R.P. Dutt
Faszyzm i socjalna rewolucja - rozdział IX Teoria i praktyka faszyzmu
Linki:- https://www.marxists.org/archive/dutt/1935/fascism-social-revolution-2.pdf
- https://www.youtube.com/watch?v=WvBUvJjEO28
- https://www.youtube.com/watch?v=shJNfOzgLQs
Patrząc powierzchownie teoria i praktyka faszyzmu może zdawać się blisko przypominać sławną definicję teorii i praktyki średniowiecznego kościoła katolickiego: „obrona nonsensu poprzez przemoc” (Gibbon). Lecz w rzeczywistości istnieje bardzo racjonalna metoda w tym nonsensie, zarówno, jak i w przemocy. Za tyradującymi megalomanami, tyranami, narkomanami i załamaną bohemą, która stanowi fasadę faszyzmu, biznesowe głowy kapitału finansowego, którzy opłacają koszta i pociągają za sznurki, są chłodni, klarowni i inteligentni. To właśnie tym prawdziwym systemem faszyzmu jesteśmy zainteresowani, a nie ideologią zmyśloną, by zamienić niewinnych we frajerów. Ta fantastyczna ideologia ma jakiekolwiek znaczenie tylko w związku z prawdziwym systemem pracującym dla utrzymania kapitalizmu w warunkach ekstremalnego kryzysu i osłabienia.
1. CZY ISTNIEJE „TEORIA” FASZYZMU?
Pierwsza iluzja, którą należy usunąć z drogi, to złudzenie, że istnieje „teoria” faszyzmu, w tym samym sensie, w jakim istnieje teoria liberalizmu, konserwatyzmu, komunizmu itd.
Wielu intelektualistów, podczas gdy „ubolewają” nad „nadmiarami” faszyzmu, pozwalają sobie być zafascynowanymi i wciąganymi w rozbudowane, spekulatywne dyskusje o „filozofii” faszyzmu i szybko gubią w się w Serbonickim bagnie naprzemiennego „socjalizmu”, kapitalizmu, korporatywizmu, kultu silnej jednostki, wysokich przysięg moralnych i frazesów, agitacji przeciwko zagranicznym, odwołań do „jedności”, gloryfikacji wojny, rozkoszowania się torturami, ubóstwiania człowieka prymitywnego, potępiania wielkiego biznesu, idolizacji kapitanów przemysłu, kopania martwego truchła dziewiętnastowiecznych i „liberalno-demokratycznych humanitarnych przesądów”, ekshumacji jeszcze bardziej gnijących trucheł merkantylizmu, absolutyzmu metod inkwizycyjnych i koncepcji kast, teorii rasowych o niższości wszystkich innych istot ludzkich oprócz plemienia mówcy, anty-semityzmu, nordycyzmu i całej reszty.
Niewinny człowiek może uroczyście i pieczołowicie dyskutować według wartości nominalnych o tych „teoriach”, zapewnionych, by zaspokoić każdy gust. Lecz w rzeczywistości mają one znaczenie raczej jako symptomy i produkty uboczne prawdziwych systemów i podstawy faszyzmu niż jako jego pochodzenie i racja bytu. Rzeczywistością faszyzmu jest przemocowa próba dokonywana przez gnijący kapitalizm, by pokonać proletariacką rewolucję i na siłą zatrzymać rosnące sprzeczności jej całego rozwoju. Cała reszta to dekoracja i teatr, świadomy lub nie, który zakrywa, dodaje prezencji lub uatrakcyjnia ten prosty reakcyjny cel, który nie może być otwarcie przyznany tak, by nie mijało się to z celem.
Z tego powodu prawdziwą, zasadniczą, naukową teorię faszyzmu można raczej studiować w dokumentach takich jak Deutsche Fuhrerbriefe lub tajnych biuletynach Federacji Niemieckiego Przemysłu, a nie w propagandowych oświadczeniach przeznaczonych do publicznej konsumpcji, dokonywanych przez samych liderów faszyzmu. Zatajone oświadczenia dowodządzych kapitałem finansowym jasno i bez ceregieli definiują obiektywną esencję i przeznaczenie faszyzmu z punktu widzenia tych, którzy faktycznie finansują i ukierunkowują faszyzm, a więc mają pierwszorzędne znaczenie naukowe i teoretyczne dla prawdziwego zrozumienia faszyzmu. Takie oświadczenia jasno pokazują, że faszyzm jest tylko taktyką kapitału finansowego, dokładnie tak jak wsparcie dla demokratycznych i socjal-demokratycznych rządów było taktyką, wspieraną z równą gotowością, zależnie od warunków – by pokonać proletariacką rewolucję, poróżnić wyzyskiwaną populację i utrzymać władzę kapitalizmu. Wszystkie propagandowe „teorie”, mitologiczne gadki, domniemana „nowa szkoła myśli politycznej” itd., to tylko zasłona dymna, która zakrywa ten cel.
Widzieliśmy już w dziale „czym jest Faszyzm?” w czwartym rozdziale, jak puste i bez znaczenia są wszystkie nieskończone próby definiowania faszyzmu przez jego głównych promotorów. Im bliżej te definicje są badane i analizowane, tym bardziej same rozwiązują się w sznurek banałów i frazesów, które wcale nie są wyłączne dla faszyzmu. „Interes wszystkich przed interesem jednostki” (podstawa programu NSDAP); „obowiązek”, „heroizm”, „koncepcja państwa jako absolut” (Mussolini); „organiczna i historyczna koncepcja społeczeństwa” (Rocco); „koncepcja, która nie jest ani prawicowa, ani lewicowa”, „Kooperacja wszystkich klas”, „skoordynowany rozwój wszystkich narodowych zasobów dla wspólnego dobra” (Villari); „wysokie pojęcie obywatelstwa”, „nowoczesny ruch”, „wiara tych, którzy od czasu wojny zrozumieli, że stary system umarł, i nowy system musi zostać stworzony”, „system następnego etapu cywilizacji”, „wiara i moralność w Brytyjską męskość” (Mosley); „uporządkowany rząd, narodowa dyscyplina”, „skoordynowany postęp”, „wiara w sprawiedliwość i solidarność… socjalistycznego chrześcijaństwa” (The Blackshirt); „powrót do umiejętności kierowania państwem”, „narodowa obserwacja obowiązków wobec innych”, „nie polityka, a stan umysłu” (The Fascist) itd. Te i podobne puste zdania kręcą się bez końca wśród wszystkich wyjaśnień faszyzmu. Jest tutaj co prawda jedna, rzekomo określona i konkretna treść, a mianowicie szeroko reklamowane „państwo korporatywistyczne”, ale dalsza analiza w tej sekcji pokaże, że ta koncepcja jest w rzeczywistości tak samo pusta, jak pozostałe.
Niejednoznaczność i nieprzejrzystość konwencjonalnych banałów opisujących cele faszyzmu nie są przypadkowe, lecz nieodłączne i konieczne. Ta terminologia to standardowa niejasna i obłudna terminologia wszystkich partii kapitalistycznych, używana, by zakryć rzeczywistość władzy klasowej i wyzysku klasowego pod pustymi hasłami „społeczności”, „dobra kraju”, „państwa ponad klasami” itd. To znana terminologia MacDonalda, Hendersona (?) w ruchu labourzystów, by zniszczyć cele socjalizmu i zakryć służenie kapitalizmowi. To znana terminologia Baldwina, Lloyda Georga, Tardie i Herriota, Hidenburga i Welsa. W używaniu tych wytartych klisz kapitalistycznej polityki do opisu jej celów faszyzm nie różni się wcale od innych kapitalistycznych partii, nieważne czy jest to konserwatyzm, liberalizm czy labouryzm, które mogłyby zaadoptować którykolwiek ze sloganów wcześniej cytowanych.
Podsumowując, pomimo wszystkich rozdmuchanych roszczeń i prób zaprzeczenia tego, nie istnieje wyróżniająca „teoria” faszyzmu, w sensie charakterystycznego, naukowego systemu doktryn i światopoglądu. Jest tylko praktyka: by zakryć tę praktykę, używana jest mieszanka pióropuszy zapożyczonych z jakiejkolwiek innej teorii, wartości czy instytucji, która w danym momencie służy celom faszyzmu, często z poważną teoretyczną sprzecznością (tak jak np. w przypadku teorii rasowej) pomiędzy jednym faszyzmem a drugim. Pomylenie pióropusza z ptakiem oznacza porażkę w zrozumieniu esencji faszyzmu. Lub, by urozmaicić metaforę, ostrzeżenie powinno być skierowane do tych, którzy w swej niewinności usiłują studiować wysoce „idealne” i „duchowe” wyjaśnienia „teoretycznych podstaw” faszyzmu, że pomylenie owczej skóry z wilkiem oznacza ujawnienie się jako owca, jako ofiara odpowiednia dla wilka.
Faszyzm historycznie wyrósł jako ruch bez teorii – to znaczy, że wyrósł jako ruch negatywny (używający mieszanki narodowego szowinizmu i pseudo rewolucyjnych sloganów) w opozycji do proletariackiej rewolucji i wyróżnia się głównie użyciem przemocowych i pozasądowych metod przeciwko ruchom proletariackim. Dopiero później, po dwóch latach istnienia, kiedy stało się jasne, że aby sprawiać wrażenie w pełni ubranego i wyposażonego ruchu i partii, faszyzm musiał mieć swoją „filozofię”, więc w 1921 liderzy faszyzmu wydali rozkazy, aby odpowiednia „filozofia” została stworzona. W sierpniu 1921 roku, przygotowując się do kongresu w 1921 roku, Mussolini pisał:
„Włoski faszyzm musi teraz, pod groźbą bólu, lub nawet samobójstwa, zaopatrzyć się w zestaw doktryn…
To wyrażenie jest dość mocne, ale pragnę, aby w przeciągu dwóch miesięcy od teraz, aż do narodowego kongresu została stworzona filozofia faszyzmu”.
(Mussolini, list do Bianchi, 27 sierpnia 1921, wydrukowano ponownie w Message et Proclami, Mediolan, 1929, strona 39)
Nowa „filozofia” została zamówiona w taki sam prosty sposób, w jaki można zamówić ładunek drewna opałowego. Duch tego przedsięwzięcia jest bez wątpienia imponujący, przypominający w stylu sklep Selfridge’a lub Whiteley’a – gotowy, by zapewnić cokolwiek na zawołanie. Ale nie jest to duch ruchu, który ma poważne i szczere korzenie.
W ten sam sposób możemy zrozumieć wyjaśnienia Hitlera, że nowa „teoria światopoglądowa” jest potrzebna, by przeciwstawić się teorii Marksizmu.
„Każda próba zwalczania jakiegokolwiek światopoglądu przy pomocy środków przymusu ostatecznie źle się kończy, o ile walka nie przybrała form ataku w popieraniu nowej intelektualnej myśli. Gdy dwa światopoglądy zmagają się ze sobą, zwycięży ta siła, która jest bardziej uparta i bezwzględna i spowoduje rozstrzygnięcie zbrojne dla poparcia swej intelektualnej koncepcji.
W 1914 roku walka przeciwko socjaldemokracji była rzeczywiście możliwa, ale brak praktycznych środków budził obawy, jak długo mogłaby być prowadzona pomyślnie. W tym względzie istniała poważna luka”.
(HITLER, MEIN KAMPF)
Hitler lub ktokolwiek, kto napisał to za niego, ma całkowitą rację, kładąc nacisk na słabość w walce z marksizmem. Ale jego racja jest racją przebiegłego taktyka, a nie myśliciela, albo historycznego lidera. Marksizm jest silny i niepokonany ze względu na jego teorię światopoglądową; my więc też musimy stworzyć teorię światopoglądową, by go pokonać: taki jest tok rozumowania. Znów tylko negatywne podejście do marksizmu dyktuje ideologię i popyt na nią; Marksizm pozostaje jedyną pozytywną, dominującą siłą. Oczywiste jest, że żadna teoria światopoglądową nie jest tworzona w ten sposób, a jedynie substytut takiej teorii.
Wrażenie „nowej ideologii”, która odurza bardziej fanatycznych i emocjonalnych popleczników faszyzmu, dając im iluzję wyzwolenia ze starych przesądów i nową dynamiczną siłę, w rzeczywistości nie reprezentuje żadnej nowej ideologii wyróżniającej się od ogólnej ideologii kapitalizmu, a raczej reprezentuje typową ideologię najnowocześniejszej fazy kapitalizmu – to znaczy zaostrzone wyrażenie wszystkich tendencji gnijącego kapitalizmu i imperializmu w okresie generalnego kryzysu. Pogarda konstytucji i legalizmu, gloryfikacja przemocy, zaprzeczenie wszystkich liberalnych, egalitarnych i humanitarnych idei, potrzeba silnego państwa, intronizowanie wojny jako najwyżej formy ludzkiej aktywności – to wszystko to typowe wyrażenia nowoczesnego monopolistycznego kapitalizmu. Nie są one unikalne dla faszyzmu; w faszyźmie są jedynie wyrażane z większą brutalnością. W wierszach Kiplinga, w agitacji dla wojny burskiej w Daily Mail, w wojennej dyktaturze Lloyda George’a, który szorstko przejeżdża po prawach konstytucyjnych, by dotrzeć do celu zadania „nokautującego ciosu”, jest obecny zarodek ducha faszyzmu. I rzeczywiście faszyzm historycznie wyrósł z wojennej agitacji i w inspiracji płynącej z władz wojskowych we Włoszech i Niemczech.
Nie ma nic oryginalnego ani kreatywnego w faszyźmie. Ani jedna kreatywna idea lub osiągnięcie nie ma korzeni w faszyźmie. Krytyka liberalizmu i liberalnej, kapitalistycznej demokracji, wraz z jej sprzecznością pomiędzy suwerennym „obywatelstwem” a rzeczywistością niewolnictwa płacowego jest pożyczona z Marksa. Lecz konkluzja Marksa, która sama uzasadnia krytykę i wskazuje rozwiązanie poprzez obalenie klas, co sprawi, że obywatelstwo stanie się rzeczywistością, jest ominięta; ponieważ dla faszyzmu sprzeczność pomiędzy formalnym „obywatelstwem” a rzeczywistością pozostaje, tak samo, jak w liberaliźmie, tylko że z silniejszym przymusem i poddaństwem, by ją utrzymać.
Pseudo-rewolucyjne pułapki, udawany „podbój władzy”, nowa forma rządu oparta na jednej partii zespolonej z ogółem populacji jest zniekształconą ze służalczą imitacją karykaturą Rosyjskiej rewolucji, obróconej do góry nogami. Ale ostatecznie nie zdołano odtworzyć nawet karykatury; podczas gdy pożyczono ideę jednej partii (tylko że w tym wypadku partii autokratycznej, a nie demokratycznej), rdzeń systemu, sowieckie rady robotnicze, wcielanie ludzkich mas bezpośrednio w pracę rządu przez ich własne, demokratyczne organy, nie może zostać skopiowany nawet jako karykatura. Wręcz przeciwnie, uprzednio wybrane rady komunalne musiały zostać obalone i zastąpione przez arbitralną władzę Podesty lub Prefekta, a w Niemczech przez państwowego komisarza, narzuconego z góry, który ignoruje nawet nominalnie demokratyczne organy.
Teoria ekonomicznego regulowania prywatnego przemysłu przez państwo i kolaboracji klasowej w „państwie korporatywistycznym”, to znaczy zsyndykalizowanego kapitalizmu państwowego z odrobinką udawanej „reprezentacji ludzi pracujących”, jest pożyczona z całego nowoczesnego rozwoju monopolistycznego kapitalizmu we wszystkich krajach. Konkretniej, są to typowe teorie nowoczesnego liberalizmu i socjalnej demokracji, wraz z ich „zorganizowanym kapitalizmem”, „zarządami narodowego planowania”, „narodowymi radami ekonomicznymi”, „połączonymi radami przemysłowymi” i całą resztą aparatu teorii i instytucji, które ciągle i coraz bardziej rozwijały się w erze imperializmu, a przede wszystkim przed wojną, zanim faszyzm jeszcze istniał. Oprócz osobliwych, faszystowskich metod przymusu, wszystkie zasadnicze formalne teorie „państwa korporatywistycznego” znajdują równoległe teorie w żółtej książce liberalizmu.
Ostatni element, narodowo-szowinistyczna ideologia, antysemityzm i teorie rasowe, są pożyczone, bez żadnej nowej cechy, z typowych starych konserwatywnych i reakcyjnych partii. Teorie utylizowane przez Bismarcka i przez Cara Nikołaja, rozpropagowane przez propagandę Pan-Germanizmu i Pan-Sławizmu.
Cały światopogląd i ideologia faszyzmu jest niczym więcej jak szmacianą torbą pożyczek z jakiegokolwiek źródła, która zakrywa rzeczywistość i praktykę nowoczesnego, monopolistycznego kapitalizmu w okresie kryzysu i ekstremalnego konfliktu klasowego. Nie ma ani jednej kreatywnej idei. Kapitalizm w swym czasie, w jego wczesnych, progresywnych dniach, był konstruktywny i w ogromnym stopniu popchnął całą ludzką kulturę w każdej jej dziedzinie. Rewolucja francuska rozprzestrzeniła w świecie nowe życie i nowe zrozumienie. Dziś jesteśmy dumnymi spadkobiercami rezultatu tej zmiany, nawet jeśli możemy teraz dostrzec, że jej burżuazyjna podstawa nieuchronnie ustanowiła limit tego, co ta zmiana może osiągnąć. Rosyjska rewolucja otworzyła nową erę, na skalę przekraczającą jakąkolwiek uprzednią zmianę w ludzkiej historii, a dopiero tylko zaczyna osiągać pełen zakres zmian. Lecz faszyzm nie stworzył nic i nic nie może stworzyć, ponieważ faszyzm jest wyrażeniem wyłącznie zepsucia i śmierci.
2. DEMAGOGIA JAKO NAUKA
„Bolszewizm puka do naszych bram. Nie możemy pozwolić sobie na wpuszczenie go. Musimy zorganizować się przeciwko niemu, stanąć ramię w ramię i trzymać się mocno. Musimy dopilnować, by ameryka pozostała cała, bezpieczna i niezanieczyszczona. Musimy trzymać pracowników z dala od czerwonej literatury i czerwonych podstępów; musimy dopilnować, by ich umysły pozostały zdrowe”. (Al Capone)
Powyższy cytat Ala Capone jest odpowiednim wstępem do antykomunistycznej ideologii faszyzmu. Powaga wezwania do utrzymania obecnego społeczeństwa w „niezanieczyszczeniu” w obliczu komunistycznej zarazy, dokonana przez złodzieja i gangstera na pierwszy rzut oka wydaje się komiczna; ale w rzeczywistości jest całkowicie racjonalna. Nikt nie ma szczerszej troski i zapału do zachowania instytucji własności prywatnej jak złodzieje – bez niej ich profesja byłaby niemożliwa i spotkaliby się z nieprzyjemną alternatywą przymusu zarobienia na własne życie pracą. Z drugiej strony, nie mogą oni otwarcie proklamować wartości złodziejstwa i gangsteryzmu jako podstawy swojego stanowiska; dla celów publicznych odwołują się do najwyższych wartości moralnych, do utrzymania społeczeństwa w „niezanieczyszczeniu” i utrzymaniu „umysłu” pracownika w „zdrowiu”.
Ton wysokiej moralności przenika całą faszystowską propagandę i towarzyszy ich gangsterskim wybrykom. Nie powinniśmy o tym myśleć jako o sprzeczności; obie te cechy kroczą razem w czasach rozpadu. Jak wspominał Plechanow:
„Marks bardzo słusznie powiedział, że im bardziej rozwija się sprzeczność pomiędzy wzrastającymi siłami wytwórczymi a istniejącym ustrojem społecznym, tym silniej przesiąka obłudą ideologia klasy panującej. Ale im więcej życie ujawnia kłamliwość tej ideologii, tym wznioślejszy i moralniejszy staje się język tej klasy („Sankt Max", Dokumente des Sozialismus, August 1904, str. 570—371). Słuszność tego twierdzenia szczególnie jaskrawo rzuca się w oczy obecnie, gdy na przykład w Niemczech szerzenie się rozpusty, zdemaskowanej przez proces Hardena i Moltkego, idzie w parze z „odrodzeniem idealizmu” w naukach społecznych”. (Plechanow, Podstawowe zagadnienia marksizmu, rozdział 15)
Proces opisany przez Plechanowa zaszedł wyraźnie dalej w Niemczech i w całym dzisiejszym kapitalistycznym społeczeństwie. Fakt tego, że wielu z głównych liderów niemieckiego faszyzmu jest nie tylko notorycznymi narkomanami, ale i zboczeńcami, lecz wyrażają się w swych pismach z wielce żartobliwym zapałem, na temat swoich wyczynów polegających na torturach kobiet i szczególnie odrażających morderstwach (np. Ernstes und Heiteres aus dem Putschleben von Killingera, który został mianowany komisarzem Saksonii i Namiestnikiem Rzeszy przez Hitlera), podczas gdy w swym programie domagają się ochrony „moralności i poczucia godności rasy Germańskiej”, nie jest sprzecznością, a raczej wyrażeniem ogólnej zasady.
Mistyczny i otwarcie nieracjonalny charakter faszystowskiej ideologii i propagandy jest nieuniknionym wyrażeniem jego roli klasowej w utrzymaniu dominacji w rękach rozpadającej się klasy. Obecna sytuacja świata kapitalistycznego jest nieracjonalna do najwyższego stopnia. Nie jest racjonalne, aby jedzenie było niszczone, podczas gdy miliony są niedożywione, by budowlańcy pozostawali bez pracy, podczas gdy mieszkania stają się coraz bardziej przeludnione i nieadekwatne, by masy ludzkie musiały oszczędzać, ponieważ wyprodukowano nadmiar; albo, by uczeni ekonomiści dyskutowali na temat „niebezpieczeństwa” obfitości plonów. Ale to wszystko jest obecne na teraźniejszym etapie kapitalizmu. Dlatego kapitalizm nie może już obronić się na racjonalnych podstawach, tak jak zwykł to robić dawniej, kiedy argumentował, że kapitalistyczny system, choć okrutny, oznacza maksymalny rozwój użycia surowców naturalnych i maksymalny materialny dobrobyt. Dzisiaj takie argumenty są zbywane jako niskie, materialistyczne, utylitarystyczne, jedynie racjonalne argumenty niewarte wyższej ludzkiej natury – charakterystyki rozbitego dziewiętnastowiecznego światopoglądu dawno zastąpione już przez dwudziestowieczną „duchowość” i „odrodzenie idealizmu”. Dzisiejszy kapitalizm broni się na podstawach mistycznych. „Rasa”, „naród”, „chrześcijaństwo”, „duchowość”, „tajemnica patriotyzmu”, „wiara” – to jest język nowoczesnych obrońców kapitalizmu, a w szczególności język faszyzmu.
Musollini więc, definiując faszyzm, mówi z pogardą o „doktrynach” i wywyższa „wiarę”:
„[…] konieczność działania nie pozwalała na dociekania lub wyczerpujące opracowania doktryny. Walczyło się po miastach i po wsiach. Dyskutowało się, lecz — co jest świętsze i donioślejsze — szło się na śmierć. Umiało się umierać. Mógł być brak doktryn — pięknie wykończonych z podziałem na rozdziały i paragrafy, przyprawionych objaśnieniami, lecz zastępowało doktrynę coś bardziej decydującego: wiara.” (Mussolini, Doktryna faszyzmu)
Gentile, filozof faszyzmu, definiuje faszystowskie państwo jako „twór całkowicie duchowy”. Hitler definiuje państwo jako coś, co „nie ma nic wspólnego z żadną ekonomiczną koncepcją, ani ekonomicznym rozwojem”, a raczej „organizacją społeczeństwa dla jego lepszego funkcjonowania”. (A. Hitler, Mein Kampf, rozdział IV)
Brytyjska unia faszystów, w swej krótkiej definicji faszyzmu deklaruje:
„Wierzymy w kooperację wszystkich klas, w solidarność wszystkich jednostek narodu i sprawiedliwość – oraz tajemnicę patriotyzmu” (The Blackshirt, nr 34, 1933)
Bottomley w swych wojennych przemowach i artykułach ma wiele podobnych, podniosłych paragrafów. Ten rodzaj „idealnego” „duchowego” języka jest typowy dla wszystkich łajdaków, łotrów, handlarzy wojennych, gangsterów, Kreugerów, Al Caponów, Morganów, MacDonaldów, Mussolinich, Hiderów, Romanowów i wszystkich, którzy żyją, żerując na swych bliźnich ludzkich istotach i nie potrafią stanąć w obliczu prostego, racjonalnego, materialistycznego przeanalizowania ich roli i organizacji społeczeństwa.
W tym uniesieniu mistycznego „uczucia” ponad rozsądek – niezależnie, czy narodowego „uczucia”, religijnego „uczucia”, rasowego „uczucia” itd. - jako ostatecznej podstawy, Hegel (który sam był filozoficznie idealistą, ale bardziej solidnym), pisał z zajadliwą pogardą w Fenomenologii ducha.
„Powołując się na uczucie, na tę swoją wewnętrzną wyrocznię, pospolity rozsądek ma przeciw temu [ist er gegen den], kto się [z nim] nie zgadza, gotową odpowiedź [fertig]; zmuszony jest oświadczyć, że nie ma nic więcej do powiedzenia komuś, kto nie znajduje w sobie i nie czuje tego samego; — innymi słowy: depcze korzeń człowieczeństwa [Humanität], Naturą człowieczeństwa jest bowiem dążenie do ugody z innymi, a jego egzystencją jest tylko faktycznie istniejąca wspólnota między świadomościami. To, co anty-ludzkie, zwierzęce polega na tym, że [jednostka] zatrzymuje się na uczuciu i tylko przez nie może się kontaktować [z innymi] [sich mitteilen].
„Depcze korzeń człowieczeństwa” – to wyrażenie można zaaplikować do wszystkich rasowych, mistycznych, nieracjonalnych, antyhumanitarnych i antymiędzynarodowościowych ideologii faszyzmu. Ich rezultatem w każdym przypadku jest to samo – prowadzą tylko do tego, co „nieludzkie i brutalne”.
Prawdą jest, że esencją propagandy faszyzmu jest demagogia, zabrana do jej najbardziej ekstremalnego stopnia rozwoju. Można więc powiedzieć, że marksizm reprezentował rozwój socjalizmu od utopii do nauki, a faszyzm reprezentuje rozwój kapitalistycznej demagogii od amatorstwa do nauki. Już prekursorzy faszyzmu, Northcliffe, Lloyd George, Bottomley, Hearst i inni zrobili wiele, by wskazać drogę i wyłożyć ogólne metody; lecz były one wciąż chaotyczne i indywidualistyczne i nigdy nie rozwiązały całkowicie skomplikowanego i sprzecznego problemu budowy reakcyjnego masowego ruchu, który będzie jednocześnie „popularny” w formie i antypopularny w treści. Hitler szczodrze wyraża wdzięczność swoim prekursorom, zwłaszcza Northcliffowi, Lloydowi Georgowi i brytyjskiej wojennej propagandzie, którą uważa za model, z którego się uczył, podziwiając jej „psychologiczną wyższość”; w szczególności podziwia on ideę udawania walki za „wolność małych krajów” jako o wiele lepszą motywację, która „prowadzi ludzi na ich śmierć”, niż mówienie im o prawdziwych celach wojny; chwali Lloyda Georga jako „wielkiego demagoga”, którego „prymitywność” jest „dowodem wysokich kompetencji politycznych”. Lecz w rzeczywistości faszyzm dalece przegonił te modele w swej systematyzacji grania na każdym zacofanym uczuciu, instynkcie i ignorancji populacji, w pozbawionych skrupułów programach, stworzonych, by dotrzeć do jakiejkolwiek sekcji populacji bez szacunku wobec spójności oraz w bezczelności nagłych zmian i wypierania się własnych programów.
Czym jest demagogia? Klasy rządzące używają epitetu „demagog” wobec każdego rewolucyjnego lidera ludzkich mas, który budzi ich do walki w celu obalenia ich tyranów, uosobiony w najdoskonalszej formie np. jako Lenin albo Liebknecht. To jest rażąco błędne użycie języka; ponieważ relacja rewolucyjnego lidera z ludzkimi masami jest oparta na ścisłym szacunku do obiektywnej prawdy, popularnej, lub niepopularnej, oraz najbardziej spójnym i niezachwianym działaniu w interesach walki ludzkich mas o wyzwolenie przeciwko całej opozycji, nieważne jak potężnej. Z drugiej strony demagogia jest sztuką grania na nadziejach i strachach, emocjach i ignorancji biednych i cierpiących, dokonywaną dla korzyści bogatych i potężnych. To najwredniejsza ze sztuk. To jest sztuka faszyzmu.
Analiza programów włoskiego i niemieckiego faszyzmu ukazuje systematyzację tej metody, która jest skrupulatnie kopiowana przez dzisiejszy brytyjski faszyzm.
Niekoniecznym jest powracanie do wcześniejszych dokonań Mussoliniego. Kiedy w 1910 zadeklarował, że „proletariat nie ma ojczyzny, ani w prawdzie nie ma jej burżuazja. W razie wojny my, socjaliści, nie pójdziemy na front – dokonamy powstania wewnątrz własnych granic”, lub, kiedy w 1912 potępił Bissolatiego za zdradę, gdy uznał króla, którego sługą Mussolini sam później został. To typowe czyny wszystkich zachodnioeuropejskich socjal demokratów, Millerandów i Briandów, MacDonaldów i Snowdenów. Jest o wiele ważniejsze, by zacząć od wczesnego programu włoskiego faszyzmu w 1919-22.
Wczesny program włoskiego faszyzmu był, w słowach wczesnego rzecznika faszyzmu, profesora G. Volpe (profesora historii współczesnej na uniwersytecie w Mediolanie) „mglistym programem… poniekąd demagogicznym i rewolucyjnym”. Posiadał punkty następującego typu:
„OBALENIE MONARCHII, SENATU I SZLACHTY.
Republika i powszechne prawo wyborcze do wyboru zgromadzenia konstytucyjnego
Międzynarodowe rozbrojenie i obalenie przymusu służby wojskowej,
KONFISKATA WŁASNOŚCI KOŚCIELNEJ
Konfiskata wojennych nadzysków, podatek od kapitału; likwidacja giełdy papierów wartościowych i rozwiązanie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością i banków
ZIEMIA DLA CHŁOPÓW
Przekazanie przemysłu syndykatom techników i pracowników”.
Włoski faszyzm systematycznie gratulował okupacji fabryk przez pracowników, zamieszki żywnościowe, strajki, zajęcia ziemi przez chłopów i wzywał do wieszania spekulantów z latarni i podobne.
Koniecznym jest rozważyć ten program faszyzmu w porównaniu do jego osiągnięć u władzy, by zrozumieć znaczenie demagogii. W porównaniu z faszyzmem osiągnięcia typowego „polityka dawnego sortu” w obietnicach politycznych i następnie ich bezczeszczenia to dziecinada, która w kontraście z faszyzmem jest prawie szczera. Polityczna historia w całym jej zakresie od Machiavelliego do Tammany Hall nie zna nic podobnego do bezczelnej nieszczerości równej faszyzmowi.
Program niemieckiego narodowego socjalizmu prześcignął włoski faszyzm w bezwstydnej demagogii. Na bardziej zaawansowanym stopniu rozwoju Niemiec, było to konieczne, by faszyzm proklamował cel osiągnięcia „socjalizmu”. Kuppowie i Thyssenowie, Deterdingowie i Hohenzollernowie zapłacili, by szerzyć propagandę „socjalizmu”. Program dwudziestu pięciu punktów, przyjęty w 1920 i proklamowany przez kongres 1926 roku jako „niezmienny”, wyłożył między innymi takie roszczenia:
„LIKWIDACJA PRZYCHODU NIEPOCHODZĄCEGO Z PRACY
LIKWIDACJA NIEWOLNICTWA STÓP PROCENTOWYCH
KONFISKATA WSZYSTKICH ZYSKÓW WOJENNYCH
UPAŃSTWOWIENIE WSZYSTKICH TRUSTÓW
UDZIAŁ W ZYSKACH DUŻYCH PRZEDSIĘBIORSTW
Konfiskata ziemi dla komunalnych celów bez kompensacji
KARA ŚMIERCI DLA LICHWIARZY I WYZYSKIWACZY”
Znaczenie tych wzniosłych „rewolucyjnych” i „socjalistycznych” celów było zamierzenie niejasne. Podaje się, ze dwóch żarliwych uczniów i zwolenników narodowego socjalizmu poprosiło Goebbelsa o wyjaśnienie słynnego punktu jedenastego, czyli jak osiągniętoby „likwidację niewolnictwa stóp procentowych”? Otrzymali odpowiedź, według której jedyna „likwidacja” byłaby likwidacją logicznego myślenia w głowach tych, którzy próbują to zrozumieć.
„Interpretacja” została przywołana w odniesieniu do punktu siedemnastego o konfiskacie ziemi. To roszczenie ewidentnie zaalarmowało głupszych, wielkich włościan, którzy zażądali pisemnego zapewnia, podczas gdy głowy wielkiego biznesu i finansów pozostały całkowicie niewzruszone okropnym mieczem Damoklesa wiszącym nad ich głowami w formie „upaństwowienia trustów”, „likwidacji przychodu niepochodzącego z pracy” oraz „kary śmierci dla lichwiarzy i wyzyskiwaczy”. A zatem w 1928 została dodana poprawka do „niezmiennego” programu:
„Należy odpowiedzieć na fałszywą interpretację naszego punktu 17 programu ze strony naszych przeciwników.
Ponieważ Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza uznaje zasadę własności prywatnej, oczywiste jest, że wyrażenie „konfiskata bez odszkodowania” odnosi się jedynie do ewentualnych prawnych możliwości konfiskaty, jeśli zajdzie taka potrzeba, ziemi nielegalnie nabytej lub nieadministrowanej zgodnie z narodowym dobrem. Jest to skierowane przede wszystkim przeciwko żydowskim firmom, które spekulują na ziemi.”
Ten przypadek oficjalnej ‘interpretacji’ wiele mówi o rzeczywistym charakterze całego programu.
W tym samym czasie czasami dawano zapewnienia bardziej nieprzekonanym kapitalistom. Oficjalny list tego typu wysłało dowództwo partyjne w Dreźnie Weimarskiemu kapitaliście, który wahał się okazać finansowe wsparcie z powodu „antykapitalistycznej” propagandy. Wyjaśniono mu, że nie powinien przejmować się antykapitalistycznymi „sloganami”, ponieważ zostały one zaadoptowane tylko „z powodów dyplomatycznych”. List ten trafił w ręce przeciwników nazistów w 1930 i został opublikowany. W tekście listu znajdujemy poniższy fragment:
„Nie pozwól sobie być wciąż zdezorientowanym przez teksty na naszych plakatach… Oczywiście, że są tam slogany takie jak „przecz z kapitalizmem!” itd.; są one konieczne, ponieważ pod hasłem „niemieckiego narodu”, albo tylko „narodu” nie osiągniemy naszego celu, nie mamy przyszłości. Musimy używać języka rozgoryczonych socjalistycznych robotników… inaczej, nie będą się przy nas czuć jak u siebie. Nie prezentujemy bezpośrednio naszego programu z powodów dyplomatycznych.”
(List przewodnika partii w dreźnie do przemysłowca Fritche w Weimarze – źródło: Germany Puts the Clock Back, Edgar Mowrer)
Ten oświecający list zawiera komentarz na temat prawdziwego znaczenia faszystowskiej „demagogii” i jej celu.
3. Kapitalizm, socjalizm i państwo korporacjonistyczne
„Faszyzm różni się od socjalizmu głównie tym, że w państwie korporacjonistycznym będziesz mógł zachować własność nad swoim biznesem”
(„Fascism Calling to the Industrialists and Business Men”, The Fascist Week, January 19-25, 1934)
Faszyzm usiłuje przedstawić się jako trzecia alternatywa, odrębna od zarówno kapitalizmu, jak i socjalizmu. Robotnikom faszyzm mówi, że nie wpiera kapitalizmu. Pracodawcom faszyzm mówi, że nie wspiera socjalizmu. Jak na to, że faszyzm ma być osobną, pozytywną koncepcją, pozostaje ekstremalnie mglisty. Dopiero po kilku latach istnienia faszyzm włoski wypracował formułę „państwa korporatywistyczne”, by zakryć swój cel. Niemiecki faszyzm wypracował formułę „narodowego socjalizmu”. Obie te formuły mają na celu reprezentować tę „trzecią alternatywę” wobec kapitalizmu i socjalizmu.
Ta domniemana „trzecia alternatywa” – to pomylone marzenie drobnomieszczańskiej ideologii pozostaje mitem i nie może być czymkolwiek innym niż mitem. Jest to w rzeczywistości nic więcej, jak powtórka starego drobnomieszczańskiego marzenia o społeczeńśtwie klasowym bez sprzeczności klasowych i walki klas – tym razem użytego, by zamaskować w rzeczywistości najbardziej przymusowe państwo klasowe i klasową represje. „Korporacjonistyczne państwo” jest tak naprawdę przeźroczystą suknią maskaradową nowoczesnego kapitalizmu, czyli rozwiniętej państwowej organizacji przemysłu i całkowitej represji wszystkich niepodległych organizacji i praw pracowniczych.
Ekonomicznie, w warunkach nowoczesnego społeczeństwa opartego na przemyśle na wielką skalę, może istnieć tylko kapitalizm lub socjalizm. Czym jest kapitalizm? Kapitalizm odznacza się (1) produkcją dla zysku, (2) klasową własnością środków produkcji, (3) zatrudnianiem nieposiadającego nic proletariatu w zamian za pensję. Czym jest socjalizm? Socjalizm odznacza się (1) wspólną własnością środków produkcji wśród pracowników, którzy stanowią całe społeczeństwo, (2) produkcją dla użytku. Obecna, modna, wulgarna gadka wszystkich burżuazyjnych dziennikarzy i polityków o „zaniku w dzisiejszych czasach granicy między kapitalizmem a socjalizmem” jest oparta tylko na tym, że kapitalizm mylony jest ze starym, leseferystycznym, kapitalizmem na relatywnie małą skalę, lub dziewiętnastowiecznym indywidualizmem, podczas gdy socjalizm mylony jest z państwową interwencją. Tak więc cechy typowe dla nowoczesnego kapitalizmu, czyli imperializmu, takie jak np. rosnąca rola państwa w organizacji kapitalizmu, określane są jako „socjalizm”, podczas gdy rzeczywistość pracy najemnej, zysków i podziałów klasowych pozostaje niezmieniona, a nawet zintensyfikowana. To zagmatwane zamieszanie, wspólne dla wszystkich kapitalistów, labourzystów i faszystowskiej ideologii, które jest hodowlą wszystkich demagogicznych prób faszyzmu w maskowaniu swojego kapitalistycznego charakteru, staje się niemożliwe, gdy tylko zostanie zrozumiana klasowa analiza kapitalizmu.
Faszyzm, widziany przez pryzmat podanych wcześniej cech, jest ekonomiczne identyczny do kapitalizmu i reprezentuje tylko specjalną metodę utrzymania władzy i tłamszenia robotników. Faszyzm jest społeczeństwem produkującym zysk, jest społeczeństwem klasowym i społeczeństwem opartym na wyzysku. Podobnie jak we Włoszech i Niemczech, produkcja jest kontynuowana dla zysku; środki produkcji są własnością małej mniejszości, wyższej warstwy, która otrzymuje ogromne przychody z tytułu posiadania własności nad nimi; robotnicze masy są odcięte od własności, pracują za pensję, produkując wartość dodatkową dla ich właścicieli, lub są niezatrudnieni, jeżeli zatrudnienie ich nie przynosi zysku. To są znane nam cechy kapitalizmu we wszystkich krajach, tak samo, jak kryzysy i masowe bezrobocie. Faszystowskie kraje niczym nie różnią się od innych kapitalistycznych krajów w tych aspektach. Faszystowskie Włochy i faszystowskie Niemcy nie są w lepszej sytuacji niż niefaszystowska Francja, czy niefaszystowska Brytania (w rzeczywistości są w gorszej sytuacji, ale z powodów niekoniecznie powiązanych z faszyzmem); ekonomicznie są na tej samej tratwie, kapitalistycznej tratwie. Jedyny kontrast zapewniony jest przez krainę konstrukcji socjalistycznej, Związek Radziecki, który zakończył bezrobocie i zapewnił gigantyczny rozwój produkcji, podczas gdy produkcja niszczeje we wszystkich państwach faszystowskich i kapitalistycznych.
Nacisk na te wszystkie podstawowe fakty jest konieczny, zanim rozważymy bliżej konkretne ekonomiczne instytucje faszyzmu, ponieważ faszystowska propaganda, cechująca się raczej bezczelnymi twierdzeniami niż jakąkolwiek próbą obiektywnej i naukowej analizy, tak silnie zaprzecza kapitalistyczną bazę ekonomiczną faszyzmu, że może łatwo wprowadzić w błąd tych, którzy mylą słowa z faktami. Ponieważ to twierdzenie jest sercem ekonomicznych wyjaśnień faszyzmu, koniecznym będzie przyjrzeć się bliżej najpierw faszystowskiej linii propagandowej wobec kapitalizmu; a po drugie, faszystowskiej linii propagandowej wobec „socjalizmu”, zilustrowanej przez „narodowy socjalizm”; i na koniec musimy rozpatrzyć pozytywne ekonomiczne zasady i praktykę faszyzmu, zilustrowaną przez państwo korporacjonistyczne albo niemiecki kodeks pracy.
Faszystowska linia wobec kapitalizmu odznacza się ekstremalnymi sprzecznościami z samą sobą. Według Hitlera nie ma czegoś takiego jak „system kapitalistyczny”. Pisze on:
„Nie ma czegoś takiego jak system kapitalistyczny. Pracodawcy wypracowali sobie drogę na szczyt dzięki ich przemysłowi i efektywności. Dzięki tej cnocie zostali wyselekcjonowani, by należeć do wyższej sfery, mają więc prawo dowodzić. Każdy dowódca przemysłu zabroni jakiejkolwiek ingerencji rady fabryki”.
A jednak, według Mussoliniego, według jego przemowy do rad korporacji 14 Listopada 1933, obecny kryzys jest „ogólnym kryzysem kapitalizmu”. Definiuje on kapitalizm w następujący sposób:
„Kapitalizm w jego najbardziej rozwiniętej formie jest masową produkcją dla masowej konsumpcji, finansowanej narodowo i międzynarodowo przez anonimowy kapitał”.
Po błyskotliwym zdefiniowaniu „kapitalizmu” w kategoriach „kapitału” (musi się sam tak zaplątać, ponieważ gdyby spróbował przeanalizować kapitał, musiałby obnażyć kapitalistyczną bazę ekonomiczną faszyzmu), przechodzi do wyróżnienia trzech okresów kapitalizmu: okresu wolnej konkurencji od 1830 do 1870, okres „zastoju” lub „stagnacji”, czyli okres wielkich trustów od 1870 do 1913 i okres „dekadencji” od czasu wojny. Następnie zadaje pytanie:
„Kryzys, który trzyma nas w swoich szponach przez cztery lata – czy jest on kryzysem w kapitalistycznym systemie, czy kryzysem systemu kapitalistycznego?”
I dociera do konkluzji, że kryzys, który trzyma faszystowskie Włochy w szponach, jest kryzysem systemu kapitalistycznego, który według Hitlera nie istnieje. Ale po dotarciu do tej ważnej konkluzji, usiłuje następnie argumentować, że Włochy „nie są kapitalistycznym krajem”. Na czym bazuje on swoje argumenty? Na wymówce, że we Włoszech dominuje rolnictwo i mały przemysł (tak jakby robiło to jakąkolwiek różnicę dla dominacji klasy kapitalistów i kapitalistycznego wyzysku, który wysysa nie tylko pracę robotników przemysłowych, ale również chłopów i małych producentów). Ale jeśli ta struktura sprawia, że Włochy nie są „kapitalistyczne”, to znaczy, że Włochy przed faszyzmem również nie były „kapitalistyczne”. Skoro nie były „kapitalistyczne” przed faszyzmem, to jakie były? Znów nie podaje on żadnej odpowiedzi, która nie podważałaby całej jego próby zaprezentowania faszystowskich Włoch jako cokolwiek innego w jej bazie ekonomicznej w porównaniu do przed faszystowskich Włoch. Na koniec twierdzi, że ponieważ korporacjonistyczny system nie zdołał uratować Włoch z kryzysu kapitalizmu, który „trzyma Włochy w swoich szponach od czterech lat”, system korporacjonistyczny może zostać polecony innym kapitalistycznym krajom, by również je uratować:
„Docieramy do ostatniego pytania: czy zasady korporacjonizmu mogą być zaaplikowane w innych krajach? Nie ma ku temu żadnych wątpliwości. Skoro istnieje ogólny kryzys kapitalizmu, rozwiązanie w postaci państwa korporacjonistycznego wydaje się konieczne w innych krajach”.
Gdyby tak było, musiałby pokazać, że „rozwiązanie w postaci państwa korporacjonistycznego” zostało zaaplikowane we Włoszech, które cierpiało tak samo, jak każde inne kapitalistyczne państwo z powodu kryzysu kapitalistycznego. Lecz co mówił, kiedy kryzys 1929-1930 roku uderzył we Włochy? Czy twierdził, że „rozwiązanie w postaci państwa korporacjonistycznego” uratuje Włochy? Wręcz przeciwnie, twierdził, że faszystowskie Włochy nie są w stanie zrobić nic więcej wobec kryzysu niż inne państwa kapitalistyczne. W swojej przemowie pierwszego października ogłosił:
„Sytuacja znacznie się pogorszyła na całym świecie, włącznie z Włochami… Państwo nie może dokonać cudów. Nawet pan Hoover, najpotężniejszy człowiek w najbogatszym kraju świata, nie zdołał posprzątać w swoim domu”.
„Państwo” (to jest faszystowskie państwo) „nie może dokonać cudów”. Nie może liczyć na to, by dokonać więcej niż inne państwa kapitalistyczne. Zupełnie słusznie i po praz pierwszy bardzo szczerze powiedziane. Lecz w tym wypadku co dzieje się z wychwalaną przewagą faszyzmu i domniemaną emancypacją faszyzmu od kapitalizmu i jego sprzeczności?
Jest ewidentne, że mamy do czynienia z plątaniną niejasności i sprzeczności bez podjęcia próby poważnego myślenia (co można by dalej udowodnić niekończącymi się przykładami twierdzeń i stanowisk wszystkich głównych dowódców faszyzmu). Przejdźmy teraz do linii faszyzmu wobec „socjalizmu”. Mussolini w swojej przemowie 13 Stycznia 1934 stanowczo potępia „socjalizm” jako „biurokratyzacje ekonomii”. Według niemieckiego faszyzmu „socjalizm” jest ideałem, dopóki jest on „narodowym socjalizmem”. Ale cóż mają na myśli przez „socjalizm”? Definicje podane przez liderów niemieckiego faszyzmu oferują różnorodność wyboru.
Trzynasty punkt oficjalnego programu głosi „upaństwowienie wszystkich trustów”. Jednakże, oficjalny ekonomiczny teoretyk partii, Feder, wyjaśnia w swym manifeście o obaleniu niewolnictwa stóp procentowych:
„Każdy szczery polityk wie, że ogólna socjalizacja oznacza ekonomiczny rozpad i kompletne bankructwo państwa. Naszym hasłem nie powinna być ‘socjalizacja’, lecz ‘desocjalizacja’”.
Goebbels w swoim małym ABC narodowych socjalistów pisze:
„socjalizacja wszystkich środków produkcji jest absolutnie nieosiągalna”.
Zwracając się do grupy biznesmenów w Hamburgu 15 grudnia 1933, Feder zdobył ich aplauz poprzez zadeklarowanie, że „państwo nie może angażować się w biznes jako konkurencja” i dodając, że „nie obawiajcie się, że wasze przedsiębiorstwa zostaną upaństwowione”.
Gdzie więc jest ten „socjalizm”? Teraz przytoczymy wiele wyjaśnień. Georg Strasser, mówiąc w radiu w imieniu partii 14 czerwca 1932, podał następującą definicję socjalizmu:
„Przez socjalizm rozumiemy rządowe metody ochrony jednostki lub grupy przed jakiegokolwiek rodzaju wyzyskiem. Przejęcie kolei przez państwo i tramwajów, elektrowni i gazowni przez gminy; emancypacja chłopów przez Barona von Steina i wdrożenie systemu gildii do państwa; Pruski system selekcji oficerów według zasług; nieprzekupność niemieckich oficjałów; stare mury, ratusz miejski, katedra wolnego imperialistycznego miasta – to są wyrażenia niemieckiego socjalizmu, które sobie wyobrażamy i których żądamy”.
„Socjalizm”, po łagodnym przejściu przez etapy gazowo-wodnego Fabianizmu z dodatkiem mieszanki „gildii” ostatecznie spoczywa na stabilnym gruncie „starych murów… katedry” i „pruskiego systemu oficerów”.
Goebbels podaje bardziej sprecyzowaną definicję w swojej broszurze „Prusy muszą znowu stać się pruskie”:
„Socjalizm jest prusactwem. Koncepcja „prusactwa” jest identyczna z tym, co mamy na myśli, kiedy mówimy o socjaliźmie”.
ORAZ W SWOJEJ PRZEMOWIE W PRUSACH WSCHODNICH:
„Nasz socjalizm jest tym, co napędzało królów Pruskich i co jest odzwierciedlone przez marsz pruskich pułków grenadierów; jest socjalizmem obowiązku”.
Niemożliwe jest, by nie przypomnieć sobie komentarzy Marksa wobec „Niemieckiego socjalizmu” (pomimo wszystkich różnic) prawie sto lat temu:
„Ze swej strony socjalizm niemiecki poznawał coraz lepiej swe powołanie – być napuszonym przedstawicielem drobnomieszczańskiego filistra.
Ogłosił on naród niemiecki za naród wzorcowy, a niemieckiego drobnomieszczańskiego filistra za wzorcowego człowieka. Każdej jego podłości nadawał ukryty, wyższy, socjalistyczny sens, w którym ta podłość znaczyła coś wręcz przeciwnego. Konsekwentny do końca, wystąpił on bezpośrednio przeciw „prymitywnie destrukcyjnemu” kierunkowi komunizmu i obwieścił swą bezstronną wyższość, która pozwala mu się wznieść ponad wszelkie walki klasowe”.
(MANIFEST PARTII KOMUNISTYCZNEJ, MARKS I ENGELS)
Ale ten stary „niemiecki socjalizm” był najbardziej szlachetnym idealizmem, jeśli porównamy go z „niemieckim socjalizmem” dwudziestego wieku. Liżąc buty reakcjonistom, mordercy klasy pracującej ubierają znienawidzone militarystyczne, absolutystyczne truchło Prus jako „socjalizm”.
Oczywiste jest, że faszystowskie koncepcje „socjalizmu” są jeszcze mniej warte poważnej dyskusji, niż ich koncepcje „kapitalizmu”. Pozostaje więc rozważyć ich domniemany „nowy” program: państwo korporacjonistyczne – czyli według Mosleya „największą konstruktywną koncepcję jak dotąd wymyślona przez ludzki umysł”.
CZYM JEST PAŃSTWO KORPORACJONISTYCZNE?
Podstawowy oficjalny dokument, Włoska karta pracy z 1927, podpunkt siedem, głosi, że:
„Państwo korporacjonistyczne uważa, że w sferze produkcji prywatna inicjatywa jest najefektywniejszym i najbardziej wartościowym narzędziem dla interesów narodu.
Skoro prywatne przedsiębiorstwo jest sprawą narodową, organizujący to przedsiębiorstwo jest odpowiedzialny przed państwem w kwestii zarządzania produkcją. Z racji, że praca i kapitał kooperują w produkcji, leżą na nich odwrotne prawa i obowiązki. Pracownik jest aktywnym kolaborantem w ekonomicznym przedsiębiorstwie. Pracodawca jest odpowiedzialny za kierunek tego przedsiębiorstwa”.
Te zasady są znane we wszystkich kapitalistycznych państwach.
Standardową pół-oficjalną pracą dotyczącą tej kwestii jest „Włoskie państwo korporacjonistyczne” Fausto Pitiglianiego, które głosi, że:
„Idea niezależności państwa i narodowej jedności to główny motyw leżący u podstaw faszystowskiej teorii rządu…
Równolegle do tej jednoczącej zasady… należy odnotować inne pojęcie zawarte w systemach państwowych, które próbuje zbudować faszyzm, to znaczy ekonomiczną kolaborację różnych kategorii zaangażowanych w produkcje.
Można powiedzieć, że to nowe odejście ekonomiczne leży gdzieś pomiędzy liberalizmem… a komunizmem…
Różne kategorie producentów, które są reprezentowane oficjalnie przez różne stowarzyszenia zawodowe, składające się tylko z pracowników lub tylko z pracodawców, lub z osób należących do jednej liberalnej profesji są zgrupowane w korporacje w celu protekcji i rozwoju poszczególnych gałęzi produkcji. The organy doradcze są organami państwa i ucieleśniają wszystkie elementy zaangażowane w poszczególną gałąź produkcji, to znaczy, kapitał, praca i kierownictwo techniczne. To właśnie charakter tych instytucji jest cechą wyróżniającą nowy porządek ekonomiczny i polityczny we Włoszech, od którego pochodzi epitet „korporacjonistyczny” i które wyróżnia państwo faszystowskie od innych typów państw”.
Paul Einzig w swoich profaszystowskich „Gospodarczych podstawach faszyzmu” (1933) opisuje państwo korporacjonistyczne jako „nowy system ekonomiczny, który fundamentalnie różni się od liberalnego kapitalizmu i komunizmu”:
„W państwie korporacjonistycznym własność prywatna jest szanowana tak, jak w każdym państwie kapitalistycznym. Nie ma wywłaszczania bez kompensacji. Państwo ma jednak prawo do ograniczania i ukierunkowywania użycia środków produkcji i interweniowania w proces dystrybucji zgodnie z interesem publicznym. Prywatna własność jest zasadą, a państwowa interwencja wyjątkiem. Indywidualna inicjatywa nie jest zastąpiona interwencją państwową, lecz państwo zachowuje prawo do uzupełniania indywidualnej inicjatywy, kiedy jest to konieczne; aby uchronić ją przed rozwojem w kierunku szkodliwym dla interesu publicznego i by prowadzić ją tak, by osiągnąć maksymalne korzyści dla całej społeczności”.
Mosley w swoim Faszyźmie w Brytanii opisuje państwo korporacjonistyczne następująco:
„Naszą polityką jest ustanowienie państwa korporacjonistycznego. Jak nazwa wskazuje, oznacza to państwo zorganizowane jak ludzkie ciało. Każdy członek ciała działa w harmonii z celem całości pod przewodnictwem mózgu faszystowskiego rządu. To nie oznacza, że przemysł będzie prowadzony, albo przeszkadzać się będzie mu z Whitehall tak, jak w przypadku organizacji socjalistycznych. Oznacza to, że limity, wewnątrz których będą musiały operować interesy, będą wyznaczone przez rząd, oraz że te limity będą dobrobytem narodu jako całości. Wszystkie mniejsze interesy mają być podporządkowane temu interesowi narodowemu – nieważne, czy prawicowe, czy lewicowe, czy mowa o federacji pracodawców, związku zawodowym, banku, czy profesji. Wszystkie te interesy są wplecione w permanentnie funkcjonującą maszynerię korporacjonistycznego rządu. Wewnątrz korporacjonistycznej struktury interesy związków zawodowych i federacji pracodawców nie będą już sprzeciwionymi sobie armiami, a raczej połączonym kierownictwem narodowego przemysłu. Wojna klasowa zostanie zastąpiona narodową kooperacją. Wszyscy, którzy podążają za sekciarską i anty-narodową polityką, będą powstrzymani mocą zorganizowanego państwa. Zysk będzie możliwy pod warunkiem, że zapewniająca zysk działalność wzbogaca naród zarówno, jak i jednostkę. Zysk nie może być robiony kosztem narodu i klasy pracującej. Korporacjonistyczne państwo zapewni, że naród i pracownicy, którzy są członkami narodu będą dzielić w pełni korzyści płynące z przemysłu”.
Według Pitiglianiego korporacje są organami „doradczymi”. Kontrola leży wśród prywatnych pracodawców, a nad nimi jest państwo – tak jak we wszystkich krajach kapitalistycznych. Korporacje są połączonymi komitetami reprezentantów pracodawców i tak zwanych „reprezentantów pracowników” (po tym, jak wszystkie niezależne organizacje pracownicze zostały zniszczone). Tylko „organizacje pracownicze” rozpoznane przez faszystowskie państwo, nie te wybrane przez pracowników, mogą należeć do korporacji, a jedynym wymogiem jest, że powinny reprezentować jedną dziesiątą pracowników danej branży, by zapewnić sobie rolę reprezentacji wszystkich pracowników tej branży. Funkcjami korporacji, według 44 artykułu dekretu z 1 lipca 1926 są: (i) pojednanie; (ii) zachęcanie do podejmowania działań „służących koordynacji produkcji i poprawie jej organizacji”; (iii) utworzenie giełd pracy; (iv) regulacja szkoleń i praktyk zawodowych.
Czysto nominalny charakter sceniczny korporacji jest ukazany przez fakt, że do 1933, jedenaście lat od ustanowienia faszystowskiego reżimu, nie ustanowiono nawet jednej korporacji, oprócz branży rozrywkowej (w 1930).
„Praca będzie wykonywana bezpośrednio przez ministra korporacji, a więc te głównie nominalne narządy nie będą po prostu »narządami państwa«, jak wymaga teoria, a raczej po prostu dodatkową mocą dla obecnych polityków. W rezultacie nie została formalnie ustanowiona nawet jedna korporacja”.
(H.W. SCHNEIDER, MAKING THE FASCIST STATE, 1928)
W 1933 roku Pitigliani, w swojej już cytowanej powyżej półoficjalnej pracy, w czwartym rozdziale zatytułowanym „Korporacjonistyczna organizacja”, zbliżając się do sekcji trzeciej z majestatycznym tytułem „Korporacje w ich rzeczywistym działaniu”, pisze:
„Niemożliwe jest użycie jakichkolwiek praktycznych rezultatów tego, w jaki sposób system faktycznie funkcjonuje w dziedzinie korporacji. Jak już uprzednio wspomniano, tylko jedna korporacja została ustanowiona we Włoszech”.
W listopadzie 1933 korespondent the Times w Mediolanie pisał (listopad 28, 1933):
„Wiele słyszy się o korporacjonistycznym państwie. Ministerstwo korporacji zostało utworzone, istnieje narodowa rada korporacji, korporacjonistyczny centralny komitet i tak dalej; ale jak dotąd korporacje, to znaczy narządy, które muszą wdrożyć zasady, na których polega cała reforma, jeszcze się nie pojawiły”.
Dopiero w Maju 1934, kiedy krytyka braku korporacji stała się powszechna, szybko zapowiedziano decyzję „centralnego komitetu korporacjonistycznego”, zwołanego przez Mussoliniego 9 maja 1934, by „stworzyć dwadzieścia dwie” korporacje za jednym zamachem (Times, 10 maja, 1934).
Cóż więc reprezentuje, opisane w słowach jego własnych adwokatów, państwo korporacjonistyczne? Według tych opisów musi ono sprowadzać się do:
1. Utrzymanie struktury klasowej społeczeństwa i wyzysku jednej klasy przez drugą pod maską frazesów o „organicznej jedności” i tak dalej;
2. Utrzymanie kapitalistycznej własności, to znaczy „prywatnych przedsiębiorstw”, „zysków” itd.;
3. Umiarkowana państwowa interwencja lub regulacja, gdzie jest to konieczne;
4. Obowiązkowe komitety pojednawcze lub rady przemysłowe łączące pracę i kapitał;
Ale jak dotąd jest to identyczne z zasadami wszystkich nowoczesnych państw kapitalistycznych. Chłodna bezczelność usiłowania zaprezentowania tego jako coś „nowego” jest oparta tylko na naiwnej sztuczce porównywania korporacjonizmu z dawno zmarłą, pre-imperialistyczną, „leseferystyczną” epoką kapitalizmu. Odkąd rozpoczęła się epoka imperializmu, cały nowoczesny kapitalizm rozwijał się wzmacniając państwową regulację i kontrolę, koordynację i kartelizacje pod przewodnictwem państwa i sto tysięcy eksperymentów we wspólnych radach przemysłowych i każdego innego mechanizmu kolaboracji pracy i kapitału. A jeśli chodzi o koncepcje przemysłu jako „publicznej służby” i zatwierdzeniu zysku tylko, jeśli jest on zgodny z „dobrobytem narodu”, naprawdę nie potrzeba faszystowskiej „rewolucji”, by być w stanie powtórzyć mądrości Kallistenesa. Praktycznym znaczeniem faszystowskiej „rewolucji” i jej „korporacjonistycznego państwa” jest coś innego, jak zaraz zobaczymy.
Weźmy na przykład przedfaszystowskie Niemcy, gdzie państwo już władało jedną dziesiątą produkcji przemysłowej, było dominującym udziałowcem w bankach, logistyce i trustach Stali oraz gdzie przemysł i relacje pomiędzy kapitałem a pracą były pokryte przez sieć rad regulujących. C.B. Hoover pisał w książce uprzednio wspomnianej:
„Kartelizacja została pociągnięta do dalszych granic niż w jakimkolwiek innym kraju. W 1932 było jakieś 3000 tych karteli. W przemyśle wydobycia węgla i potasu syndykalizacja była przymusowa i zostały ustanowione skomplikowane rady regulujące znane jako federalna rada węglowa i federalna rada potasu. Wewnątrz tych rad reprezentowani byli operatorzy, pracownicy, konsumenci i kupcy. Była też federalna rada ekonomiczna, ale nie udało się rozwinąć jej regulacyjnych funkcji”.
Ta federalna rada węglowa, oparta na przymusowej syndykalizacji, reprezentująca pracodawców, pracowników, konsumentów i kupców, wraz z jej obszerną władzą regulującą, była już o wiele bardziej rozwiniętą „korporacją” niż cokolwiek stworzonego przez faszyzm. Lecz był to tylko zaawansowany przykład tendencji rozwoju nowoczesnego kapitalizmu w świecie. Faszyzm nie wnosi tutaj nic nowego.
Mosley, z samozadowoleniem młodego pawia, pisze w swoim dziele „Greater Britain”: „Pomysł rady narodowej był, jeśli się nie mylę, po raz pierwszy przedstawiony w mojej przemowie dotyczącej rezygnacji z rządu labourzystów w maju 1930 roku. Od tego czasu idea ta była rozwijana przez Sir Artura Saltera i innych”. Historia kapitalizmu od czasu wojny jest zaśmiecona „pomysłem rady narodowej” (t.j. narodowej rady ekonomicznej, narodowej rady przemysłu) w każdym kraju. Clemenceau w zaproponował w 1918 stworzenie narodowej rady ekonomicznej i ten pomysł tylko rozpadł się pod wpływem opozycji konfederacji pracy. Rathenau w swych nowych propozycjach organizacji państwowej zaproponował stworzenie reprezentatywnej państwowej rady ekonomicznej. Millerand w 1920 proponował włączenie narodowej rady ekonomicznej, wraz z reprezentantami związków zawodowych w struktury państwowe. Caillaux zaproponował to samo w swoim Ou va la France, ou va l’Europe? Narodowa konferencja przemysłowa w Brytanii w 1919 w podobny sposób zaproponowała stworzenie stałej reprezentacji narodowej rady przemysłowej.
Cały trend powojennego liberalizmu, labouryzmu i socjalnej demokracji jest bardzo zbliżony do linii faszystowskiej i propagandy państwa korporacjonistycznego – to znaczy ogólna linia połączenia państwowej kontroli i prywatnego przedsiębiorstwa, koordynacja poprzez sieć regulujących rad, kolaboracja klasowa i tak zwana reprezentacja pracowników – w skrócie cały mit „zorganizowanego kapitalizmu”. Spora część żółtej książki liberałów, pracy i narodu oraz faszystowskiej karty pracy mogłaby zostać podmieniona wzajemnie bez zauważalnej różnicy.
Mimo to wszystko istnieje „nowa” i wyróżniająca cecha faszystowskiego państwa korporacjonistycznego. Wszystkie propozycje liberalno-pracownicze są oparte na wpleceniu istniejących organizacji pracowniczych w państwo kapitalistyczne, z zachowaniem formalnych, niezależnych praw tych organizacji i prawa do strajku. Faszystowska polityka korporacjonistycznego państwa jest oparta na przemocowym wyniszczeniu niezależnych organizacji pracowników i całkowitym obaleniu prawa do strajkowania. To jest jedyna nowa cecha faszystowskiego korporacjonistycznego państwa, do której nowoczesny kapitalizm nie odważył się dotrzeć, chociaż rozwija się w tym kierunku tak szybko, jak tylko potrafi.
Włoskie prawo syndykatów z 3 kwietnia 1926, podstawa państwa korporacjonistycznego, pisze w artykule 18:
„Pracodawcy i pracownicy, którzy w grupach trzech lub więcej osób za wspólną zgodą przestają pracować, albo którzy pracują w taki sposób, który zakłóca ciągłość lub regularność w celu wymuszenia na pracownikach zmiany istniejących kontraktów, podlegają karze od 100 do 1000 lir. Wodzowie, promotorzy i organizatorzy tych przestępstw podlegają karze więzienia na nie krócej niż rok, nie dłużej niż dwa lata w dodatku do kar pieniężnych opisanych powyżej”.
Tu jest prawdziwe serce faszystowskiego państwa korporacjonistycznego; cała reszta to ozdoby. Znaczenie tego jest wyrażone z prostym zadowoleniem przez finansowego publicystę, Einziga, w jego Gospodarczych podstawach faszyzmu (książki napisanej dla odbiorców, którzy są biznesmenami):
„Strajki i lokauty zostały zdelegalizowane od samego początku istnienia faszystowskiego reżimu.
W żadnym innym kraju nie byłoby to tak łatwe, by uzyskać zgodę pracowników na obniżkę płac.
Dzięki ustanowieniu pokoju w przemyśle, płace we Włoszech są bardziej elastyczne niż w jakimkolwiek innym kraju”.
„W żadnym innym kraju nie byłoby to tak łatwe, by uzyskać zgodę na obniżkę płac”. Tutaj jest esencja państwa korporacjonistycznego. Podobnie, Augusto Turati, sekretarz generalny partii faszystowskiej pisał w 1928:
„1927 był rokiem wszechogarniającego kryzysu ekonomicznego… Było konieczne, by rząd partii faszystowskiej podjął kroki w celu ogólnej obniżki płac ze 110 do 20 procent… To właśnie wtedy Karta Pracy okazała się jedynym pewnym punktem odniesienia w późniejszych negocjacjach.
W niewdzięcznym zadaniu obniżki płac nie pogwałcono ani jednej z zasad wyłożonych w Karcie Pracy”.
(A. Turati, Secretary-General of the Fascist Party, on “The Labour Charter,” in the International Yearbook of Fascist Studies, 1928.)
Wybitny faszystowski oficjał związków zawodowych, Olivetti, zadeklarował na kongresie faszystowskich związków zawodowych w 1928:
„Złudzeniem było zakładanie, że istnienie wojny klasowej zostało w końcu zakończone. Zostało zakończone… dla pracowników. Z drugiej strony wojna klasowa jest kontynuowana”.
Niemiecki kodeks pracy, wdrożony w życie pierwszego maja 1934, ukazuje identyczny obraz. Jego esencją jest anulowanie wszystkich kolektywnych kontraktów, które jak dotąd regulowały niemiecki przemysł, oraz ustanowienie absolutnej władzy pracodawców, zwanych „przywódcami fabryk” wobec ich pracowników, zwanych „podwładnymi”.
„W fabryce, pracodawca, jako przywódca fabryki oraz robotnicy i pracownicy biurowi jako jego podwładni, pracują wspólnie nad realizacją celów fabryki i wspólnych interesów ludzi i państwa. Decyzja przywódcy fabryki dotyczy wszystkich jego podwładnych we wszystkich sprawach fabryki”.
W miejscu poprzednich elekcyjnych rad pracowniczych, nowe rady fabryki mają zostać ustanowione przez pracodawcę w zgodzie z liderem partii nazistowskiej w fabryce i mają spotykać się tylko, kiedy zostaną wezwane przez pracodawcę. Wszystkie kolektywne uzgodnienia dla przemysłu i handlu jako całość, a nawet dla dzielnic, są anulowane; płace mają być ustanowione osobno przez każdą firmę, uwzględniając zasadę „zyskowności”. Ostatnie słowa dotyczące płac i warunków pracy leżą wśród „Powierników Pracy” lub dzielnicowych dyktatorów wyznaczonych przez rząd nazistowski. Charakter tych „powierników pracy” można ocenić, biorąc pod uwagę fakt, że wielki industrialista Krupp został ustanowiony „powiernikiem pracy” w zagłębiu Ruhr.
Wyniszczenie wszystkich niezależnych organizacji pracowniczych, całkowite niewolnicze poddanie pracowników pracodawcom, obalenie prawa do strajku i zintensyfikowany wyzysk – to jest jedyna i całkowita rzeczywistość państwa korporacjonistycznego dla klasy pracującej.
4. REZULTAT FASZYZMU W SFERZE EKONOMICZNEJ
„Na szczęście ludzie Włoch nie są przyzwyczajeni do spożywania posiłku kilka razy dziennie. Standard życia Włoch jest tak niski, że ludzie mniej odczuwają niedobory i cierpią mniej”.
(Mussolini, przemowa przed senatem Włoskim 18 grudnia 1930, Corriera della Sera, grudzień 19, 1930)
Głównym uzasadnieniem faszyzmu, którym faszyzm sam siebie podpiera w tych rzadkich momentach, kiedy zaprzestaje emocjonalnej, szowinistycznej i duchowej wielomówności, by usiłować stworzyć uzasadnione roszczenia, jest to, że faszyzm zapewnia rozwiązanie ekonomicznych kryzysów nowoczesnego kapitalistycznego społeczeństwa i zapewnia ekonomiczną harmonię, dobrobyt i rozwój. Faszyzm obiecuje w swej propagandzie rozwiązanie problemu bezrobocia, wzrost produkcji i konsumpcji, wyższe płace, wyższe zyski i ogólnie rozwiązanie sprzeczności kapitalizmu bez zakończenia kapitalizmu.
By decydująco przetestować to roszczenie, należy przeanalizować rzeczywistą sytuację ekonomiczną w krajach, gdzie rządzi faszyzm, przede wszystkim we Włoszech, krainie „państwa korporacjonistycznego”, gdzie faszystowski reżim miał dwanaście lat, by pokazać swoje rezultaty.
Nawet oficjalni apologeci faszyzmu muszą przyznać, że światowy kryzys kapitalizmu uderzył włochy tak samo silnie, jak
Dodatkowe informacje
Opublikowana w 1934 książka „Fascism and Social Revolution” jest wybitnym opisem procesów historycznych doprowadzających do powstania faszyzmu, jego przebiegu, jego zwycięstwa, oraz roli socjaldemokracji w dojściu faszyzmu do władzy.
R.P. Dutt - Fascism and social revolution (najlepsza książka o faszyźmie, jaka istnieje)
https://www.marxists.org/archive/dutt/1935/fascism-social-revolution-2.pdf
audiobook:
https://www.youtube.com/watch?v=WvBUvJjEO28
https://www.youtube.com/watch?v=shJNfOzg