22.11.2024

Kapitalistyczne WYOBCOWANIE - Twój TERAPEUTA Ci tego NIE POWIE!

Kapitalistyczne wyobcowanie – twój terapeuta Ci tego nie powie

„[…] Produkcja nie tylko wytwarza człowieka w postaci towaru, człowieka-towar, człowieka z przeznaczeniem towaru; wytwarza go, zgodnie z tym przeznaczeniem, jako istotę odczłowieczoną zarówno duchowo, jak i fizycznie. - Zepsucie, zwyrodnienie, tępota robotników i kapitalistów. - Jej produktem jest towar świadomy sam siebie i zdolny do samodzielnej działalności... człowiek-towar... […] Prawdziwy cel produkcji polega nie na tym, ilu kapitał utrzymuje robotników, lecz na tym, ile przynosi procentów, jaką sumę rocznych oszczędności. […] robotnik spada do poziomu towaru, i to najlichszego towaru. Nędza robotnika pozostaje w odwrotnym stosunku do mocy i rozmiarów jego produkcji, a nieuchronnym wynikiem konkurencji jest akumulacja kapitału w ręku nielicznych osób, to znaczy przywrócenie jeszcze straszliwszego monopolu”. ~Marks

Praca najemna jest rdzeniem naszego świata. By przeżyć, mamy głównie dwie opcje – sprzedać swoją siłę roboczą (w czym mam na myśli zarówno siłę fizyczną, jak i intelektualną), albo siłę roboczą nabyć i sprzedać wyprodukowane przez nią towary z zyskiem – to znaczy sprzedać je ponad wartość materiałów potrzebnych do produkcji danych towarów, wliczając w to wartość siły roboczej. Kapitalista kupuje czas pracowników, siłę roboczą pracowników, jak towar – towar jak każdy inny; towar, który można nabyć za pieniądze. Praca pracowników nie ma na celu wyłącznie stworzyć towarów – ma na celu również reprodukcję siły roboczej. Ma na celu reprodukcję pracowników jako towarów, które można nabyć na rynku pracy.


Jeżeli pracujemy dla kapitalisty, sprzedajemy naszą siłę roboczą – kiedy pracujemy, nasza siła robocza jest już sprzedana, to znaczy, że nie należy ona już do nas. W ten sam sposób towary wytworzone naszą siłą roboczą nie należą do nas. Nie mamy nic do powiedzenia w kwestii tego, co się z nimi stanie. Im więcej pracownik pracuje, tym więcej zapewnia towarów kapitaliście. Towarów, które nie należą do niego – towarów, które wzmacniają kapitalistę. Im więcej pracownik pracuje, tym bardziej wzmacnia system wyzysku i zniewolenia jego samego. Tendencją kapitału jest nie zwiększanie dobrobytu pracowników, a raczej zmniejszanie ich dobrobytu względem dobrobytu kapitalistów. Widzimy to na przykładzie tego, że, patrząc globalnie, przez ostatnie dekady technologia i automatyzacja rozwijała się, zwiększając produktywność pojedynczego pracownika – ale czas pracy nie zmalał, a pensje nie wzrosły adekwatnie do wzrostu produktywności. To może oznaczać tylko jedno – wzmocnienie bogactwa kapitalistów. Im więcej ludzie pracują, tym bardziej zwiększają dobrobyt kogoś innego. Właściciele międzynarodowych korporacji mnożą swoje fortuny do poziomów, które ciężko jest nawet sobie wyobrazić, podczas gdy dla reszty zostają kredyty, oszczędzanie i praca, która zawsze trwa około ośmiu godzin dziennie niezależnie od poziomu rozwoju środków produkcji.

W kapitaliźmie pracownicy są dosłownymi trybami w maszynie. Nieważne czy przykleją podeszwy do butów na taśmie produkcyjnej, czy piszą część kodu w ogromnej aplikacji, czy pieką chleb, czy operują dźwigiem na budowie – pomimo iż wykonują pracę konieczną do powstania ostatecznych produktów, nie mają żadnej możliwości rościć sobie jakichkolwiek praw do tych butów, tej aplikacji, tego chleba, czy tego budynku. Te buty, aplikacje, wypieki i budynki nie należą do nich. W ten sposób pracownicy zostają wyobcowani od owoców własnej pracy.
Można sobie pomyśleć — w tym nie ma nic złego, dopóki pracownicy są odpowiednio wynagradzani. Lecz siła robocza — choć z punktu widzenia kapitału jest towarem jak każdy inny — w rzeczywistości siła robocza jest bardzo osobliwym towarem. Towarem, którego konsumpcja przez kapitalistę kosztuje czas i energię, a może nawet i zdrowie — psychiczne oraz fizyczne — pracownika. To jest czas i energia życiowa pracownika, a jednak są one sprzedane komuś. Kapitalista kupuje pracę i aranżuje ją według własnej woli. Większość z nas odda ogromną porcję swojego życia swoim szefom; czas, który mógłby zostać przeznaczony na samodoskonalenie, na cieszenie się życiem, zostaje przeznaczony na wzbogacanie kogoś innego – pracownikowi pozostaje jedynie ta porcja wyprodukowanej przez niego wartości, która jest potrzebna, by przeżyć, rozmnożyć się i niewielka pozostałość do przeznaczenia na hobby, rozrywkę i inne towary, które konsumujemy, żeby w tym systemie zwyczajnie do reszty nie oszaleć. Ta porcja pracy, która nie zostanie zwrócona w pensji, jest przez kapitalistę nazywana „zyskiem”. Zysk kapitalisty to kradzież energii życiowej pracownika. W ten sposób pracownicy zostają wyobcowani od własnej pracy, od własnej czynności.

Nasza energia i nasz czas – nasza siła życiowa, jest częścią natury. Otaczający nas świat jest częścią natury. Jako ludzie, poprzez kreatywne i systematyczne używanie naszej siły roboczej na otaczającą nas rzeczywistość, tworzymy nasze warunki przetrwania i tworzymy świat, w którym żyjemy. Praca jest jednym z elementów, które łączą nas z naturą – praca jest sposobem, w jaki prowadzimy interakcje z otaczającym nas światem, permanentnie zmieniając i modyfikując go. Tylko żeby móc tę pracę wykonać, często musimy sprzedać ją komuś innemu – możemy pracować, ale co to za praca, która nie przynosi pieniędzy; która nie zapewni jedzenia, ani nie opłaci czynszu. Żeby utrzymać swe istnienie, jako fizyczna istota, musimy tę pracę, to połączenie z naturą oddać komuś. I z racji tego, że tę pracę oddajemy komuś, dalej przedłużamy nasze istnienie, jako pracownicy – więc dalej musimy sprzedawać swą pracę. W ten sposób jesteśmy wyobcowani nie tylko od owoców naszej pracy, od pracy jako czynności, ale i od natury.

Karol Marks pisał: „[…] praca jest dla robotnika czymś zewnętrznym, tzn. nie należy do jego istoty, że wobec tego robotnik nie potwierdza się w swojej pracy, lecz zaprzecza, nie czuje się zadowolony, lecz nieszczęśliwy, nie rozwija swobodnie energii fizycznej i duchowej, lecz umartwia swe ciało i rujnuje się duchowo. Robotnik czuje się zatem sobą dopiero poza pracą, a w procesie pracy nie czuje się sobą. Czuje się swobodnie, gdy nie pracuje, a gdy pracuje, czuje się skrępowany. Toteż praca jego nie jest dobrowolną, lecz narzuconą, jest pracą przymusową. Nie jest ona zaspokojeniem potrzeby pracy, lecz tylko środkiem do zaspokojenia potrzeb poza nią. Jej obcość uwidacznia się wyraźnie w tym, że gdy tylko nie ma przymusu fizycznego czy jakiegoś innego, człowiek ucieka od niej jak od zarazy”.

Myślę, że ci wśród nas, którzy są członkami klasy pracującej, będą umieć się odnieść do tego cytatu. Pracownicy czują się skrępowani w miejscach pracy – nie są do końca sobą. Jesteśmy sobą poza pracą – jesteśmy sobą w barze ze znajomymi, na wakacjach i tak dalej. Praca najemna jest pracą przymusową – i jeśli dalej w to wątpicie, zastanówcie się, co byście zrobili, gdybyście wygrali dziesięć milionów na loterii. Jeżeli waszą odpowiedzią nie jest: „wstaję jutro rano tak jak zwykle i lecę do roboty” – to znaczy, że wasza praca jest pracą przymusową. Niewolniczą. Gdybyście mogli, robilibyście co innego, lub w inny sposób.

Kiedy jesteśmy w pracy, bez żadnej nadziei na wygraną na loterii, o czym często myślimy? O tym, kiedy w końcu wyjdziemy z pracy. Podczas najbardziej gównianych dni, kiedy ślimaczymy się przez nasze prace, nasza kanapa w salonie wydaje się rajem utraconym, a powrót do niej jest naszym największym marzeniem. Porankami, kiedy jesteśmy budzeni przemocą budzików, marzymy, by móc zostać w wyrku, chociaż jeszcze trochę. Zmuszamy się, by wstać, czując, jak pulsuje wstręt i niechęć we wszystkich kościach naszych ciał. Porównajcie to z dźwiękiem budzika podczas pierwszego dnia urlopu. Wyskakujemy z łóżka podekscytowani – to nie łóżko ani nie budzik jest problemem, tylko przymus. Te myśli i uczucia, które wiele z nas dobrze zna, są manifestacją naszego wyobcowania od nas samych i naszej aktywności życiowej – tak samo prawdziwe dla nas dziś, jak dla robotników dwieście lat temu.

Marks pisał: „Dochodzi więc do tego, że człowiek (robotnik) odczuwa jako nieprzymuszone tylko swoje funkcje zwierzęce, jedzenie, picie i płodzenie, co najwyżej jeszcze mieszkanie itd., i w swych funkcjach ludzkich czuje się tylko zwierzęciem. To, co zwierzęce, staje się ludzkie, a to, co ludzkie, zwierzęce”.

I która z pracujących osób oglądających to wideo, nie mogłaby się z tym utożsamić? Wiele z nas ma doświadczenia, siedzenia na kiblu o wiele dłużej, niż jest to potrzebne, gdyż sranie, czynność zwierzęca, zapewnia nam o wiele większą satysfakcję, niż praca, czynność ludzka.

Tak więc system pracy najemnej wyobcowuje pracownika od owoców jego pracy i od czynności jego pracy. To ciągnie za sobą jeszcze poważniejsze konsekwencje. By je zrozumieć, musimy wprowadzić ideę opisaną przez Marksa – człowieka jako istoty gatunkowej – co mogę zrobić niestety bardzo powierzchownie w ilości czasu, którą chcę przeznaczyć na ten esej.

Bycie „istotą gatunkową” jest tym, co według Marksa odróżnia ludzi od innych gatunków zwierząt. Według niego zwierzęta, pomimo bycia członkami gatunku, nie doświadczają tego. Nie są świadome bycia częścią gatunku – żyją jedynie we własnym, bezpośrednim doświadczeniu. Niedźwiedź nie rozumie samego siebie jako członka gatunku niedźwiedzi – doświadcza życia bez żadnego odniesienia do niedźwiedzi poza samym sobą, chyba że te niedźwiedzie znajdą się w bezpośrednim zasięgu jego zmysłów: węchu, wzroku, dotyku, słuchu itd. Ludzie z kolei mają umiejętność myśli abstrakcyjnej oraz samoświadomość, która pozwala nam zrozumieć nas samych jako część ogólnej, globalnej „ludzkości”. Nie rozumiemy siebie tylko i wyłącznie jako jednostki, jako stada, ale jako członkowie gatunku.

Działalność życiowa zwierzęcia jest po prostu tym, co to zwierzę robi – jak się zachowuje wobec zewnętrznego świata, by utrzymać siebie jako żyjącą, fizyczną istotę i rozmnożyć. Charakter danego gatunku jest zawarty w charakterze działalności życiowej jego zwierząt. Zwierzę jest zawsze po prostu swoją działalnością życiową – nie rozróżnia siebie od swojej działalności. Ptak jest tym, co robi ptak – lata, zjada robaki, buduje gniazda, składa jaja. Nie ma separacji pomiędzy czynnością życiową ptaka a ptakiem samym w sobie.

Z kolei dla ludzi ich działalność życiowa podlega świadomej analizie. Możemy przestać robić to, co robimy i zastanowić się: „co my właściwie robimy?” Ta umiejętność, by zatrzymać się na chwilę, by odseparować naszą istotę od naszej czynności, by rozmyślać o naszym działaniu w abstrakcyjny sposób, jest jednym z aspektów, który odróżnia ludzi od wszystkich innych zwierząt – i to właśnie ta umiejętność, według Marksa, pozwala człowiekowi stać się „istotą gatunkową”.

Dzięki tej umiejętności nasze działania nie są tak sztywno zdefiniowane, jak w przypadku innych zwierząt – mamy jakąś wolność. Zwierzęta produkują takie rzeczy jak tamy, ule, mrowiska itd., ale robią to tylko i wyłącznie w celu zaspokojenia bezpośrednich i natychmiastowych potrzeb życiowych – własnych, oraz swojego potomstwa. Ludzie produkują uniwersalnie – produkują bez bezpośredniej, fizycznej konieczności. I to właśnie tylko bez tej konieczności, jesteśmy w stanie stworzyć najbardziej fascynujące rzeczy. Tworzymy sztukę, zajmujemy się nauką, filozofią, organizujemy się w ruchy polityczne, latamy na księżyc i z powrotem. Ta wolna, nieprzymuszona, kreatywna działalność jest naszą działalnością życiową – działalnością życiową ludzkości. Naszą naturą jest kreatywna, świadoma, nieprzymuszona działalność.

Lecz w systemie pracy najemnej jesteśmy wyobcowani od produktu naszej pracy, więc i od czynności naszej pracy. W ten sposób jesteśmy wyobcowani nie tylko od natury – ale od własnej natury, jako wolne, kreatywne, spontaniczne istoty. Jeżeli jesteśmy zmuszeni pracować dla kogoś, by zapewnić sobie fizyczne istnienie w tym świecie, to znaczy, że zamieniamy naszą istotę, naszą naturę w środek do przeżycia. I to w środek do indywidualnego przeżycia. Sensem istnienia naszego gatunku staje się indywidualna potrzeba przetrwania. Zamiast wspólnie tworzyć i rozwijać nasz świat, w celu tworzenia i rozwijania naszego świata, nasza działalność życiowa zostaje zdegradowana do bycia środkiem indywidualnego przeżycia. Kreatywna, wolna działalność życiowa, której celem jest kreatywna, wolna działalność życiowa zostaje zamieniona w monotonną, przymusową pracę, której celem jest pensja. Stajemy się wyobcowani od własnej natury – stajemy się obcy wobec samych siebie. Praca wyobcowana „Czyni człowiekowi obcym zarówno jego własne ciało, jak i przyrodę zewnętrzną, jak również jego istotę duchową, jego istotę ludzką”.

Bezpośrednią konsekwencją tego, że jesteśmy wyobcowani od samych siebie, jest to, że stajemy się wyobcowani od innych ludzi. Zamieniając działalność życiową naszego gatunku w środek indywidualnego przetrwania, odwracamy się od siebie nawzajem. Przestajemy widzieć innych jako członków naszego gatunku – postrzegamy ich przez pryzmat relacji produkcji obecnych w kapitalizmie. Inny człowiek staje się współpracownikiem, szefem, konkurentem i przestaje być częścią nas samych – częścią naszej wspólnej natury. Inny człowiek przestaje być kimś, z kim mamy wspólny interes w rozwoju ludzkości i szukania szczęścia, a staje się kimś, z kim musimy konkurować w celu zapewnienia sobie środków do przetrwania.


„Skoro produkt pracy jest mi obcy, przeciwstawia się mi jako obca siła, do kogo więc należy? Skoro moja własna działalność nie należy do mnie, jest działalnością obcą, narzuconą, do kogo więc należy? Do jakiejś istoty innej niż ja. Kim jest ta istota?”
Istotą, dla której wyobcowana praca i owoce tej pracy należą, może być tylko inny człowiek. Jeżeli praca nie należy do pracownika, to musi ona należeć do kogoś innego, niż pracownik. Jeżeli praca robotnika jest trudem i męką dla niego samego – to znaczy, że musi ona przynosić satysfakcję i szczęście komuś innemu; w przeciwnym razie, dlaczego robotnik byłby zmuszany ją wykonywać? Jeżeli nasza działalność jest wymuszona, musi ona być wymuszona przez kogoś. Tym człowiekiem jest kapitalista, a jego własność prywatna jest konieczną konsekwencją wyobcowanej pracy innych. By istniała własność prywatna środków produkcji, musi istnieć wyobcowana praca. Wyobcowana praca następnie wzmacnia istnienie własności prywatnej.

„Ze stosunku pracy wyobcowanej do własności prywatnej wynika, że emancypacja społeczeństwa z własności prywatnej, z niewoli, przybiera polityczną postać emancypacji robotników, nie dlatego, by szło tylko o ich emancypację, lecz dlatego, że ich emancypacja zawiera w sobie ogólną emancypację człowieka, a zawiera ją dlatego, że cała niewola społeczeństwa zawarta jest w stosunku robotnika do produkcji, a wszelkie stosunki niewolące człowieka są jedynie odmianami i następstwami tego stosunku”.



Konkluzja

Żyjemy w świecie niesamowitego postępu technologicznego. Żyjemy w świecie, w którym wszystkie nasze potrzeby są z banalną łatwością zapewnione. Produkujemy wystarczająco butów, ubrań, domów, jedzenia, rozrywki, wszelkiego rodzaju sprzętu itd., by zaspokoić potrzeby całej ludzkości i zostaje nam jeszcze nadmiar, który wędruje prosto na śmietnik. A jednak nie czujemy się spełnieni – świat przechodzi przez epidemię chorób cywilizacyjnych, takich jak depresja, niepokój społeczny, wypalenie zawodowe i inne.

System jednak wpaja nam, że przyczyną naszego zakłopotania możemy być wyłącznie my. W końcu ten system jest naturalny – zgodny z prawami natury i z ludzką naturą, w którym każdy ma takie miejsce, na jakie sobie zasłużył. Jeżeli czujemy się źle – to problem musi być z nami, a nie ze światem wokół nas.

Zakłopotani chodzimy na terapie, gdzie wyszkoleni w obecnym systemie terapeuci, spróbują nam poukładać w głowię na tyle, żebyśmy byli w stanie wrócić do życia w tym systemie i ponownie szukać w nim satysfakcji, której odnaleźć się nie da. W innych przypadkach terapeuci mogą również zaproponować nam tabletki, które oszukają nasz mózg w ten sposób, że będzie mu się wydawało, że wcale nie nienawidzimy świata, który nas otacza.

Co, jeśli pójdę na terapię? Co, jeśli pójdę na ich pięć? Co, jeśli pójdę medytować na zboczach Himalajów? Co, jeśli wypiję ayahuascę ze wszystkimi szamanami Peru? Co, jeśli zjem wszystkie psylocybinowe grzyby świata i wszystkie antydepresanty też? Co, jeśli przeczytam wszystkie książki Freuda, Junga, Fromma? Co, jeśli zacznę wyrażać siebie poprzez sztukę i częściej obcować z naturą? Co, jeśli znajdę pracę w dziedzinie, którą naprawdę lubię? Co, jeśli zrobię te wszystkie rzeczy i nadal ląduję w tym samym miejscu – wypalony i nienawidzący swojej codzienności? Co, jeśli sposób, w jaki zaaranżowana jest nasza podstawowa ludzka czynność – czynność, na którą poświęcamy większość swojej świadomej aktywności życiowej – jest antyludzki i zwyczajnie nie może zapewnić w pełni satysfakcjonującego życia?

Czy naprawdę myślimy, że ten system to najwięcej, na co ludzkość stać? Czy naprawdę wierzymy, że polecimy na księżyc, skolonizujemy Marsa i inne układy słoneczne – i co dalej? Wybudujemy tam biura, w których będziemy siedzieć osiem godzin dziennie, pięć dni w tygodniu, jak w klatkach, a następnie wdychać spaliny stojąc godzinami w korkach samochodowych? Że surowce będą pozyskiwane przez ludzi o ciemniejszym kolorze skóry, podczas gdy międzyplanetarne korporacje będą fundować zamachy stanu na księżycach Jowisza? Czy naprawdę myślimy, że nasze życia pozostaną pozbawione jakiegokolwiek większego historycznego celu? Czy naprawdę myślimy, że do końca istnienia ludzkości, będziemy zamęczać się dla dobrobytu dusigroszy, oszustów i przestępców?

Wiele z nas nawet lubi swoją pracę. Problem polega na też tym, że nasza chęć i potrzeba pracy, do spełniania się zawodowo i odczuwania dumy z naszej pracy, jest wykorzystywana dla pomnażania prywatnego bogactwa. To nie praca jest problemem – tylko to, w jaki sposób jest ona zaaranżowana i jakim celom ona służy.

Kapitał kupuje siłę roboczą na cały dzień. Czas, w którym nie odbywa się praca, to tylko czas potrzebny na odpoczynek fizyczny i psychiczny – odpoczynek konieczny, by dalej pomnażać kapitał. Gdyby kapitał mógł, zmusiłby pracowników do pracy 24 godziny dziennie przez 7 dni w tygodniu – i zrobiłby to z chęcią, tylko że uniemożliwienie pracownikom konsumpcji lub zapracowanie pracowników na śmierć oznaczałoby samobójstwo dla samego kapitału.

Praca trwa około ośmiu godzin dziennie – a jeżeli pojawi się technologiczna nowinka, która pozwoli nam wytworzyć dwa razy więcej wartości, używając tego samego wysiłku – praca powinna być skrócona. W praktyce czas pracy nadal wynosi tyle samo – może nawet część ludzi wyrzucana jest z pracy, a zyski za zwiększoną produktywność pracowników trafiają do kapitalisty. Taka jest logika kapitału. Automatyzacja powinna być nie strachem, a radością – a jednak automatyzacja staje się narzędziem dalszego zniewolenia.

Mamy prawo być źli. Powinniśmy być źli. Powinniśmy być wściekli. Lecz musimy ukierunkować nasze emocje w produktywnym celu. Wszyscy powinniśmy przemyśleć, jak inaczej mogłaby być zaaranżowana nasza praca, jak inaczej mogłaby być zaaranżowana nasza branża, by jak najbardziej umniejszyć nam trudów życia codziennego. Nie może się tylko zmniejszyć wymagany czas pracy ani zwiększyć tylko pensja. Jeżeli chcemy lepszego życia, relacja człowieka z pracą musi się diametralnie zmienić. Musimy dążyć do stworzenia społeczeństwa, w którym organizujemy pracę wokół życia, a nie życie wokół pracy. Następnie, ludzie muszą zorganizować się i wspólnie zażądać tych zmian. Zażądać ich nie jako obywatele jakiegoś kraju, nie jako naród, tylko jako międzynarodowa, globalna klasa pracująca.

Zakończmy, przytaczając słowa Paula Lafargue: Ale żeby proletariat zdał sobie sprawę ze swojej siły, musi wyzbyć się przesądów chrześcijańskiej, ekonomicznej i wolnomyślnej moralności. Musi odzyskać swe naturalne instynkty, musi ogłosić, że Prawo do lenistwa jest tysiąckroć bardziej szlachetne i bardziej święte niż dotychczasowe prawa człowieka, [...] Musi uprzeć się i nie pracować dłużej niż trzy godziny dziennie, a resztę dnia i nocy próżnować i hulać.

[...] Ale przekonać proletariat, że moralność, którą mu wszczepiono, jest wypaczeniem natury; że jego nadmierna praca od początków stulecia jest najstraszniejszą plagą, jaka kiedykolwiek dotknęła ludzkość; że praca stanie się przyjemnym dodatkiem do lenistwa, dobrym ćwiczeniem dla organizmu ludzkiego i pasją użyteczną dla organizmu społecznego tylko wtedy, gdy będzie mądrze uregulowana i ograniczona do trzech godzin dziennie – oto ciężkie zadanie, przekraczające moje możliwości”.


Outro

Ten odcinek powstał w bardzo bliskim oparciu o następujące pozycje:
- Marks – Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 roku, zwłaszcza rozdział o „pracy wyobcowanej”
https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1844/rekopisy/rekopisy.htm
oraz
- Revolutionary Left Radio – Estranged Labour: Karl Marx on Alienation
https://revolutionaryleftradio.libsyn.com/alienation

Wszystkie osoby komfortowe ze słuchaniem podcastów w języku angielskim zachęcam do sprawdzenia podcastu Revolutionary Left Radio – który uważam, że jest absolutnie fenomenalny. Podcast podejmuje się analizy bardzo wielu lewicowych tematów, od historii i polityki, przez ekonomię i filozofię, aż do organizacji, a nawet duchowości. Osobiście uważam ten podcast, za być może najlepszy, jaki kiedykolwiek powstał.

Dodatkowe informacje

UWAGA: wiele fragmentów tego odcinka powstało w bliskim oparciu o cytowany odcinek Revolutionary Left Radio. Wiele z nich jest bezpośrednim tłumaczeniem. Nie jest to plagiat, gdyż otwarcie przyznaję, że bezpośrednio zaczerpnąłem z tego odcinka i nie podaję się za autora tych słów. Ponadto podejrzewam, że autorzy nie mieliby problemu użyciem ich słów w celach socjalistyczno-agitacyjnych.


Karol Marks - Rękoposy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 r.
https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1844/rekopisy/rekopisy.htm

Revolutionary Left Radio - Estranged Labor: Karl Marx on Alienation
https://revolutionaryleftradio.libsyn.com/alienation

Wersja PDF