniejszym warunkiem jakiejkolwiek możliwej w Niemczech społecznej rekonsolidacji władzy burżuazyjnej po wojnie jest podzielenie ruchu robotniczego. Jakikolwiek zjednoczony ruch robotniczy wyrastający oddolnie może być jedynie rewolucyjny, a nasza obecna władza nie byłaby w stanie się mu długo przeciwstawiać, nawet używając siły wojskowej.”
Głównym zagrożeniem jest więc zjednoczony front klasy robotniczej: przeciwko niemu nawet wojsko nie jest w stanie zwyciężyć. Kapitalizm potrzebuje więc społecznej bazy poza swoimi własnymi szeregami w celu podzielenia klasy robotniczej. Ta funkcja była pełniona w okresie powojennym przez socjaldemokrację.
„Problem konsolidacji burżuazyjnego reżimu w powojennych Niemczech pochodzi z faktu, że wielka burżuazja, która straciła kontrolę nad narodową gospodarką, stała się zbyt mała, by sama mogła dzierżyć władzę. Potrzebują więc – jeśli nie chcą użyć ekstremalnie niebezpiecznego narzędzia w postaci siły wojskowej – sojuszu z warstwą społeczeństwa, która nie należy do nich społecznie, ale która świadczy im niezastąpioną usługę zakotwiczenia ich władzy wśród ludu, stając się tym samym rzeczywistym i ostatecznym nosicielem tej władzy. Tym ostatnim, czy „najdalszym” nosicielem tej burżuazyjnej władzy w pierwszym okresie powojennej konsolidacji była socjaldemokracja.”
Jak na razie analiza jest prosta. Socjaldemokracja zapewniła podstawę utrzymania władzy kapitalizmu i podzielenia klasy robotniczej. Ale co sprawiło, że socjaldemokracja była w stanie podzielić klasę robotniczą? Jaka jest społeczna podstawa socjaldemokracji? Tutaj analiza rzecznika finansowego kapitału jest bardzo bliska analizie powodów rozłamu klasy robotniczej krajów imperialistycznych dokonanej przez Lenina. Autor znajduje podstawę podziału klasy robotniczej w – opartych na socjalnej legislaturze i ustępstwach – uprzywilejowanych warunkach faworyzowanej i zorganizowanej sekcji klasy pracującej:
„W pierwszej fazie rekonstrukcji burżuazyjnego reżimu po wojnie (1923-4 – 1929-30), podział klasy robotniczej opierał się na zdobyczach płacowych i polityce społecznej, które socjaldemokracja osiągnęła na fali rewolucyjnego wzrostu.
Dzięki swojemu społecznemu charakterowi, jako partia wywodząca się z klasy robotniczej, socjaldemokracja wniosła do ówczesnego systemu rekonstrukcji coś więcej niż tylko siłę polityczną – mianowicie zorganizowaną klasę robotniczą, a jednocześnie, paraliżując jej rewolucyjną energię, przykuła ją do burżuazyjnego państwa.
Prawdą jest, że listopadowy socjalizm był również masową ideologiczną powodzią i masowym ruchem, ale nie był on tylko tym, gdyż za nim stała siła zorganizowanej klasy robotniczej i społeczna siła związków zawodowych. Ta fala opadła, ale związki zawodowe pozostały, a razem z nimi, a raczej dzięki nim, pozostała partia socjaldemokratyczna”.
Na tej podstawie większość zorganizowanej klasy robotniczej została „przykuta do burżuazyjnego państwa” przez socjaldemokrację i związki zawodowe. W tym samym czasie komunizm był trzymany poza ruchem robotniczym przez coś, co przypominało „mechanizm śluzy”:
„Te [osiągnięcia dotyczące płac i polityki socjalnej] funkcjonowały jako pewnego rodzaju mechanizm śluzy, dzięki któremu, w warunkach upadającego rynku pracy, zatrudniona i zorganizowana część klasy robotniczej, cieszyła się niewielką, aczkolwiek znaczącą przewagą nad niezatrudnionymi i żyjącymi w niepewności niższymi sekcjami klasy pracującej. Ta uprzywilejowana sekcja klasy robotniczej była względnie chroniona przed bezrobociem i spadkiem standardów życiowych.
Polityczna granica pomiędzy socjaldemokracją i komunizmem biegnie prawie dokładnie przez społeczną i ekonomiczną granicę tej śluzy. Wszystkie wysiłki komunizmu, które jak dotąd były bezowocne, skupiały się na przebiciu się do tej sfery chronionej przez związki zawodowe”.
Ten system działał skutecznie, dopóki światowy kryzys gospodarczy nie zaczął wyniszczać podstaw stabilizacji. Światowy kryzys gospodarczy zmusił kapitalizm do wycofania „osiągnięć” w kwestii płac i polityki socjalnej, a więc podważył bazę socjaldemokracji. To stworzyło niebezpieczeństwo, że siły klasy robotniczej przejdą na stronę komunizmu. A więc konieczne było znalezienie nowego narzędzia podziału robotników – narodowy socjalizm:
„Proces tranzycji, przez którą właśnie przechodzimy, ponieważ kryzys gospodarczy niszczy te osiągnięcia, przechodzi przez etap wielkiego zagrożenia, że wraz z zanikiem tych osiągnięć, mechanizm podziału klasy robotniczej, który jest oparty na tych osiągnięciach, przestanie funkcjonować. W rezultacie klasa robotnicza zacznie kierować się w stronę komunizmu i władza burżuazji stanie w obliczu konieczności ustanowienia militarystycznej dyktatury. To oznaczałoby początek nieuleczalnej choroby burżuazyjnej władzy. Skoro stary mechanizm śluzy nie może być skutecznie odbudowany, jedynym pozostałym sposobem uratowania władzy burżuazji jest podział klasy robotniczej i przywiązanie jej do aparatu państwowego w bardziej bezpośredni sposób. Tutaj właśnie odnajdujemy możliwości i zadania narodowego socjalizmu”.
Nowe warunki oznaczały jednak zmianę formy państwa. Przywiązanie zorganizowanej klasy robotniczej do państwa przez socjaldemokrację wymaga mechanizmu parlamentarnego; liberalna konstytucja parlamentarna jest akceptowalna dla kapitalizmu monopolistycznego pod warunkiem, że socjaldemokracja skutecznie kontroluje i dzieli klasę robotniczą. Jeśli kapitalizm musi zniszczyć podstawy socjaldemokracji, musi też zamienić parlamentarną konstytucję w nieparlamentarną, „ograniczoną” (tj. faszystowską) konstytucję.
„Przywiązanie biurokracji związków zawodowych do socjaldemokracji jest uzależnione od parlamentaryzmu. Możliwość liberalnej społecznej konstytucji kapitalizmu monopolistycznego jest określona przez istnienie automatycznych mechanizmów, które dzielą klasę robotniczą. Burżuazyjny reżim oparty na liberalnej konstytucji burżuazyjnej nie tylko musi być parlamentarny, ale musi też opierać się na wsparciu socjaldemokracji i pozwolić socjaldemokracji zdobywać adekwatne osiągnięcia. Burżuazyjny reżim, który chce zniszczyć te osiągnięcia, musi poświęcić socjaldemokrację i parlamentaryzm, musi stworzyć substytut socjaldemokracji i zaadoptować ograniczoną społeczną konstytucję”.
Rozwiązanie problemu uratowania kapitalizmu w kryzysie autor odnajduje w narodowym socjalizmie i ustanowieniu „ograniczającego”, czy też „faszystowskiego” reżimu. Autor odnajduje w roli narodowego socjalizmu w obecnym okresie niezwykłe podobieństwa do roli socjaldemokracji w poprzednim okresie.
„Podobieństwa są w prawdzie uderzające. Socjaldemokracja w okresie 1918 – 1930 i dzisiejszy narodowy socjalizm pełnią podobne funkcje w tym sensie, że obydwa kopią grób starego systemu, a potem, zamiast prowadzić masy do rewolucji, którą głoszą, prowadzą je do nowej formy władzy burżuazyjnej. Pod tym względem częste porównanie Eberta do Hitlera jest adekwatne.
Zarówno socjaldemokracja, jak i narodowy socjalizm odnoszą się do antykapitalistycznego pragnienia emancypacji; obydwa obiecują nową „socjalną”, czy „narodową” wspólnotę”.

Z TEJ ANALIZY AUTOR WYCIĄGA OSTATECZNE WNIOSKI:


„Podobieństwa same w sobie świadczą, że narodowy socjalizm przejął od socjaldemokracji zadanie zapewniania masowego poparcia dla burżuazyjnej władzy w Niemczech”.
Taka jest ekspozycja prywatnych myśli finansowo-kapitalistycznej oligarchii w temacie roli dwóch narzędzi: socjaldemokracji i faszyzmu. Jak dotąd odnosiliśmy się do tej ekspozycji bez krytyki, ponieważ ma niezależną wartość, jako autorytatywne oświadczenie kapitału finansowego – tym jaśniejsze, ponieważ nie było przeznaczone do publicznej konsumpcji. To wartościowy polityczny dokument, który powinien być studiowany przez tych, którzy są uczniami socjaldemokracji i faszyzmu. Należy zwrócić uwagę, że to szczere i trzeźwo przemyślane oświadczenie rzeczywistej użyteczności faszyzmu z punktu widzenia jego rzeczywistych sponsorów i kierowników, nie współdzieli z faszyzmem żadnych z jego mistycznych, narodowych, rasowych, „korporatywistycznych”, szowinistycznych nonsensów, które są przeznaczone dla publicznej konsumpcji. To oświadczenie jest całkowicie racjonalne. Ten fakt będzie bardzo ważny, kiedy przejdziemy do analizy tak zwanej „teorii” faszyzmu.
Ta analiza, chociaż jest użytecznym miejscem, z którego można rozpocząć dyskusję o kwestii powiązania socjaldemokracji z faszyzmem, wymaga pewnej krytyki. Autor poprawnie widzi mechanizm powojennej władzy kapitalizmu na podstawie socjaldemokracji. Pisze jednak, że faszyzm „przejął od socjaldemokracji zadanie zapewniania masowego poparcia dla władzy burżuazyjnej”. Wczoraj socjaldemokracja wykonywała to zadanie; dzisiaj robi to faszyzm; jedno i drugie ma swój okres historyczny. Socjaldemokracja i faszyzm są w tym zrozumieniu widziane jako zjawiska, które pełnią w zasadzie identyczną rolę, jedynie w innym czasie i w innych warunkach, a więc stosują różne metody i formy państwowej konstytucji. To zrozumienie jest jednak uproszczone i nieprawidłowe. Socjaldemokracja i faszyzm istnieją razem; grają różne role i wspierają siebie nawzajem. Faszyzm społecznie opiera się głównie na różnych sekcjach drobnomieszczaństwa, chłopstwa, ludzi zdeklasowanych i politycznie zacofanych robotnikach. Socjaldemokracja opiera się głównie na wyższej sferze robotników przemysłowych. Burżuazja buduje swoją władzę na wsparciu zarówno socjaldemokracji, jak i faszyzmu, i wprowadza na pierwszy plan jedno albo drugie. Faszyzm nie może nigdy zostać główną bazą burżuazji w ten sam sposób, jak socjaldemokracja (chociaż faszyzm może stać się głównym i jedynym narzędziem rządzenia, kiedy kryzys wymaga przymuszenia robotników do posłuszeństwa i kontrola socjaldemokracji nad robotnikami słabnie), ponieważ faszyzm nigdy nie zdobywa wsparcia większości robotników przemysłowych, którzy mają tradycję organizowania się – czyli jedynej siły, która może pokonać kapitalizm. A więc rola socjaldemokracji jest bardzo ważna, nawet po ustanowieniu faszystowskiej dyktatury. Mogliśmy to zobaczyć w oczywisty sposób w krajach takich jak Polska, Bułgaria, Węgry, Hiszpania pod rządami De Rivery itd., gdzie socjaldemokracja jest tolerowana pod rządami faszystowskiej dyktatury. Lecz socjaldemokracja jest bardzo ważna nawet w krajach kompletnej faszystowskiej dyktatury – w Niemczech i we Włoszech – gdzie socjaldemokracja jako organizacja jest oficjalnie tłamszona, a związki zawodowe zostały wchłonięte w faszyzm. W tych krajach również reakcyjne skrzydło socjaldemokracji i starzy liderzy socjaldemokracji są w gotowości – gdy faszystowska dyktatura osłabnie, przyjdą uratować kapitalizm. W tych krajach, pomimo oficjalnego tłamszenia socjaldemokracji, socjaldemokraci usiłują w każdy możliwy sposób ponownie ustanowić swoją pozycję jako główna społeczna baza i bezpośrednie narzędzie kapitalistycznej dyktatury.
Zrozumienie różnic pomiędzy socjaldemokracją i faszyzmem jest równie ważne, co zrozumienie ich podobieństw.
I jedno i drugie to narzędzia władzy kapitału monopolistycznego. I jedno i drugie walczy przeciwko rewolucji klasy robotniczej. I jedno i drugie osłabia i zakłóca organizacje klasowe robotników. Lecz ich metody są różne.
Faszyzm niszczy klasową organizację robotników z zewnątrz, sprzeciwiając się podstawom ich organizacji i zastępując je alternatywną „narodową” ideologią.
Socjaldemokracja podważa klasową organizację robotników od wewnątrz i powstaje na podstawie wcześniejszych niezależnych ruchów i „Marksistowskiej” ideologii, która nadal utrzymuje tradycje i dyscyplinę robotników w celu skuteczniejszego wprowadzania polityki kapitalizmu i zdławienia wszelkiej militaryzacji robotników.
Faszyzm, by w pełni się zrealizować, potrzebuje „totalitarnego” terrorystycznego państwa klasowego.
Socjaldemokracja kontroluje robotników najskuteczniej w warunkach liberalno-parlamentarnego państwa klasowego, używając swoich własnych „wewnętrznych” metod dyscyplinarnych i okazjonalnie ucieka się do państwowych metod przymusu w celu zdławienia militaryzacji robotników.
Faszyzm działa głównie poprzez przymus z dodatkiem obłudy.
Socjaldemokracja działa głównie poprzez obłudę z dodatkiem przymusu.
Ten związek różnic w metodach i podobieństw w podstawowych celach jest podstawą definicji Stalina, zaproponowanej już w 1924 roku (Główne czynniki obecnej sytuacji międzynarodowej, Communist International, wydanie angielskie, 1924, nr 6): „Socjaldemokracja obiektywnie reprezentuje łagodne skrzydło faszyzmu”. Należy pamiętać, że ta definicja była kierowana do konkretnego etapu historii socjaldemokracji, czyli przede wszystkim okresu powojennego kapitalizmu.

2. ZALĄŻKI FASZYZMU W SOCJALDEMOKRACJI


Faszyzm nie tylko historycznie w dużym stopniu czerpie z socjaldemokracji w tym sensie, że wielu głównych liderów faszyzmu wywodzi się z socjaldemokracji: Mussolini, były redaktor ważnego włoskiego socjalistycznego dziennika Avanti; Piłsudski, były lider Polskiej Partii Socjalistycznej; Mosley, były minister drugiego rządu labourzystów pod przywództwem MacDonalda.
Faszyzm również czerpie swoją ideologią z zasad już opracowanych przez socjaldemokrację.
Można spróbować prześledzić wczesne tendencje przedwojennego niemarksistowskiego socjalizmu i znaleźć w nich śladowe ilości aspektów, które potem rozwinęły się w faszyźmie: np., „narodowy” typ socjalizmu określony rzez Ferdinanda Lassalle (posłowie partii Lassalle’a głosowali za kredytami wojennymi w 1870, podczas gdy marksiści wstrzymali się od głosu); pruskie tendencje, które flirtowały z Bismarckiem; błędne teorie kredytowe Proudhona i jego sprzeciw wobec walki klasowej; kult przemocy Sorela, „socjalistyczne mity” dla ołgiwania mas, abstrakcyjne potępienie „demokracji”; syndykalistyczny kult „zawodowych” linii podziału; Fabianistyczna gloryfikacja państwa ponadklasowego; socjalszowinisztyczna agitacja dla wielkiej marynarki wojennej dokonywana już przed wojną przez Hyndmana. Faszystowscy autorzy znajdują swoich duchowych przodków w trzech źródłach: Mazzini (ten stary liberalny demokrata obraca się w grobie), Proudhon i Sorel. Ale to wszystko budowanie mitologii. Faszyzm jest w swojej esencji produktem powojennego generalnego kryzysu kapitalizmu i nie ma duchowych przodków. Faszyzm w swojej praktyce jest aborcją poronionej proletariackiej rewolucji socjalistycznej.
W 1914, kiedy socjaldemokracja bezpośrednio odrzuciła marksizm i internacjonalizm, pojawiły się charakterystyczne trendy ideologiczne zbliżone do faszyzmu. Studium głównych ekstremalnych wypowiedzi wojennych socjalistów, zwłaszcza Lenscha, Parvusa i Cunowa w Niemczech, Hervé we Francji i Blatchforda w Anglii, ukazałoby wiele uderzających podobieństw do faszyzmu. W 1916 Lensch pisał: „Niemcy ukończa swoją rewolucję w tej wojnie światowej” (typowe użycie słowa „rewolucja” w celu zakrycia najbardziej ekstremalnej monopolistycznej dyktatury i szowinizmu); „Na czele niemieckiej rewolucji stoi Bethman-Hollweg”; Cunow deklarował, że socjaldemokracja musi przystosować się do imperializmu i wyrzucić za burtę pozostałości liberalno demokratycznej ideologii „prawa narodów do politycznej niepodległości”. Wojenny socjalista Hänisch pisał: „W tej wojnie Anglia reprezentuje reakcję, a Niemcy reprezentują zasady rewolucyjne”. Wszystkie te wypowiedzi pokazują użycie „rewolucyjnych” frazesów i potępianie przestarzałych „liberalno-demokratycznych” przesądów, by w praktyce zakryć całkowitą służalczość monopolistycznemu kapitalizmowi i szowinizmowi. Zaprzeczenie internacjonalizmu, promowanie jedności pomiędzy klasami („świętego sojuszu”) i służenie kapitalistycznemu państwu w imię „socjalistycznych” lub „rewolucyjnych” frazesów – to jest typowy punkt początkowy socjaldemokracji od 1914, a w bardziej rozwiniętej formie punkt początkowy faszyzmu.
Ale dopiero w okresie powojennym ideologia socjaldemokracji stała się prawdziwą hodowlą faszyzmu. Socjaldemokracja wyszła z wojny z dwoma wyraźnie zaznaczonymi cechami: po pierwsze, bliskie zjednoczenie każdej partii z jej własnym „narodowym”, to znaczy imperialistycznym państwem i zaprzeczenie jakiegokolwiek internacjonalizmu poza formalną korespondencją międzynarodową; Po drugie, kolaboracja klasowa w postaci koalicji i kolaboracji ministrów i związków zawodowych w celu zbudowania prosperującego kapitalizmu jako koniecznego warunku dla dobrobytu klasy robotniczej. Jak potem zobaczymy, te podstawowe zasady są już bardzo bliskie podstawowym zasadom „narodowego socjalizmu”.
Socjaldemokracja po wojnie musiała sprostać dwóm zadaniom: po pierwsze – pokonać rewolucję robotniczą; po drugie – pomóc odbudować zniszczoną strukturę kapitalizmu. Pierwsze zadanie popchnęło liderów socjaldemokratów do sojuszu z reakcyjnymi, militarystycznymi kręgami białej gwardii (kontrrewolucjonistów, Freikorps, oddziałów szturmowych itd.) i wyszkoliło socjaldemokrację w podejmowaniu rządowego obowiązku strzelania do zmilitaryzowanych robotników. Drugie zadanie, nawet gdy okres bezpośredniej wojny domowej się zakończył, wymagało jeszcze bliższej kolaboracji socjaldemokracji i związków zawodowych z kapitalizmem monopolistycznym.
Ta kolaboracja socjaldemokracji z kapitalizmem w okresie rekonstrukcji i stabilizacji wymagała rozwoju nowej ideologii. Wojenna ideologia „narodowego zagrożenia” i konieczność jedności przeciwko „wspólnym wrogom” była bezużyteczna w czasach pokoju. W okresie rekonstrukcji i stabilizacji należało stworzyć nowe teoretyczne podstawy. Twierdzono więc, że upadek kapitalizmu nie leży w interesie klasy robotniczej; klasa pracująca potrzebuje prosperującego kapitalizmu jako podstawy przejścia do socjalizmu; „socjalizacja biedy jest bezsensowna” deklarował Kautsky wskazując na „gospodarczą ruinę” Rosji, by ostrzec przed konsekwencjami alternatywnej ścieżki. Kapitalizm jeszcze nie wyczerpał swojej możliwości rozwoju; miał przejść jeszcze w nową, kwitnącą epoką „zorganizowanego kapitalizmu”; to było ścieżką do socjalizmu. Zadaniem pracowników miało więc być wspieranie odbudowy kapitalizmu, wzmocnienie produkcji i rozwinięcie nowego, racjonalnego, „zorganizowanego” kapitalizmu poprzez wzmocnienie udziału w planowaniu gospodarki poprzez związki zawodowe („gospodarcza demokracja”, Mondyzm) oraz poprzez rządową politykę socjaldemokracji; to miała być rzeczywista ścieżka do przodu w przeciwieństwie do „katastrofalnej” polityki komunizmu. W okresie stabilizacji, racjonalizacji i krótkotrwałego ekonomicznego boomu w okresie 1927-1929 ta nowa ideologia socjaldemokracji osiągnęła swoje apogeum.
Marksizm był coraz bardziej otwarcie wyrzucany za burtę, zwłaszcza przez liderów związków zawodowych, pomimo iż oficjalnie Marksizm pozostał w ich programie. Najważniejszy z teoretyków niemieckich związków zawodowych, Tarnov, powiedział otwarcie na kongresie niemieckiej federacji związków zawodowych w Breslau:
„Marksizm jako przewodnia ideologia klasy robotniczej jest już przeżytkiem. Lecz skoro wielki, rzeczywisty masowy ruch nie może istnieć bez odpowiedniej ideologii, my, liderzy związków zawodowych, musimy stworzyć nową ideologię”.
Esencją tej „nowej ideologii” była w rzeczywistości bardzo stara, przedmarksistowska (pierwotnie liberalna, później Fabianowska, a w końcu faszystowska) teoria jedności interesu klasy robotniczej i kapitalizmu. Jak zadeklarował inny wiodący teoretyk niemieckich związków zawodowych:
„Nie możemy zgubić z oczu faktu, że klasa robotnicza jest częścią systemu kapitalistycznego, a więc upadek tego systemu jest również jej upadkiem; dlatego wielkim historycznym obowiązkiem klasy robotniczej jest, poprzez regulowanie swojego miejsca w tym systemie, ulepszenie całej struktury społecznej, co będzie równe z poprawieniem społecznej sytuacji klasy robotniczej”.
Ta sama linia rozumowania została wyrażona przez generalną radę kongresu brytyjskich związków zawodowych w ich raporcie do kongresu w Swansea w 1928 roku, gdzie analizowano trzy możliwe drogi postępowania dla związków zawodowych i polecano trzecią drogę (drogę Mondyzmu, czyli kolaboracji z kapitalizmem):
„Trzecia droga dla związków zawodowych to otwarte zadeklarowanie, że ruch związkowy jest nie tylko zainteresowany dobrobytem przemysłu, ale, że chce on mieć wpływ na to, jak przemysł jest prowadzony, aby móc mieć wpływ na jego rozwój. Ostateczna polityka ruchu będzie mieć większy użytek z wydajnego niż z upadłego przemysłu. Związki zawodowe mogą wtedy użyć swojej władzy w celu promowania i kierowania naukową reorganizacją przemysłu oraz uzyskania materialnych korzyści z tej reorganizacji”.
A więc w teorii socjaldemokratycznej socjaldemokracja i związki zawodowe stały się częściami składowymi nowoczesnej organizacji kapitalizmu i kapitalistycznego państwa (Webbowie już na długo przed wojną opracowali tę teorię i ta teoria jest motywem ich pracy History of Trade Unionism oraz w zasadzie całej ich pracy). Na kongresie niemieckiej partii socjaldemokratycznej w 1927 Hilferding potwierdził, że „socjaldemokracja dzisiaj jest niezastąpioną częścią państwa”. Sir Walter Citrine pisał „bez związków zawodowych nowoczesny przemysł nie mógłby funkcjonować wydajnie” (W.M. Citrine, Trade Unionism – the Bulwark agaist Chaos, Reynold’s News, 4 września 1932).
Tak więc każdy rozwój organizacji i wzmocnienie monopolistycznego kapitalizmu i jego dyktatury są oklaskiwane jako postęp ku „socjalizmowi”. Jednym z tego wyrazów jest wsparcie labourzystów dla „publicznej koorperacji” (tj. państwowo chronione trusty z gwarantowanymi dywidendami dla udziałowców), jako formy nowoczesnego socjalizmu – jako przykład podaje się London Passenger Transport Act, który został wprowadzony przez rząd labourzystów i pociągnięty dalej przez rząd konserwatystów. To zostało określone przez labourzystów jako „triumf socjalizmu”. Konserwatywny Times pisał na ten temat:
„Główne sprzeciwy można pogrupować na trzy główne kategorie – pierwszym sprzeciwem jest to, że uchwała jest metodą «socjalistyczną»; drugim sprzeciwem jest to, że uchwała tworzy niebezpieczny monopol; trzecim sprzeciwem jest, że uchwała podniesie koszty transportu. Po bliższej analizie okazuje się, że żaden z tych sprzeciwów nie jest poprawny. To prawda, że uchwała została pierwotnie zaproponowana przez rząd socjalistyczny oraz że ówczesny minister transportu, pan Morrison, prawie odniósł sukces w potępieniu jej na zawsze poprzez określanie jej jako triumf socjalizmu. Lecz w rzeczywistości nie wiadomo, gdzie dokładnie znajduje się ten socjalizm. W jaki sposób nowe przedsięwzięcie transportowe będzie różniło się od centralnej rady energetycznej lub imperialnej spółki komunikacyjnej? Obie z nich zostały stworzone przez rząd konserwatystów. Uchwała transportowa również stworzy ustawowy monopol, a więc będzie poddana pewnej ilości publicznej kontroli; lecz pozostanie prywatną, a nie publiczną własnością”.
(Redakcja Times, The London Traffic Bill, 1 grudnia 1932)
Oczywiste jest, że „publiczna korporacja” partii labourzystów i socjaldemokracji ma pewne podobieństwa do faszystowskiej „korporacji” jako systemu organizacji przemysłu.
W ten sposób socjaldemokracja popiera nowoczesny rozwój monopolistycznego kapitalizmu jako coś, co już jest początkiem „socjalizmu”. Na kongresie partii socjaldemokratycznej w Magdeburgu jeden z liderów, Dittmann, zadeklarował, że:
„Nie żyjemy już w kapitaliźmie; już żyjemy w okresie przejścia do socjalizmu pod względem gospodarczym, politycznym, społecznym […]
W Niemczech mamy dziesięć razy więcej osiągnięć socjalistycznych, niż mają w Rosji”.
Światowy kryzys gospodarczy zadał poważny cios tej ideologii. Lecz socjaldemokracja przystosowała się do kryzysu poprzez rozwinięcie swoich teorii. Teraz, deklarowali, konieczne było „uratowanie” kapitalizmu przed zagrożeniem chaosu i proletariackiej rewolucji. Na kongresie w Lipsku w 1931 partia socjaldemokratyczna wygłosiła slogan: „Musimy stać się lekarzami chorego kapitalizmu”. Vandervelde, przewodniczący drugiej międzynarodówki, zadeklarował w belgijskiej izbie deputowanych w 1932:
„Wszystkie części kapitalistycznego systemu niszczeją. Kapitalizm może zostać uratowany tylko przez poważne i natychmiastowe działania. Wybiła godzina jedenasta. Upewnicie się, że proletariat, tak, jak Samson, nie zniszczy kolumn świątyni”,

(E. VANDERVELDE, LE PEUPLE, 7 MAJA 1932)


Francuski socjalista Montel proklamował to jeszcze przed kryzysem (République Sociale, 15 listopada 1928): „Partia socjalistyczna zaprezentuje się jako jedyna partia, która jest w stanie ocalić społeczeństwo burżuazyjne”.
Cała ta linia i jej propaganda jest dowodem na to, że w praktyce socjaldemokracja wygładzała drogę przed faszyzmem i pojęciami faszyzmu. Nawet po zwycięstwie faszyzmu Leipart, lider niemieckich związków zawodowych, bezpośrednio użył tej samej linii argumentacji, by udowodnić, że związki zawodowe mogą być akceptowane przez faszyzm jako narzędzia kontrolowane przez faszystowską dyktaturę:
„Społeczne zadania związków zawodowych muszą zostać wykonane niezależnie od tego, jaka jest forma państwowego reżimu […]
Związki zawodowe są całkowicie gotowe, by wejść w permanentną kooperację z organizacjami pracodawców nawet w innych kwestiach niż w kwestiach płac i warunków pracy.
Państwowy nadzór takiej kolaboracji w pewnych warunkach będzie podnosił wartość tej kolaboracji i ułatwiał ją.
Związki zawodowe nie roszczą sobie prawa do bezpośredniego wpływania na politykę państwa. Ich zadaniem w tym zakresie może być jedynie skierowanie słusznych roszczeń pracowników do uwagi rządu w odniesieniu do jego działań w zakresie polityki społecznej i gospodarczej oraz ustawodawstwa, a także świadczenie usług rządowi i parlamentowi poprzez swoją wiedzę i doświadczenie w tej dziedzinie”.
To była oficjalna deklaracja niemieckich związków zawodowych w marcu 1933, która oferowała sojusz z faszystowską dyktaturą. Prasa partii socjaldemokratycznych poza Niemcami przyjęła tę deklarację z bólem i z oburzeniem, jako „haniebną kapitulację”. A jednak linia związków zawodowych w Niemczech jest niemalże identyczna z linią dotyczącą kwestii związków zawodowych i państwa, używaną przez Citrine’a w Brytanii, Green’a w USA lub Jouhaux we Francji.
Można to porównać z sugestią możliwości sojuszu pomiędzy reformistyczną socjaldemokracją i faszyzmem dokonaną przez Mussoliniego w 1921:
„W dziedzinie legislatury socjalnej i podnoszenia standardów życia klasy robotniczej socjaliści mogą znaleźć niespodziewanego sojusznika – faszyzm. Ratunek kraju może być zapewniony nie przez stłumienie antytezy pomiędzy faszyzmem a socjalizmem, a przez pogodzenie ich wewnątrz parlamentu. Kolaboracja z socjalistami jest możliwa, zwłaszcza na późniejszym etapie, po tym, jak socjaldemokracja skończy już pracę nad dopracowaniem swoich idei i tendencji. Jest ewidentne, że współistnienie nieprzejednanych i reformistycznych socjalistów w tej samej partii z czasem stanie się niemożliwe. Albo rewolucja, albo reforma wynikająca z uczestnictwa w odpowiedzialności za władzę”.

(MUSSOLINI, POPOLO D’ITALIA, 22 MAJA 1921)


Bieg wydarzeń szybko sprawił, że ten bezpośredni sojusz nie był konieczny; reformistyczny liderzy związków, D’Aragona i jego koledzy, przeszli na stronę Mussoliniego.
Socjaldemokracja więc ideologicznie przygotowała drogę dla faszyzmu. Po pierwsze – poprzez odrzucenie lub skorumpowanie Marksizmu; po drugie – poprzez zaprzeczenie internacjonalizmu i przywiązanie robotników do „ich własnego” państwa imperialistycznego; po trzecie – poprzez wojnę przeciwko komunizmowi i rewolucji proletariackiej; po czwarte – poprzez rozmywanie „socjalizmu” używając niejasnych, wieloznacznych „socjalistycznych” frazesów („nowy porządek społeczny”, „wspólnota”, „przemysł jako usługa publiczna” itd.) w celu maskowania monopolistycznego kapitalizmu; po piąte – poprzez głoszenie klasowej kolaboracji i zjednoczenia organizacji klasy robotniczej z państwem kapitalistycznym. To wszystko kładzie ideologiczne podstawy i przygotowuje ideologiczny grunt dla faszyzmu, który reprezentuje finalny etap polityki całkowitego wchłonięcia i przywiązania klasy robotniczej do państwowego kapitalizmu i państwa kapitalistycznego. Ta cała propaganda i linia socjaldemokracji zdezorientowała, osłabiła i stłamsiła świadomy klasowo światopogląd robotników, którzy znajdowali się pod wpływem socjaldemokracji. Propaganda i linia socjaldemokracji zapobiegła szerzeniu się Marksistowskiego zrozumienia, rozwijała półfaszystowskie pojęcia nacjonalizmu, imperializmu i klasowej kolaboracji, a zatem sprawiła, że masy stały się łatwą ofiarą dla faszyzmu.
3. Jak socjaldemokracja pomaga faszyzmowi objąć władzę
Historyczna analiza przypadku Włoch, Niemiec i Austrii w poprzednich rozdziałach pokazała, jak w praktyce socjaldemokracja pomaga faszyzmowi objąć władzę. Teraz wystarczy jedynie podsumować rezultaty tych historycznych doświadczeń.
Po pierwsze socjaldemokracja dezorganizuje proletariat i walkę proletariatu. Socjaldemokratyczni i związkowi liderzy działają jako agenci pracodawców i klasy rządzącej wewnątrz szeregów klasy pracującej – głoszą defetyzm i sprzeciw wobec walki, a gdzie walka klasowa staje się nieunikniona, bezpośrednio sabotują walkę od wewnątrz.
To jest najbardziej widoczne w roli socjaldemokracji w strajkach. Wyraźnym przykładem tego procesu jest wielki strajk producentów amunicji w Niemczech w styczniu 1918 roku, który prawie wyłączył Niemcy z wojny. Socjaldemokratyczni liderzy – Ebert, Braun i Scheidemann – decyzją ich komitetu wykonawczego, przejęli przywództwo nad strajkiem, a nawet wzywali robotników to ignorowania rozkazów mobilizacji. A jednak ich cel w komitecie strajkowym, jak przyznali się lata później, polegał na zduszeniu strajku. W 1924 Ebert, w procesie o defamację przeciwko oskarżeniom za zdradę w postaci brania udziału w strajku w styczniu 1918, ujawnił, że komitet wykonawczy podjął tajną decyzję, według której mieli przejąć dowodzenie nad strajkiem, by go zakończyć. Ebert powiedział w sądzie (Times, 11 grudnia 1924):
„Socjaliści zostali poproszeni o przejęcie kontroli nad strajkiem, by zapobiec najgorszemu. Herr Ledebour powiedział strajkującym, że przegrają strajk, jeśli komitet strajku będzie składał się z socjalistycznej większości. Wtedy Ebert dołączył, by przywrócić równowagę […] zadeklarował, że wstąpił do komitetu strajkowego, by zakończyć strajk najszybciej, jak to możliwe”.
Scheidemann, w tym samy procesie, powiedział (Times, 13 grudnia 1924):
„Strajk rozpoczął się bez naszej wiedzy. Dołączyliśmy do komitetu strajkowego z intencją szybkiego zakończenia strajku poprzez negocjacje z rządem. W komitecie strajku istniała duża opozycja przeciwko nam. Nazywali nas «dusicielami strajku»”.
Dokładnie ten sam proces został przeprowadzony przez partię pracy i kongres rady związków zawodowych podczas generalnego strajku w Brytanii w 1926. Według MacDonalda (Socialist Review, czerwiec 1926) strajk został wezwany, ponieważ „gdyby nie wezwano do generalnego strajku, przemysł byłby równie sparaliżowany przez nieautoryzowane strajki”. J.H. Thomas wyjaśniał w kapitalistycznym dzienniku Answers, że chociaż był przeciwny strajkowi, „nie zrezygnował, ponieważ był pewny, że mógł zrobić o wiele więcej dobrego, pozostając częścią kierownictwa strajku, niż będąc poza nim”. Celem przywództwa, jak wyjaśniał przed izbą gmin 13 maja 1926, było sprawić, że „strajk nie wydostanie się spod kontroli tych, którzy są w stanie go do pewnego stopnia kontrolować”. Konserwatywny minister spraw wewnętrznych, Joynson-Hicks, analizując przyczyny porażki strajku generalnego, jako główną przyczynę podał: „odpowiedzialni za strajk liderzy związków zawodowych utrzymali swoją kontrolę nad związkami i zgodnie z konstytucją ogłosili, że strajk jest nielegalny i odwołali go” (Joynson-Hicks, list do Twickenham Conservative Association, 14 kwietnia 1926).
Ten sam proces odbył się we Włoszech podczas okupacji fabryk – reformistyczni dowódcy osiągnęli to, co rząd sam przyznał, że nie był w stanie zrobić – przywrócili fabryki kapitalizmowi.
Lecz to bezpośrednie łamanie strajków (z którego przykładami na większą i mniejszą skalę każdego roku i prawie każdego miesiąca zaznajomieni są robotnicy wszystkich krajów) jest jedynie najprostszym i najzwyklejszym wyrazem uniwersalnego procesu dezorganizacji i zakłócania frontu klasy robotniczej, głoszenia zaufania do kapitalizmu, bliskich sojuszy z wrogiem klasowym i wojny przeciwko bojowo nastawionym robotnikom.
Dopiero po wielokrotnym i wyraźnym paraliżowaniu frontu klasy pracującej przez socjaldemokracje od wewnątrz i po następującym rozczarowaniu pracowników otwiera się droga dla rozwoju faszyzmu.
Po zdradzie strajku generalnego utrzymywano linię Mondyzmu – to był pierwszy krok w stronę faszyzmu, który jako krok w stronę faszyzmu został powitany przez włoską prasę faszystowską (warto zauważyć, że Mond otwarcie deklarował swoją sympatię do faszyzmu).
Po poddaniu okupacji fabryk we Włoszech natychmiastowo nastąpiła faszystowska ofensywa, która zaczęła się w Bolonii i ciągle narastała aż do ustanowienia faszystowskiego państwa w 1922.
Pomoc drugiego rządu labourzystów w ofensywie przeciwko robotnikom doprowadziła do lawinowego zwycięstwa rządu narodowego w wyborach w 1931 i powstały pierwsze początki poważnego ruchu faszystowskiego w Brytanii.
Socjaldemokratyczne wsparcie dla dyktatury Brünninga i jego głodowej ofensywy zaskutkowało natychmiastowym, wszechogarniającym rozwojem faszyzmu w Niemczech.
To główny sposób, w jaki socjaldemokracja pomaga w objęciu władzy przez faszyzm – poprzez dezorganizację frontu klasy robotniczej, przez łamanie strajków, przez potępianie walki klasowej, przez głoszenie legalizmu i zaufania do kapitalizmu, przez wydalenie wszystkich bojowych elementów i dzielenie od wewnątrz związków zawodowych i organizacji robotniczych.
Wojna z komunizmem jest głównym priorytetem socjaldemokracji. Przykład Niemiec pokazał, że socjaldemokracja może posunąć się do bezpośredniego sojuszu z militarystami i siłami białych (kontrrewolucjonistów) w celu zdławienia rewolucyjnych robotników. Lecz slogan walki z komunizmem jest sloganem faszyzmu. Socjaldemokracja i faszyzm w praktyce oferują więc burżuazji rywalizujące usługi zwalczania komunizmu.
Wraz z dalszym rozwojem okresu powojennego socjaldemokracja wspomagała rozwój faszyzmu coraz bardziej poprzez wzmacnianie kapitalistycznych mechanizmów i kapitalistycznej dyktatury. Socjaldemokracja pomaga przeprowadzić gospodarcze zmiany, które wzmacniają kapitalistyczny monopol (racjonalizacja itp.); wspierała wszystkie wzmożone formy kapitalistycznej dyktatury pokroju dyktatury Brünninga i Roosevelta. Socjaldemokracja sama pomaga wprowadzić i kierować metodami wzmożonej dyktatury. Można to było pierwotnie zobaczyć podczas drugiego rządu labourzystów w okresie 1929-31 jako Coal Mines Act i London Traffic Bill, przeprowadzenie cięć płac w sektorze włókienniczym przez orzeczenia arbitrażowe, aresztowania i wyroki dla setek robotników przez Trade Union Act, oraz rządu bambusowych pałek i aresztowań sześćdziesięciu tysięcy ludzi w Indiach. W ten sam sposób Severing, jako minister spraw wewnętrznych, kazał strzelać do robotniczych demonstracji majowych w Berlinie w 1929. Podobnie, socjaldemokratyczny rząd Prus chwalił się we własnej obronie, kiedy został usunięty przez von Papena, że „rzad socjaldemokratyczny doprowadził do większej ilości śmierci wśród lewicy, niż wśród prawicy”:
„Rząd Prus jest w stanie udowodnić za pomocą policyjnych statystyk, że ingerencja policji spowodowała więcej śmierci wśród lewicy, niż wśród prawicy oraz, że policyjne metody bardziej zraniły lewicę niż prawicę”.
(notatka Brauna i Severinga do Hindenburga w proteście usunięcia rządu socjaldemokratów: B.Z. am Mittag, 19 lipca 1932)
Na ostatnim etapie, kiedy faszystowski ruch jest coraz bliżej bezpośredniej władzy, socjaldemokracja oferuje swoją finalną i decydującą pomoc poprzez sprzeciw i zakaz zjednoczonego frontu robotniczego przeciwko faszyzmowi – czyli jedynej siły, która może zapobiec objęcia władzy przez faszyzm – i koncentrowanie nadziei w stronę iluzorycznych, legalnych sposobów obrony: urny wyborczej, „demokracji”, łagodnych rządów burżuazyjnych, a w ostateczności nawet wspiera prefaszystowskie lub prawie faszystowskie dyktatury (Brünning, Dollfuss) jako „mniejsze zło”.
To socjaldemokratyczny minister Severing zakazał i rozwiązał czerwony front, pozwalając na istnienie oddziałów szturmowych.
To socjaldemokracja odmówiła powtarzającym się i naglącym wezwaniom komunistów do stworzenia zjednoczonego frontu w 1932 i pierwszym kwartale 1933.
Ta polityka zaskutkowała tymczasowym zwycięstwem faszyzmu.

4. KWESTIA ROZŁAMU W KLASIE ROBOTNICZEJ


Kluczowa waga zjednoczonego frontu klasy pracującej w walce przeciwko faszyzmowi jest dzisiaj dostrzegana przez wszystkich, zwłaszcza po tym, jak obserwowaliśmy katastrofalne skutki podziału w klasie pracującej Niemiec.
Pomimo niemieckiego przykładu reakcyjne skrzydło socjaldemokracji dalej odrzuca i przeciwstawia się zjednoczonemu frontowi i hamuje tworzenie zjednoczonego frontu w wielu wiodących krajach. W tym samym czasie, oprócz bezpośredniego odrzucenia zjednoczonego frontu, próby podzielenia klasy robotniczej są często błędnie reprezentowane przez wielu socjaldemokratycznych liderów, jako spowodowane przez komunizm i Komintern. Komunizm i Komintern są obwiniane za rozłam wśród sił klasy robotniczej.
Należy więc dokładniej wyjaśnić tę bardzo ważną kwestię rozłamu wśród klasy robotniczej i jego przyczyn.
Analiza rozłamu jako coś spowodowanego przez komunizm i Komintern jest zarówno historycznie, jak i obecnie nieprawidłowa.
Przyczyny rozłamu w klasie robotniczej rozwinęły się na długo, zanim Komintern w ogóle istniał. Te przyczyny leżą w rozwoju oportunizmu wśród liderów partii socjaldemokratycznych, który był odzwierciedleniem procesu imperialistycznej korupcji wyższej sfery klasy pracującej i podziału robotników w państwach imperialistycznych. To sprawiło, że konieczna była ostra walka i ostateczny rozłam. Linia Marksa i Engelsa została poprowadzona dalej przez Lenina. Pierwszy jasny i spójny, zorganizowany wyraz rozłamu z oportunizmem był oddzieleniem bolszewizmu od mienszewizmu we wczesnych latach dwudziestego wieku. Tylko ten klarowny podział, niezależna organizacja bolszewizmu i całkowite zjednoczenie rosyjskiej klasy robotniczej sprawiły, że rewolucja w Rosji osiągnęła zwycięstwo w przeciwieństwie do innych krajów, w których klasa robotnicza jest wciąż podzielona. W innych wiodących krajach walka rewolucyjnego skrzydła z oportunistyczną korupcją nie przyjęła określonej, zorganizowanej formy aż do czasu wojny 1914-1918. Lecz 1914 sprawił, że ta sprawa stała się sprawą największej wagi. Dominujący oficjalni liderzy socjaldemokratycznych partii porzucili swoje przysięgi i odpowiedzialności wobec międzynarodówki i bezpośrednio zaprzeczyli zasadom, na których ich partie zostały zbudowane, budując otwartą jedność z kapitalizmem. Rozłam przyjął oficjalną formę, kiedy ci liderzy wydalili posłów, którzy głosowali przeciwko kredytom wojennym. To wszystko działo się jeszcze przed wojną, zanim powstał Komintern.
Rozłam pogłębił się, kiedy kwestia imperialistycznej wojny rozwinęła się w kwestię rewolucji klasy robotniczej lub wspierania kontrrewolucjonistów w krwawym tłamszeniu rewolucji. Mienszewicy sprzymierzyli się z caratem i zagranicznym imperializmem, by stanąć w bitwie przeciwko władzy robotników; niemieccy socjaldemokratyczni liderzy uzbrajali kontrrewolucyjnych oficerów i ich oddziały, by ci strzelali do rewolucyjnych robotników. Rozłam 1914 roku rozszerzył się do skali wojny domowej z socjaldemokracją po kapitalistycznej stronie barykady. Powstała więc wielka bariera – głęboki podział klasy robotniczej. Cały ten proces 1914-19 rozwinął się, ukazując w całości rzeczywistość podziału klasy robotniczej, który powstał dzięki istnieniu imperialistycznego skrzydła w szeregach organizacji robotniczych, zanim jeszcze rewolucjoniści zorganizowali Komintern w 1919. Uważanie Kominternu za przyczynę rozłamu to mylenie przyczyn ze skutkami.
Lenin wzywał do ustanowienia Kominternu już jesienią 1914, dopiero po tym, jak liderzy socjaldemokracji zniszczyli drugą międzynarodówkę, zdeptali międzynarodowy socjalizm i otwarcie zjednoczyli się z kapitalizmem. Nie było innej drogi walki o międzynarodowy socjalizm.
To oczywiste, że odpowiedzialność za rozłam leży w całości po stronie tych, którzy porzucili program partyjny i zjednoczyli się z kapitalizmem, a nie po stronie tych, którzy bronili programu partyjnego i kontynuowali walkę z kapitalizmem. To zjednoczenie socjaldemokratycznych liderów z kapitalizmem nieuchronnie doprowadziło do rozłamu w klasie robotniczej i to ono jest przyczyną tego rozłamu. To jest rdzeniem kwestii rozłamu.
Lecz biorąc pod uwagę ten rozłam organizacji klas robotniczych, który może być przekroczony jedynie poprzez ponowne zjednoczenie pracowniczych mas na podstawie walki klasowej przeciwko kapitalizmowi, to znaczy, ostatecznie na podstawie komunizmu, naglącą kwestią staje się kwestia obecnej powszechnej walki z ofensywą kapitalizmu i faszyzmu. Jest ewidentne, że w tej sytuacji wszyscy robotnicy i ich organizacje, niezależnie od poglądów politycznych, muszą zjednoczyć się we wspólny front w celu walki z faszyzmem. To jest zjednoczony front, który Komintern usiłował stworzyć od 1921.
Ale to właśnie tutaj, socjaldemokracja, po stworzeniu oryginalnego rozłamu, dalej pogłębia ten rozłam poprzez przeciwstawianie się zjednoczonemu frontowi i wydalanie wszystkich, którzy go wspierają, a nawet niszczenie organizacji robotniczych w celu utrzymania swojej dominacji.
To jest zobrazowane z dosadną jasnością w decydującej kwestii związków zawodowych. Komunistyczna linia jest linią jednej, zjednoczonej organizacji związków zawodowych, której częścią mogą być wszyscy robotnicy niezależnie od poglądów politycznych. W tej organizacji rewolucyjni robotnicy prowadzą propagandę swoich poglądów i propozycji w zgodzie z zasadami związkowej demokracji. Socjaldemokracja odrzuca ten pogląd i usiłuje uczynić członkostwo w związku zawodowym lub aktywne członkostwo zależne od posiadania reformistycznych poglądów i podążania za programem partii labourzystów itd. By osiągnąć ten cel, socjaldemokratyczni liderzy związków zawodowych rutynowo wydalają nie tylko indywidualnych związkowców (często bojowo nastawionych członków z długą historią walki klasowej, elekcyjnie wybranych na swoje pozycje przez innych członków), lecz całe sekcje i organizacje, a nawet większości, jeżeli te wyrażą rewolucyjne poglądy.
Jest ewidentne, że w tym systemie socjaldemokracja w związkach zawodowych oznacza zniszczenie związków jako zjednoczonych organizacji robotniczych. Socjaldemokraci często odnoszą się do istnienia „czerwonych związków zawodowych” jako dowodu na to, że komunizm jest stroną, która dokonuje rozłamu w ruchu związkowym. Ale ci, którzy rozpatrują te oskarżenia w dobrej wierze, nie rozumieją, że „czerwone związki” rozwinęły się historycznie jako konsekwencja socjaldemokratycznej polityki wydaleń i zaprzeczania związkowej demokracji. Przypadek szkockich górników jest klasycznym przykładem tego procesu w Brytanii. Większość członków związku elekcyjnie wybrała nowy komitet wykonawczy i oficjałów, którzy byli w znacznej większości rewolucyjni, lecz stary reformistyczny komitet wykonawczy i oficjałowie wydalili jeden z dwóch największych regionów, region Fife; gdy wszystkie możliwości jedności zostały wyczerpane, rewolucyjna większość była zmuszona założyć związek szkockich górników. Podobnie, we Francji, C.G.T.U. lub rewolucyjna unitarna konfederacja pracy powstała dopiero pod koniec 1921 po tym, jak rewolucyjni związkowcy zdobyli większość w starej konfederacji pracy, a następnie starzy reformistyczni liderzy zaczęli wydalać ich, by zamienić ich w mniejszość; na kongresie C.G.T.U. zawitała większość związków (1,564), które należały do starego C.G.T. Odpowiedzialność za rozłam leży po stronie reformistów. Zwłaszcza w Niemczech, gdzie ruch robotniczy był najsilniejszy, socjaldemokratyczna polityka niszczenia związków poprzez masowe wydalenia w celu utrzymania kontroli grała dużą rolę w dezorganizacji klasy robotniczej i otwarciu drogi dla zwycięstwa faszyzmu. Ta polityka jest równoległa do ogólnej polityki odmowy zjednoczonego frontu.
Pozostaje kwestia tego, czy komunizm w Niemczech, jak czasem proponują krytycy, za bardzo naciskał na politykę „oddolnego zjednoczonego frontu” – to znaczy, że apelował do podrzędnych organizacji socjaldemokracji i związków zawodowych oraz do zorganizowanych i niezorganizowanych robotników, by stworzyć jeden front przeciwko faszyzmowi i dopiero w czasie dwóch ostatnich lat od kwietnia 1932, a zwłaszcza po wydaleniu rządu Brauna-Severinga w lipcu 1932, oprócz tej polityki komunizm rozwinął politykę „odgórnego zjednoczonego frontu”, to znaczy bezpośredniego apelu partii komunistycznej do partii socjaldemokratycznej. Ci krytycy nie rozumieją panujących warunków. Polityka odgórnego frontu wraz z polityką oddolnego frontu nigdy nie była odrzucana, jeżeli istniały odpowiednie warunki; trzeba zwrócić uwagę na różne okresy i sytuacje. Kiedy Severing, jako socjaldemokratyczny minister spraw wewnętrznych strzelał do robotników na majowych demonstracjach w 1929, apelowanie do socjaldemokratycznych liderów o zjednoczony front przeciwko atakom na robotników byłoby bardziej niż bezsensowne. A więc jak tylko rząd Brauna-Severinga został wydalony przez von Papena, komunistyczna partia od razu i bezpośrednio zaproponowała komitetowi wykonawczemu socjaldemokratów i federacji związków zawodowych zjednoczony front. Odrzucenie zjednoczonego frontu przez te organizacje zapieczętowało zwycięstwo faszyzmu.

5. PRZYSTOSOWANIE SOCJALDEMOKRACJI DO FASZYZMU


W trakcie gdy kapitalizm rozwijał swoje formy państwowej władzy w stronę faszyzmu, socjaldemokracja (w sensie teorii i praktyki kolaboracji z kapitalizmem) przeszła przez proces przystosowania. Ten proces „faszyzacji” socjaldemokracji był widoczny w rosnącym wsparciu dla jawnych form dyktatury (Brüning, stan wyjątkowy, rządy dekretowe w Indiach pod drugim rządem labourzystów) oraz we wzmożonym tłumieniu demokracji wewnątrz organizacji robotniczych.
Już od czasu wojny cała seria przykładów bezpośrednich sojuszy socjaldemokracji z kontrrewolucyjnymi rządami ukazywała się w jednym kraju za drugim i byłą kontynuowana aż do dzisiejszego faszyzmu.
Na Węgrzech, podczas białego terroru, socjaldemokracja podpisała traktat sojuszniczy z kontrrewolucyjnym rządem. Ten traktat został podpisany 22 grudnia 1921 pomiędzy premierem Bethlenem i partią socjaldemokratów, częścią drugiej międzynarodówki. Według warunków traktatu:
„Partia socjaldemokratyczna będzie uważać ogólne interesy narodu jako równie ważne co interesy klasy robotniczej”.
Pod względem polityki zagranicznej węgierska partia socjaldemokratyczna będzie:
„Aktywnie prowadzić propagandę w imieniu Węgier wśród liderów zagranicznych partii socjaldemokratycznych, wśród zagranicznych rządów itd. i w tym celu będzie współpracować z węgierskim ministerstwem spraw zagranicznych […] [socjaldemokracja] przyjmie węgierski punkt widzenia […] jako ważniejszy od wszystkich innych, a w swoim dzienniku Nepszava przyjmie neutralne stanowisko i będzie lojalnie głosić kolaborację ze społeczeństwem burżuazyjnym”.
Pod względem polityki krajowej partia socjaldemokratyczna będzie „współpracować z klasami burżuazyjnymi w strefie gospodarczej”, zapobiegać strajkom, „nie będzie prowadzić republikańskiej propagandy” i „nie będzie prowadzić swojej agitacji wśród rolników”. Traktat został zakończony przysięgą:
„Posłowie węgierskiej partii socjaldemokratycznej deklarują, że akceptują określone przez premiera warunki dotyczące polityki wewnętrznej i zewnętrznej i obiecują, że dotrzymają swojej części umowy. Posłowie węgierskiej partii socjaldemokratycznej nominują posła, który będzie utrzymywał kontakt z ministerstwem spraw zewnętrznych”.
W zamian za podpisanie tego traktatu socjaldemokracja miała być oficjalnie chroniona przez kontrrewolucyjny rząd, a komunizm miał być bezwzględnie tłumiony. Kiedy warunki traktatu stały się publicznie znane trzy lata później i powstał skandal, który nawet zmusił drugą międzynarodówkę do ustanowienia komisji, która zbada tę sytuację (komisja została ustanowiona pod przewodnictwem Kautskiego w 1925 roku i zakończyła się werdyktem całkowicie wybielającym sprawę i podkreślającym „dobrą wiarę” węgierskich socjaldemokratów oraz przyjęciem ich obietnicy, że nie będą już przestrzegali traktatu), węgierski półoficjalny dziennik Neues Pester Journal pisał 1 stycznia 1925:
„Traktat nie zawiera nic, na co inne partie socjalistyczne świata – oprócz trzeciej międzynarodówki (Komintern) – by się nie zgodziły, albo czego by przynajmniej nie zrealizowały w praktyce […] Traktat był całkowicie przestrzegany, obie strony wywiązały się ze swoich obietnic”.
Burżuazyjny dziennik mówi prawdę. Traktat pomiędzy Bethlenem a socjaldemokratami jest jedynie niezwykły dlatego, że spisuje na papierze praktykę wszystkich partii pracy i partii socjaldemokratycznych, niezależnie od tego, jaki jest ich oficjalny program. Tak więc podstawowe zasady faszyzmu i jego „frontu pracy” są w wielu aspektach poprzedzone przez socjaldemokrację.
Bułgaria jest kolejnym przykładem tego samego procesu. W wyborach 1923 437.000 głosowało na chłopską partię Stambuliskiego, 252.000 głosowało na partię komunistyczną, 219.000 na Burżuazyjny Blok, a 40.000 na socjaldemokratów. Rząd Stambuliskiego przeprowadził program reform rolniczych, oskarżenia i procesy sądowe byłych ministrów wojennych oraz inne czynności niepopularne wśród reakcjonistów. Reakcyjne partie w czerwcu 1923 przeprowadził militarny zamach stanu, spreparowany przez oficerów i obalili rząd partii chłopskiej siłą i zamordowali premiera Stambuliskiego. Na tej podstawie powstał reżim białego terroru pod przewodnictwem rzeźnika Tsankowa, pod rządami którego, wg Vandervelde (przewodniczącego drugiej międzynarodówki) zamordowano 16.000 bułgarskich robotników i chłopów w osiemnaście miesięcy (Humanité, 18 maj 1925). W rządzie białego terroru Tsankowa partia socjalistyczna, powiązana z drugą międzynarodówką, była oficjalnie reprezentowana w rządzie; jej minister – Kasassow – zasiadał wśród reprezentantów faszystowskiego „związku oficerów” oraz partii burżuazyjnych.
W Polsce zamach stanu Piłsudskiego w 1926 roku obalił parlamentarną demokrację i ustanowił typ faszystowskiej dyktatury. Zamach stanu został dokonany ze wsparciem polskiej partii socjalistycznej, części drugiej międzynarodówki; jej reprezentant, Moraszewski, zasiadł w rządzie Piłsudskiego.
W Hiszpanii dyktatura Primo de Rivery chroniła hiszpańską partię socjalistyczną i reformistyczną unię pracy, a w tym czasie tłumiła rewolucyjny ruch robotniczy.
We Włoszech D’Aragona i reformistyczni liderzy konfederacji pracy zaczęli świadczyć usługi Mussoliniemu i rozwiązali konfederację pracy w 1926.
W Austrii dyktatura Dolfussa była krok po kroku budowana ze wsparciem socjaldemokracji, która twierdziła, że dyktatura Dolfussa to „mniejsze zło” w porównaniu do nazistów; na początku 1934 partia socjaldemokratyczna złożyła bezpośrednią ofertę sojuszu Dolfussowi w tym samym czasie, gdy rządowa ofensywa zaczynała atakować ich organizację i prasę; a nawet kiedy robotnicy w końcu powstali w heroicznej walce, odbyło się to przeciwko nakazom partyjnym, która w przededniu walki wysyłała w pośpiechu komunikaty do Dolfussa, świadczące o ich uległości i gotowości, by zaakceptować dyktaturę stanu wyjątkowego i formę państwa korporacjonistycznego.
W Czechosłowacji partia socjaldemokratyczna brała udział w rządzie koalicyjnym wszystkich partii burżuazyjnych, które w 1933 tłumiły prasę komunistyczną i przygotowywały warunki wzmożonej dyktatury.
W Japonii następująca sytuacja została opisana w gazecie labourzystów Forward 20 marca 1930 pod tytułem „Ruch pracowniczy w Japonii”:
„Można odnieść wrażenie, że partie proletariackie otrzymały znacznie sprawiedliwsze traktowanie niż wcześniej. To prawda, że od czasu ostatnich wyborów były dwie policyjne nagonki na tak zwanych niebezpiecznych myślicieli. Mogłoby się wydawać, że to osłabi partie proletariackie, ale prawdopodobnie je wzmocniło. Ci, którzy pozostali, otrzymali oficjalne względy. Wnioskując, że są wolni od komunizmu, nie będą już odstraszali potencjalnych popleczników”.
„Oficjalne względy” dla socjaldemokracji od ekstremalnie reakcyjnego, militarystycznego rządu, który w dziki sposób tłumi komunizm poprzez dziesiątki tysięcy aresztowań, są uważane przez brytyjski dziennik Labourzystów jako coś, z czego należy się cieszyć. Niedługo potem, wiosną 1932, przywództwo japońskiej partii socjaldemokratycznej pod przewodnictwem sekretarza Akamatsu i połowa komitetu wykonawczego otwarcie przekształciła się w faszystowską partię „narodowo socjalistyczną”.
Socjaldemokracja więc pokazała na całym świecie, że jest gotowa przystosować się i wejść w sojusze z każdym kontrrewolucyjnym, terrorystycznym i faszystowskim rządem, a nawet jest w stanie stać się bezpośrednią częścią tych rządów. Tam, gdzie socjaldemokracja nie dostała oferty otwartego sojuszu, lecz prowadziła dezorganizację robotników jako opozycja, nie brakowało ze strony socjaldemokracji prób dostania się do faworyzowanego kręgu pod ochroną faszyzmu.
Ważnym przykładem tego procesu były Niemcy. Lecz waga doświadczenia Niemiec została opisana w poprzednim rozdziale.
Jeśli niemiecki faszyzm odrzucił oferty i błagania socjaldemokracji o otwarty sojusz, to nie dlatego, że niemiecki faszyzm nie potrzebował żadnej formy organizacji robotniczej – nieważne jak służalcze jej przywództwo – lecz dlatego, że nie wierzył w możliwość socjaldemokracji w utrzymaniu kontroli nad robotnikami. A więc rolą pozostałych reprezentantów tradycyjnej oficjalnej linii socjaldemokratów (jak zaprezentowana na przykładzie praskiego komitetu wykonawczego niemieckiej partii socjaldemokratów i ich odmowy próśb komunistów o stworzenie zjednoczonego frontu nawet w 1935) w czasach kompletnej faszystowskiej dyktatury jest kontynuowanie dezorganizacji frontu klasy robotniczej, kontynuowanie walki przeciwko zjednoczonemu frontowi i komunizmowi, i mylenie walki rewolucyjnej przez obłudny cel weimarskiej demokracji, która umożliwiła zwycięstwo faszyzmu. Ich drugą rolą jest być stanie w gotowości: jeżeli faszystowska dyktatura osłabnie i klasa robotnicza ruszy z ofensywą, socjaldemokraci będą gotowi ją zatrzymać i uratować kapitalizm i kapitalistyczne państwo, tak, jak zrobili to w 1918. Lecz ta polityka spotyka się z rosnącym oporem w szeregach socjaldemokracji; wśród nielegalnych socjaldemokratycznych grup, które utrzymały się przy istnieniu lub powstały już w warunkach faszyzmu, coraz więcej przechodzi na stronę zjednoczonego frontu z komunizmem.
Upadek niemieckiej socjaldemokracji stworzył kryzys drugiej międzynarodówki. Wielu robotników, którzy podążali za jej przywództwem, otworzyło oczy i zrozumiało rzeczywistość walki klasowej i wśród nich rodzi się sympatia do komunizmu i zjednoczonego frontu. Lecz rezultatem kryzysu wśród liderów było przyśpieszenie procesu „faszyzacji”. Wzniesiono slogan obrony „demokracji”, to znaczy obrony istniejącego państwa kapitalistycznego. A więc proklamowano linię jeszcze bardziej zaciętej walki ze zjednoczonym frontem robotniczym w celu wzmocnienia władzy państwowej – jeśli to konieczne w postaci „nadzwyczajnych” form. Proklamowano linię zjednoczenia z „umiarkowanymi” elementami burżuazyjnymi, tworzenia lewicowych bloków i koalicji, by uratować państwo, a nawet, by wspierać burżuazyjną propagandę wojenną – to wszystko w imieniu „demokracji”. Polityka lewicowego kartelu we Francji, tolerancja dla Dolfussa w Austrii, koalicyjna polityka w Czechosłowacji, wsparcie dla Roosevelta przez reformistycznych liderów w Brytanii i USA były odzwierciedleniem tej linii. Coraz popularniejsza stawała się szkoła, która wyciągnęła „lekcje” z faszyzmu i proponowała skupianie się bardziej na kwestiach „narodowych” zamiast międzynarodowych, porzuciła pomysł podboju władzy i bezpośrednio szukała wsparcia wśród drobnomieszczaństwa i chiała zbudować „silne, autorytarne państwo” w warunkach kryzysu. Te pojęcia były otwarcie głoszone przez „neo-socjalizm” we Francji. Podobna tendencja została wyrażona przez związek socjalistyczny – skrzydło dowództwa partii labourzystów – który również zaproponował wzmożoną dyktaturę w ramach państwa kapitalistycznego. Jest ewidentne, że ta cała linia propagandowa w praktyce zgrywa się z i pomaga rozwojowi kapitalizmu w stronę faszyzmu.
Z drugiej strony powstał silny nurt wewnątrz szeregów socjaldemokratów w stronę zjednoczonego frontu z komunizmem. W niektórych krajach, np. we Francji i w Hiszpanii, gdzie faszystowskie zagrożenie było silne, masowy nacisk przezwyciężył opór przywództwa socjaldemokratów i wymusił zjednoczony front socjalistycznych i komunistycznych partii. Wewnątrz wszystkich partii socjaldemokratycznych lewe skrzydło, które usiłowało stworzyć zjednoczony front przeciwko faszyzmowi, rosło w siłę. A więc w konsekwencji faszystowskiej ofensywy powstały wielkie różnice wewnątrz socjaldemokracji; ten proces jest bardzo ważny dla całej przyszłości międzynarodowego ruchu robotniczego.
Socjaldemokracja – nowoczesna socjaldemokracja po roku 1914 – jako punkt wyjściowy zakłada koncepcję współpracy z kapitalizmem i państwem kapitalistycznym. Ta linia jest linią bezpiecznego, pokojowego, harmonijnego, „demokratycznego” przejścia do socjalizmu w przeciwieństwie do niebezpieczeństw i zniszczeń powodowanych przez przemocową ścieżką rewolucyjną. Całe doświadczenie 1914-1933 ukazało z niezaprzeczalną jasnością, że ta linia nie prowadzi do socjalizmu, nie prowadzi do pokojowego postępu, nie prowadzi nawet do utrzymania demokracji w najbardziej ograniczonym rozumieniu tego pojęcia, lecz prowadzi do przemocy przeciwko klasie robotniczej i wzmocnienia kapitalistycznej dyktatury, a w ostatecznej kulminacji prowadzi do zwycięstwa faszyzmu, imperialistycznej wojny i wszystkich sił destrukcji, które może zażegnać jedynie proletariacka rewolucja. To jest lekcja tego epizodu powojennej socjaldemokracji, epizodu, który już się kończy, ponieważ robotnicy wybudzają się z reformistycznych iluzji przez doświadczenie faszyzmu.

Dodatkowe informacje

Socjaldemokracja często jest rozumiana, jako część lewicy. Podział często jest rozumiany następująco – socjaldemokraci chcą pokojowego przejścia do socjalizmu, a komuniści odrzucają taką możliwość. Część ludzi widzi więc komunistów, jako rządnych krwi i władzy potworów, a socjaldemokratów jako racjonalnych obrońców porządku. Z drugiej strony część ludzi widzi socjaldemokratów, jako ludzi, którzy chcą dobrze, lecz są po prostu nieco naiwni. Jednak świadomi marksiści nigdy nie popełnią błędu uznaw

Wersja PDF